Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 832 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Oświęcim - Rezydencja Śmierci (Auschwitz - Residenz des Todes)

sobota, 23 sierpnia 2014 16:03

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

------------------------------------------------------------

 

 

 

Smutna wędrówka

po Oświęcimskiej Rezydencji Śmierci

 

 Oswiecim - Rezydencja Smierci.jpg

 

Książka, którą kupiłam dla swoich Wnuków na terenie Obozu Koncentracyjnego. Celowo wybrałam tę w jęz. niemieckim, by mogły pokazać ją w szkole.

 

 

Jak już wspominałam w poprzednim wpisie, moja Wnuczka jeszcze długo przed wyjazdem do Polski zaplanowała sobie zwiedzić Obóz Koncentracyjny w Oświęcimiu. Chciała na własne oczy zobaczyć co hitlerowskie Niemcy zrobiły ludzkości w czasie II wojny światowej. Przyznam szczerze, że ani jej rodzicom, ani mnie, nie podobały się jej plany. Tłumaczyliśmy jej, że jest jeszcze za młoda (ma 12 lat) i za wrażliwa na takie potworne widoki. Że potem może mieć koszmarne sny. Na stronie internetowej Obozu Koncentracyjnego przeczytaliśmy jej nawet, że dzieciom poniżej 14 roku życia zwiedzanie Obozu jest niewskazane, mieliśmy nadzieję, że to w końcu do niej dotrze. Ale nie, nie dotarło. Ba, okazało się wręcz, że to był nasz błąd, bo wtedy ona uczepiła się słowa „niewskazane” i dopiero zaczęła nam dziury w brzuchach wiercić, twierdząc, że „niewskazane” nie znaczy zabronione… (poniekąd to logiczne, co nie?). Mówiła, że jest już na tyle duża (hihihi…! fakt, jak na swój wiek jest nawet bardzo duża, ma już 170 cm wzrostu), by zrozumieć wszystko co zobaczy, bo i tak już trochę wie z książek i z naszych opowiadań co tam się działo. Że jest już zupełnie gotowa na takie widoki, i że w ogóle i w szczególe… i że chce jechać… i basta!

 

Co było robić? Trzeba było jechać i pokazać jej to miejsce. Miejsce, najbardziej nieludzkiego traktowania ludzi w historii.

 

Z drugiej strony, trzeba przyznać (co też słusznie zauważył mój bratanek, który pojechał z nami do Oświęcimia wraz ze swoją żoną), że to nawet chwalebne, iż moja Wnuczka już w tak młodym wieku interesuje się losami Polski. Że ma taką wewnętrzną potrzebę i takie to dla niej ważne, by na własne oczy zobaczyć to makabryczne miejsce, jakim jest obóz zagłady.

 

Ona sama, ciągle powtarzała, że to zwłaszcza miejsce chce zobaczyć, bo jako Polka, w której płynie też i krew niemiecka i francuska (po ojcu), musi zobaczyć jakimi bestiami byli Niemcy dla Polaków oraz innych Narodów czasie II wojny światowej. Że chciałaby też swoje doświadczenia ze zwiedzania Oświęcimskiego Obozu Śmierci przekazać potem swojej klasie gimnazjalnej na lekcji historii.

 

 

Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, przed wejściem na teren Obozu Koncentracyjnego była straszliwa kolejka. Czekaliśmy 1,5 godziny, by móc wejść do środka.

 

2 P8070231.JPG

 

 

Wnuczka wcale się nie nudziła. Pomaszerowała zaraz na skwer przed budynkami Obozu Koncentracyjnego.

 

5 P8070239.JPG

 

 

Czas oczekiwania wykorzystała na oglądanie wystawy z Powstania Warszawskiego.

 

6 P8070245.JPG

 

 

Zanim przekroczyliśmy bramę Obozu, wybrałyśmy przewodnika niemieckojęzycznego, by Wnuczka mogła wszystko dokładniej zrozumieć. Dołączyłyśmy też do grupy Niemców. Byli w różnym wieku, ale najwięcej było starszych osób. Muszę przyznać, że przez całą wędrówkę po Obozie wszyscy byli bardzo skoncentrowani. W milczeniu wsłuchiwali się w słowa przewodnika i mieli bardzo smutne twarze. Niektóre kobiety co rusz ocierały płynące po policzkach łzy.

