Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 255 059 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Sezon ogórkowy czas zacząć

piątek, 25 lipca 2014 12:15

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

------------------------------------------------------------

 

 

 

Sezon ogórkowy czas zacząć

 

 

Ten śliczny pasikonik przypomniał mi, że i u mnie już czas na sezon ogórkowy.

 

 

1 P7150001.jpg

 

(Więcej zdjęć tych owadów na moim blogu fotograficznym > link).

 

 

Wczoraj żegnałyśmy się z Córką przy furtce jej domu, kiedy równocześnie zobaczyłyśmy tego pasikonika. Siedział sobie spokojnie na furtce, na wysokości naszych twarzy, i obserwował nas swoimi małymi oczkami. Na jego widok obie buchnęłyśmy śmiechem. Skojarzył nam się z wakacjami, z urlopem. Szybko zakończyłyśmy więc wcześniej omawiany temat i zaczęłyśmy omawiać plany urlopowe. Temat ten pochłonął nas tak bardzo, że dopiero nie mogłyśmy się od siebie oderwać. Od furtki z pasikonikiem także. ;)

 

Plany urlopowe zostały dokładnie omówione, przyszedł czas na ich realizację. Nie zdradzę jednak kiedy i gdzie wybywam. Zamelduję się po powrocie i wtedy opowiem gdzie byłam i co robiłam. ;)

 

 

Możliwości urlopowych jest wiele. Jak na załączonych obrazkach.

Uwielbiam te zdjęcia. Wszystkie dla mnie wiele znaczą i przywołują piękne wspomnienia.

 

2 Przemo.jpg

 

 

3 P6030178.JPG

 

 

4 P8040019.JPG

 

 

6 Niech żyją wakacje!.JPG

 

 

A to moje okno w sypialni. Po przebudzeniu mam taki piękny widok. I jak tu nie być już od rana szczęśliwym?

 

7 P7190043.JPG

 

 

Niedaleko mojego domu rośnie gęsty las. Bardzo często po nim wędruję. Uwielbiam to.

 

8 P7120001.JPG

 

 

W głębi lasu zatrzymuję się zawsze przy wielkiej polanie… Dziś sianokosy. Cóż za cudowny zapach rozchodzi się wokoło.

 

9 P7180032.JPG

 

 

Na dobrą sprawę, to ja nigdzie na urlop wyjeżdżać bym nie musiała. Mam wszystko na miejscu… Czasami jednak muszę. ;)

 

10 P7120035.JPG

 

 

CB Unlimitet… Ma się rozumieć! ;)

Do widzenia!

 

Zamelduję się jak już sezon ogórkowy się u mnie skończy.

Udanego i przyjemnego urlopowania Wszystkim moim Gościom życzę!

Bywajcie, moi Drodzy!

 

 

 

 

***

 

ZAPRASZAM

na mój blog fotograficzny:

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (18) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Gdybym no tylko złotą rybką była... (z cyklu: "Pół żartem, pół serio")

środa, 09 lipca 2014 16:45

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

-------------------------------------------------------------

 

 

Gdybym no tylko złotą rybką

była…

 

(z cyklu: „Pół żartem, pół serio”)

 

 

Gdybym była złotą rybką.jpg

 

 

Wprawdzie nie rybą, a rakiem jestem, ale że na bezrybiu i rak ryba, to myślę, że moja fantazja aż tak przesadzona znów nie jest.

Fantazja, to moje drugie imię, pofantazjować więc sobie, co bym zrobiła, gdybym złotą rybką była, to dla mnie żadna trudność. A że pogodzić się nie mogę ze wszystkimi potwornościami, jakie w ostatnich latach ze spotęgowaną siłą gnębią ludzkość, fantazjowanie o złotej rybce stało się dla mnie wewnętrzną potrzebą. Ba, nakazem wręcz… skoro moce odgórne zostawiły naszą Planetę Ziemia odłogiem, a pięć największych religii zamiast ludzkości pomagać godnie żyć, coraz bardziej ludzkość konfliktuje. Skoro coraz więcej chamstwa i nienawiści, coraz więcej wojen, coraz więcej ogłupiałych ludzi ześwinionych dopalaczami, narkotykami, alkoholem, skoro coraz więcej tragedii rodzinnych spowodowanych przez tych upodlonych, odurzonych używkami… Och, jak ja bym chciała złotą rybką być! Bo…

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkich pijaków

do odwyku zmusiła.

 

polska_c_5.jpg

(zdjęcie z Internetu)

 Aha, to tacy Polacy są?!

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkich balangowiczów

żyć w trzeźwości nauczyła.