 

 

9 P8070257.JPG

 

 

Brama z szyldem o treści: „Arbeit macht frei” (oczywiście jest to już tylko kopia) stanęła przed nami otworem.

 

1 P8070260.JPG

 

 

Weszliśmy. Ja osobiście robiłam zdjęcia tylko z zewnątrz. Wnuczka robiła wszędzie, zwłaszcza wewnątrz. Ja nie mogłam. Wszystko co było wewnątrz, omiatałam tylko wzrokiem, a już wiszące w pomieszczeniach ogromne billboardy, na których pokazane były dzieci, zupełnie omijałam. Widoku cierpiących dzieci nie mogę znieść.

 

Pamiętałam, że kiedy jako dwudziestoparolatka pierwszy raz byłam w Obozie, to te obrazki tak mną wstrząsnęły, że tym razem wolałam na nie już nie patrzeć. Wystarczająco przygnębiały mnie słowa naszego przewodnika.

 

Wnuczka szła krok w krok za przewodnikiem, mimo iż można go było słyszeć w każdym miejscu. Mówił przecież przez mikrofon, a my mieliśmy słuchawki na uszach. Ja szłam przeważnie na końcu grupy, ale ciągle przyglądałam się Wnuczce. Widziałam, że dzielnie wszystko znosi. Czasami do niej podeszłam, czasami ona do mnie, o coś zapytała i znów podbiegła do przewodnika. Było widać, że wszystkimi zmysłami chłonie to co ją otacza. Oczy miała smutne, ale opuścić Obozu nie chciała. Pytałam ją o to parę razy.

 

 

18 P8070278.JPG

 

 

19 P8070274.JPG

 

 

21 P8070252.JPG

 

 

20 P8070269.JPG

 

 

Kiedy opuszczałyśmy Obóz, Wnuczka ze łzami w oczach powiedziała:

 

- Widziałam wszystko, wszystko słyszałam, ale dalej nie umiem sobie wyobrazić, jak to możliwe, aby ludzie mogli być takimi bestiami. A że to byli Niemcy, to już w ogóle… - w końcu się rozpłakała i wtuliła we mnie.

 

 

 

Więcej zdjęć z naszej wędrówki po Obozie Śmierci zamieściłam na blogu fotograficznym. Oto link

 

 

 

***

 

ZAPRASZAM

na mój blog fotograficzny:

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (26) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Spacer po Raciborzu ścieżkami mojej młodości

środa, 20 sierpnia 2014 14:01

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

------------------------------------------------------------

 

 

 

 

Spacer po Raciborzu

ścieżkami mojej młodości

 

 

Już wróciłam. I tak jak obiecałam, melduję posłusznie gdzie byłam i co robiłam w czasie urlopu. Otóż byłam w Polsce. Z najstarszą Wnuczką. Odwiedzałyśmy moją ukochaną Mamę a jej Prababcię oraz moje Rodzeństwo. Miałam większe plany, chciałam odwiedzić jeszcze moich Znajomych z dawnych lat. Marzyło mi się choć w kosmicznym tempie wszystkich „oblecieć”. Niestety, nawet na takie szybkie ich oblatanie czasu mi brakło. A potworny skwar i duchota, jakie panowały w Polsce przez cały okres mojego pobytu, dodatkowo utrudniały mi „skrzydła rozwinąć”. Ba, skutecznie je wręcz upośledzały. Byłam wykończona tymi tropikalnymi upałami. I było mi naprawdę smutno, że i tym razem nie będzie mi dane odwiedzić Znajomych. Ale że koniec końców Wnuczka dała mi „do wiwatu” z realizacją jej planów - dokładniutko sprecyzowanych na długo przed wyjazdem do Polski, o smutku szybko przyszło mi zapomnieć.

 

Otóż moja Wnuczka, oprócz odwiedzenia całej Rodzinki i zobaczenia miejsc, gdzie wychowywała się jej Mama, zaplanowała sobie zwiedzić Raciborskie Muzeum celem przyjrzenia się zwłaszcza 3-tysięcznoletniej „Mumii Egipskiej”, a także, co trudno było zrozumieć, zważywszy na jej wiek (ma 12 lat), zwiedzenie Obozu Koncentracyjnego w Oświęcimiu. Chciała naocznie zobaczyć co w czasie II wojny światowej hitlerowskie Niemcy zrobiły ludzkości, by móc potem swoje doświadczenia przekazać klasie na lekcji historii w swoim niemieckim Gimnazjum. Cośmy się jej wszyscy natłumaczyli, że to nie dla niej, że jest za młoda, za wrażliwa, że Obóz Koncentracyjny można zwiedzać dopiero od 14 roku życia. Jednak nic do niej nie docierało. Uparła się jak „Numer 7” i nie było zmiłuj, trzeba było jechać.

 

O naszej wizycie w Oświęcimiu szerzej napiszę w kolejnym wpisie.

 

Teraz pokażę tylko kilka najważniejszych dla mnie miejsc w Raciborzu. Miejsc, które na zawsze pozostaną w moich wspomnieniach.

 

 

Pomnik Matki Polki (widok zza Odry, od tyłu).

 

1 P8020023.JPG

 

 

Dla mnie ma on bardzo sentymentalne znaczenie. Nazywałam go kiedyś "Pomnikiem Trzech Matek". Dlaczego? Ano dlatego, że pod nim, krótko po jego odsłonięciu, obwieściłam mojej Mamie radosną nowinę, że wnet zostanie Babcią.

Tym razem także odwiedziłam Matkę Polkę, ale fotkę, ze względu na okropny upał, zrobiłam jej zza chłodniejszej nieco Odry. Przez Odrę też wyszeptałam jej kolejną radosną nowinę, że moja Córka zostanie 3 raz Mamą, a ja 5 raz Babcią. ;)

 

 

Sentymentalne zdjęcie "Pomnika Trzech Matek". ;)

 

 2 Trzy MATKI.jpg

 

Będąc już w Parku Zamkowym za Odrą, koniecznie chciałam zobaczyć szkołę, w której pracowałam. To Szkoła Mistrzostwa Sportowego im. Janusza Kusocińskiego.

 

 

Pierwsze dwa zdjęcia zrobiłam 2 lata temu, a trzecie - teraz. Widać jakąś różnicę?

 3 P9170228.JPG

 

 

4 P9170235.JPG

 

 

5 P8020047.JPG

 

 

A to główna ulica Raciborza, ulica Długa. Jej długość to zaledwie 360 m, ale dawno temu była jednak najdłuższą ulicą w granicach otoczonego murami miasta.

 6 P8050098.JPG

 

 

To z kolei pomnik Stanisława Moniuszki, który odsłonięty został w 1961 r. i stoi na Skwerze jego imienia naprzeciw gmachu Sądu Rejonowego.

 

7 P8050149.JPG 

 

Okazały gmach Sądu Rejonowego.

Gmach został oddany do użytku w1826 r. i do dnia dzisiejszego służy celom sądownictwa.

 8 P8050152.JPG

 

 

To w nim rozegrały się dramatyczne chwile, kiedy w klasie maturalnej na lekcji Prawa nasz nauczyciel, najprawdziwszy sędzia tegoż Sądu, zaprowadził nas na najprawdziwszą rozprawę sądową. Rany, co też tam na sali rozpraw się działo! Pisałam o tym w swoich wspomnieniach pt. Rozprawa sądowa jakich mało (<kliknij)

 

 

Nie mogłam nie pokazać mojej Wnuczce też i mojej szkoły średniej, Technikum Ekonomicznego, w którym zdawałam maturę. Szkoła ta mieści się w budynku postawionym w miejscu dawnego klasztoru Dominikanek.

 9 P8050116.JPG

 

 

Szkoła jest połączona z XIV-wiecznym pokościelnym budynkiem należącym do Zgromadzenia Sióstr Dominikanek. To w nim po wielu remontach adaptacyjnych znajduje się Muzeum Miejskie w Raciborzu. Wyeksponowane są w nim wystawy związane z kulturą ludową Ziemi Raciborskiej, sztuką średniowieczną, rzemiosłem artystycznym i militariami. Jest w nim także wystawa prezentującą zabytki egipskie, czyli sławetną mumię, kartonaż i 2 sarkofagi.

 

 

Główne wejście do Muzeum w pokościelnym budynku Zgromadzenia Sióstr Dominikanek. Niestety, zamknięte.

 10 P8050120.JPG

 

 

Kiedy dotarłyśmy z Wnuczką do Muzeum, było już niestety zamknięte. Jednak dzięki naszemu urokowi osobistemu ;) i prośbom, panie z obsługi Muzeum wpuściły nas do środka. Wnuczka mogła więc zobaczyć niektóre ekspozycje muzealne, a zwłaszcza tę „swoją” mumię egipską.

 

Z wiadomych względów fotografować mumii nie można, ale skopiowałam kartę z jej miejscem spoczynku.

 11 Mumia Egipska w Raciborzu.jpg

 

 

Wnuczka na widok mumii w pierwszej chwili się nieco zlękła, ale zaraz podeszła do niej najbliżej jak się tylko dało i w milczeniu oglądała z każdej strony. W końcu, dzięki tym dokładnym obserwacjom, głośno stwierdziła, że to bardzo ładna dziewczyna.

 

Jaka jest tajemnica raciborskiej mumii? Po wielu badaniach niemieckich i polskich naukowców okazało się, że są to zabalsamowane zwłoki kobiety ok. 20-letniej, która zmarła w Tebach ok. 800 lat przed Chrystusem. Zagadką pozostaje wciąż jednak przyczyna jej śmierci w tak młodym wieku. Wiadomo tylko, że jej śmierć była nagła. Mumia sprowadzona została z Egiptu w połowie XIX wieku, kiedy to europejskie elity ogarnęła istna mumiomania. Wielu bogaczy masowo przywoziło wtedy zabalsamowane zwłoki Egipcjan na Stary Kontynent, organizując potem publiczne pokazy odwijania ich z bandaży. Ta ekscytująca i bądź co bądź makabryczną rozrywka miała wtedy wielkie wzięcie. Brrr… Mało kto troszczył się o spokój duszy zmarłego.

 

 

Pokazałam też Wnuczce nasz blok, w którym mieszkaliśmy przed wyjazdem do Niemiec.

 12 P8050154.JPG

 

  

To były czasy! Blok nasz budowała Spółdzielnia Mieszkaniowa, ale 38 jego mieszkań przeznaczonych było dla młodych rodzin. Sami więc pracowaliśmy w naszych przyszłych mieszkaniach, odpracowując w ten sposób 1/3 wkładu mieszkaniowego. Sami też wynajmowaliśmy i opłacaliśmy brygady budowlane. Napracowałam się tam co niemiara, i to nie tylko w bloku, ale także i na nim. Pamiętam, że kiedy wiele godzin ostro sprzątałam dach przed uroczystym oddaniem nam kluczy do mieszkań, to aż zapalenia nadgarstków się nabawiłam. Zimno i wietrznie było wtedy straszliwie. W końcu to był jeszcze marzec.  

 

 

13 Uroczyste wręczenie kluczy do mieszkania.jpg

 

 

Nasz były blok od strony podwórka.

 

P8050175.JPG

 

 

14 P8050168.JPG

 

 

Tak dzisiaj zabawiają się dzieciaki na naszym byłym podwórku.

 P8050180.JPG

 

 

Hihihi…! w takiej pozycji spała moja Wnuczka pierwszej nocy w Polsce.

 

15 P8020014.JPG

 

 

Kiedy podnosiłam ją z podłogi i z powrotem kładłam na łóżku, nie wiedziałam co o tym myśleć. Ale kiedy ona przez sen uśmiechnęła się do mnie, uspokoiłam się i pomyślałam, że to pewnie tylko chwilowy zawrót głowy z nadmiaru „polskości” jak na pierwszy dzień. ;)

 

W następnym wpisie zrelacjonuję naszą wizytę w Obozie Koncentracyjnym w Oświęcimiu.

 

Na moim blogu fotograficznym zamieściłam dużo fotek z naszego spaceru po Raciborzu, jeśli ktoś ma ochotę je oglądnąć proszę kliknąć > tutaj

 

 

 

***

 

ZAPRASZAM

na mój blog fotograficzny:

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (25) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Obrazki z Madery widziane oczami urlopowicza i e-mailem przesłane

piątek, 27 czerwca 2014 16:40

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

-------------------------------------------------------------

 

 

 

 

Obrazki z Madery

widziane oczami urlopowicza

i e-mailem przesłane

 

 

DSC01143.jpg

 

 

Obrazki Madery pochodzą od mojej Córki, która z całą swoją rodzinką przebywała tam na urlopie. Przesyłała mi je pocztą elektronową. Są to w większości zdjęcia zrobione o wschodzie słońca. Robiła je z balkonu ich pensjonatu w Calheta, kiedy rodzinka smacznie jeszcze spała.

 

Ja sama nigdy na Maderze nie byłam. Dużo jednak o niej czytałam. Czy kiedyś tam będę? Chyba nie. Z prostej przyczyny, nie znoszę latania samolotami. Ale… ale że nigdy nie powinno się mówić „nigdy”, to może tam jednak zawitam. Kto wie? A nuż naukowcy zdążą - jeszcze przed moim zejściem - urealnić teleportację? ;)

 

***

Madera to portugalska wyspa należąca do archipelagu na Oceanie Atlantyckim. Ze względu na swój łagodny klimat nazywana jest wyspą wiecznej wiosny. Jest to wyspa szczególna, nie tylko ze względu na bogatą roślinność, lecz przede wszystkim ze względu na jej pochodzenie. Otóż Madera, to jeden z najwyższych wulkanów na świecie. Wyspa powstała w wyniku erupcji podwodnego wulkanu, nic więc dziwnego, że jej powierzchnia jest bardzo górzysta. Najwyższym szczytem na Maderze jest Pico Ruino - 1862 m,n.p.m.

 

Madera jest największą wyspą archipelagu. Jej powierzchnia to: 741 km², długość 57 km (z zachodu na wschód), szerokość 22 km w najszerszym miejscu,  długość wybrzeża około 140 km. Główne miasto Madery to Funchal.

 

 

 madeira.gif

(mapa z Internetu)

 

 

Madera została odkryta przez przypadek przez 3 portugalskich żeglarzy, których sztorm zagnał w 1418 roku na tę wulkaniczną wyspę. To właśnie oni nazwali ją Ilha Madera, czyli Wyspą Drewna lub Zalesioną Wyspą.

 

Madera to nie tylko bogata historia, to niezwykle piękne, zapierające dech w piersiach górzyste widoki. To także wspaniała i zdrowa kuchnia oraz kameralne, skromne miasteczka i wioski, zupełnie odmienne od bogatych kurortów np. sławnej i często odwiedzanej przez Polaków hiszpańskiej Majorki.

 

Maderę już w XIX wieku odwiedzały znane osobistości. Jest tam także polski ślad. Na przełomie 1930/31 r. na wypoczynku przebywał tam Józef Piłsudski. Jego pobyt upamiętnia tablica w wilii Quinta Bettencourt na przedmieściach Funchal. Znana tam także jest legenda, która mówi o tym, że król Polski i Węgier Władysław III Warneńczyk przeżył jednak bitwę pod Warną (10.11.1444r.) z wojskami tureckimi (pod dowództwem sułtana Murada II) i osiadł na Maderze.

 

 

Oto zdjęcia prosto z Madery…

Dokładniej, to z balkonu w pensjonacie w Calheta. Może nie są zbyt wyraźne, ale są jeszcze ciepłe, bo otrzymałam je od Córki pocztą mailową.

 

Inne zdjęcia, o wiele ładniejsze i ciekawsze, bo już z wędrówki po Madrze, można oglądnąć na moim blogu fotograficznym. Link podaję na końcu.

 

 

3 Madera 7.JPG

 

 

F4 oto 2.JPG

 

 

5 Madera 8.JPG

 

 

6 Foto 3.JPG

 

 

7 Madera 1.JPG

 

 

8 Madera 2.JPG

 

 

9 Madera 3.JPG

 

 

10 Madera 6.JPG

 

 

11 Madera 9.JPG

 

 

12 Madera 18.JPG 

 

 

O Maderze - w kontekście sławnych ludzi - mówi się obecnie także. Szczególnie w czasie trwającego Mundialu, bo to właśnie na Maderze w 1985 roku urodził się wielki piłkarz Cristiano Ronaldo.

 

 Tak jak wspominałam wyżej, inne zdjęcia z Madery, o wiele ładniejsze i ciekawsze, bo już z wędrówki po wyspie, można oglądnąć na moim blogu fotograficznym. Oto link

 

  

 

 

-------------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Albstadt z lotu ptaka"

"Impresje pierwszego dnia lata"

 

8 P7100113.jpg   10 P6200072.jpg 

(klikaj w miniaturki)

========================================================

 



komentarze (20) | zaloguj się, aby dodać komentarz

NAD PIĘKNYM MODRYM DUNAJEM w SIGMARINGEN

piątek, 16 maja 2014 22:02

 

Nad pięknym modrym

Dunajem w Sigmaringen

 

 

 

1 P5110027.JPG

 

 

W ostatnią niedzielę w Niemczech był Dzień Matki. Ja i Córka, dwie matki, po wszystkich uroczystych życzeniach i prezentach od swoich dzieci, postanowiłyśmy wybyć po południu na spacer brzegiem Dunaju. I jak postanowiłyśmy, tak zrobiłyśmy. Zebrałyśmy dzieciaki i psa do kupy i pojechałyśmy do odległego o 30 km miasta Sigmaringen, gdzie ta niezwykła rzeka ma dopiero ok. 60 km długości i wije się pięknie wolnym nurtem.

 

W mieście i poza miastem, po obu brzegach Dunaju, ciągną się szerokie promenady spacerowe. Można po nich spacerować, maszerować biegać, albo jechać rowerem, hulajnogą, na wrotkach, czym kto woli, i podziwiać po drodze piękno Dunaju, jego mieszkańców, a także trenujących kajakarzy. I nie tylko. Można się tam naprawdę rozluźnić i poczuć radośnie. Naddunajski klimat sprzyja temu. Mogę zapewnić, że każdemu tam przebywającemu, choć na chwilę, zabrzmi w uszach piękna melodia walca Straussa „Nad pięknym modrym Dunajem”. ;)

 

Już kiedyś pisałam o Dunaju, ale o innym jego odcinku, bo w gminie Beuron, gdzie płynie piękną, zieloną doliną. Zamieściłam tam także mnóstwo zdjęć. Oto > LINK

 

Natomiast w Wiadomościach24, pod tym samym tytułem: „Nad pięknym modrym Dunajem”, pisałam o odcinku Dunaju właśnie w mieście Sigmaringen, tyle że jesienną porą. Tam też zamieściłam wiele zdjęć, m.in. zdjęcia ogromnego Zamku Hohenzollernów, który góruje nad prawym brzegiem Dunaju. Oto > LINK

 

Tutaj zamieszczam tylko niektóre zdjęcia z naszego spaceru brzegiem Dunaju, wszystkie zdjęcia natomiast można oglądnąć na moim blogu fotograficznym.

 

 

Łabędzie rodzinki pływają sobie swobodnie w błękitnej wodzie

raz z prądem, raz pod prąd.

 

8 P5110014.JPG

 

Podobnie i kajakarze, też pływają sobie swobodnie po błękitnej wodzie, i też raz z prądem, raz pod prąd.

 

4 P5110040.JPG

 

Szeroka promenada spacerowa przeznaczona jest i dla spacerowiczów i dla osób jeżdżących różnymi pojazdami, ale tylko siłą mięśni napędzanymi.

 

7 P5110013.JPG

 

Co kawałek dzieciaki znajdują dla siebie dodatkowe atrakcje.

 

15 P5110030.JPG

 

Efektownymi tunelikami można przejść na łąki, które zielenią się tu soczystą zielenią, ciągnąc się wzdłuż brzegu rzeki.

 

21 P5110053.JPG

  

Potężny Zamek Hohenzollernów widać bardzo daleko z obu brzegów. To zdjęcie zrobiłam na największym zoomie.

Na blogu fotograficznym zamieściłam zdjęcia Zamku w jego pełnej krasie.

 

23 P5110072.JPG

 

 

Wszystkim moim Gościom dedykuję walc Straussa:

"Nad pięknym modrym Dunajem"

 

A także:

 

walc Josefa Ivanovici

"Fale Dunaju"

 

 

Zapraszam także do obejrzenia wszystkich zdjęć z naszego spaceru brzegiem Dunaju na moim blogu fotograficznym. Oto > LINK

 

 

 

==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Tulipanowe impresje"

"Obrazki z majowego spaceru po lesie"

 

1 P5080118.JPG   2 P5080093.JPG

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 



komentarze (15) | zaloguj się, aby dodać komentarz

WĘDRÓWKA po BAD BUCHAU, CHYBOCZĄCYM SIĘ LESIE i PREHISTORYCZNYM OBOZIE

środa, 02 kwietnia 2014 22:53

Wędrówka po Bad Buchau,

 chyboczącym się lesie

i prehistorycznym obozie

 

 

P3300107.JPG

 

Wiosna. Czas na wędrówki. Dalekie wędrówki. W ostatnią niedzielę rodzinnie rozpoczęliśmy wiosenny sezon. Wybraliśmy się na wędrówkę do miasta Bad Buchau i po jego okolicach, bardzo szczególnych okolicach. Bad Buchau (Badenia-Wirtembergia) słynie jako kurort leczniczy bazujący na kąpielach błotnych i mineralnych.

 

P3300012.JPG

 

Miasto znane jest jednak przede wszystkim z Federseemuseum, 1,3 km kw., silnie zamulonego jeziora końca epoki lodowcowej, z którego pochodzą liczne znaleziska po plejstoceńskich łowcach reniferów i mieszkańców z epoki kamienia łupanego, sięgającego okresu celtyckiego. Wszystkie te skarby można oglądać w muzeum na świeżym powietrzu. To jedyne takie miejsce na świecie, gdzie odkryto tak wielką ilość przedmiotów w wilgotnym otoczeniu torfowiska. Nie bez kozery więc temu miejscu w 2011 roku przyznano tytuł Światowego Dziedzictwa UNESCO.

 

W bezpośrednim sąsiedztwie parku zdrojowego w Bad Buchau znajduje się słynny las, tzw. „chyboczący się las”.

 

Chyboczący się las - zjawisko naturalne.


P3300047.JPG

 

Dlaczego chyboczący? Ano dlatego, że odwiedzającymi go ludźmi, najnormalniej w świecie chybocze na różne strony. Naprawdę. Wiem, bo byłam, widziałam i czułam. Każdy, kto wejdzie do tego lasu, jest niesamowicie zaskoczony. Każdy krok wywołuje pod nogami drżenie i chybotanie się ziemi. Ludzie stają, śmieją się i co rusz podskakują, bo to niesamowite zjawisko, i wielka frajda.

 

P3300021.JPG

 

Skąd się bierze to zjawisko? Ano stąd, że las leży na glebie torfowej, a jak to w lesie bywa, rośnie w nim dużo drzew. Drzewa zaś mają mnóstwo korzeni, które się rozwidlają i wrastają w glebę. Przestrzenie między korzeniami są więc wypełnione torfem. Ot i całe wyjaśnienie zjawiska chybotania się lasu. Proste, prawda? Ale kto nie zna tego zjawiska i bez przygotowania wejdzie do tego lasu, może przeżyć szok. 

 

Na poniższym zdjęciu korzenie drzewa celowo są odkryte.

 

P3300029.JPG

 

Niesamowite to uczucie, tym bardziej, że idzie się po normalnej niby ścieżce leśnej, pokrytej grubym torfem, i gołym okiem niczego nadzwyczajnego nie widać, aż tu nagle, ni stąd, ni zowąd, takie kolibanie. Bardzo miłe kolebanie. ;) Naprawdę fajne uczucie. Idzie się jak po galarecie.

 

Z lasu, powędrowaliśmy doFederseemuseum, aby podziwiać domy na palach w obozie myśliwskim z czasów prehistorycznych, z późnej epoki brązu, które zachowały się na bagnach.

 

P3300055.JPG

 

Muzeum to oferuje na świeżym powietrzu wiele archeologicznych znalezisk do oglądania, z którym można się dowiedzieć o życiu ludzi w tamtych czasach. Wśród najcenniejszych eksponatów znajduje się tam najstarsze drewniane koło od wozu - liczące 5000 lat.

 

A oto dwa domki z tamtego okresu zbudowane z drewna, gliny, trzciny i słomy.

 

P3300060.JPG

 

Wszędzie szeleszczą na wietrze wysokie trzciny.

 

P3300063.JPG


Co kawałek znajdują się platformy widowiskowe, z których można podziwiać przepiękną, bardzo rozległą panoramę.  

 

P3300064.JPG

 

 

P3300065.JPG

 

 

P3300066.JPG 

 

Na koniec wędrówki poszliśmy zwiedzić miasto. Po drodze zwróciłam uwagę na szyld (patrz: zdjęcie poniższej), gdyż przywołał mi refleksję nad tym, jak hitlerowska wojna zmieniła Niemców, i jak się tu wszystko zmieniło na dobre. Naprawdę, kochani Rodacy z Polski! Nastały tu przyjazne czasy dla innych narodów i różnych religii. Choć przed wojną, i w czasie wojny, było tu rzeczywiście bardzo tragicznie. W Buchau mieszkało bardzo dużo Żydów. Osiedlili się tu już pod koniec XIV wieku.  

 

P3300069.JPG

 

Podczas pogromu Nocy Kryształowej, 9 listopada 1938, faszyści spalili synagogę, po czym wszystkich Żydów wywieźli do obozów koncentracyjnych.

 

Jako ciekawostkę dodam, że Buchau, to też rodzinne miasto ojca Alfreda Einsteina, Hermana, który mieszkał tu z rodziną aż do momentu przeprowadzki do Ulm, krótko przed narodzinami Alfreda. Zaś kuzyn Alfreda, Siegbert Einstein, który przeżył obóz koncentracyjny w Theresienstadt, po wojnie wrócił do Buchau i przez wiele lat był wiceburmistrzem miasta.

 

Na wprost widać Muzeum Miasta Bad Buchau.

 

P3300070.JPG

 

Wąskie uliczki miasta są piękne i bardzo zadbane.

 

P3300084.JPG

  

Restauracyjki swoim pięknym wyglądem zachęcają gości do wejścia.

 

P3300083.JPG

 

Po drodze podziwialiśmy fikuśną, ale i wiele mówiącą fontannę - mieszczącą się  przy Klinice Rehabilitacyjnej.

 

P3300109.JPG

 

Przy fontannie tej Aramis doznał szoku i zaczął tak ujadać, że aż strach człowieka ogarniał. Dlaczego? ;) O tym na moim PhotoBlogu, łącznie z fotkami dotyczącymi tego zabawnego, jak się po chwili okazało, wydarzenia.

 

Na PhotoBlogu zamieściłam wiele też innych fotek z wędrówki po Bad Buchau, chyboczącym się lesie, torfowisku i prehistorycznym obozie myśliwych. Oto LINK.

 

 

 

 ==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Ozdoby Pani Zimy"

"Pani Zima lubi się stroić"

 

1 P1150005.jpg   1 P2230021.jpg  

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 



komentarze (17) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 22 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2982 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to