 

polska_c_2.jpg

(zdjęcie z Internetu)

A to ci „studenci”!

Widać, że w Polsce nie ma bata na takich obrzydliwych pijusów.

Każde miejsce bezczeszczą.


Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym niewiernych małżonków

rozumu nauczyła.

 

Niewiernych małżonków rozumu nauczyć.jpg

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym choć na chwilę była,

to bym wszystkie ludzkie bestie

do piekła wtrąciła.

 

Złych ludzi do piekła.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym choć na chwilę była,

to bym całą Kulę Ziemską

z podłości oczyściła.

 

Posprzątać świat z podłości.jpg

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkie żywe istoty

opieką otoczyła.

 

Wszystkie żywe istoty opieką otoczyć.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym na ludzką krzywdę

ludzkość uwrażliwiła.

 

Na ludzką krzywdę ludzkość uwrażliwić 1.JPGNa ludzką krzywdę ludzkość uwrażliwić 2.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkich uciśnionych

parasolem ochronnym otoczyła.

 

Wszystkich uciśnionych parasolem ochronnym otoczyć.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkim parom

miłości życzyła.

 

Wszystkim parom miłości życzyć.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym o pomoc dla świata

Wszechświat uprosiła.

 

O pomoc dla świata Wszechświat uprosić.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym całą ludzkość

żyć radośnie nauczyła.

 

Nauczyć ludzi żyć radośnie.jpg

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkich dobrych ludzi

życzenia spełniła…

 

Wojtusia rybka - zyczenie spełnione.jpg

 

 

I taaakie piękne życie wszyscy byśmy mieli,

takie, że mało roboty z nami mieliby Anieli.

 

 

***

 

ZAPRASZAM

 

na mój blog fotograficzny:

 

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (25) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Pieskie życie nie takie znowu pieskie... (z cyklu: "Pół żartem, pół serio")

niedziela, 15 czerwca 2014 19:20

==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

 

 

 

Pieskie życie nie takie znowu

pieskie

 

(z cyklu: Pół żartem, pół serio)

 

 

 

1 Wdzięk, styl, czar i szyk.JPG

 

 

Jasne, że nie. Nasz pies wcale nie ma pieskiego życia. A tak swoją drogą, to co to w ogóle znaczy - pieskie życie? Ciekawe kto to wymyślił? Pies, jak już, to ma zawsze psie życie. I dlaczego się mówi, że pieskie życie to ma ten człowiek, którego życie jest ciężkie i nędzne - jak żywot psa właśnie? To znaczy co, pies od zawsze ma nędzne życie? A dlaczego nędzne? Nędzne ma tylko wtedy, kiedy człowiek mu takie urządzi. Ech, ten człowiek… wszystkiemu winny! Braci mniejszych należy szanować.

 

Kto braci mniejszych nie szanuje,

temu pieskie życie los zgotuje.  

 

Mówi się, że pieskie życie to synonim złego życia. OK, to niech takie życie koniecznie ma ten, kto pastwi się nad psami.

 

Nasz pies, rasy Labradoodle, z pewnością nie ma pieskiego życia. Wiele razy już o nim pisałam. Ostatnio we wpisie pt. „Nasz przyjaciel pies... Psie opowiastki”. I nadal ma się dobrze, Świadczą o tym jego zabawne fotki.

 

 

3 P9290009.JPG

 

Czy te oczy mogą kłamać…?

Ani kłamać, ani serca łamać.

 

4 PA020104.JPG

 

Ja, Labradoodle, Pies Rodzinny,

kochany jestem… bo jestem rodzinny.

 

2 Wdzięk, styl, czar i szyk.jpg

 

Wdzięk, styl, czar i szyk,

tym swoje państwo zdobywam w mig.

 

5 PB150030a.JPG

 

 

6 PB150043.JPG

 

Zawsze i wszędzie zadaję szyku…

i gdy chory jestem, i w siąpiącym deszczyku.

 

7 Wdzięk, styl, czar i szyk.JPG

Członkiem rodziny od zawsze jestem,

moja rodzina to podkreśla każdym gestem.

 

8 Wdzięk, styl, czar i szyk.JPG

 

Mam także prawo do zwykłej próżności,

wizażyście się oddaję bez krzty wstydliwości.

 

P5210257.JPG

 

Dolce farniente in bella Italia…

Tak ja urlopuję i moja Familia.

 

P5220295.JPG

 

No niech mi tylko kto powie,

że to nie przyjaźń - co się zowie?

 

 

 

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Wiosenny las czeka na lato"

"Podglądanie owadów to moja pasja"

 

1 P6090010.JPG   2 Podglądanie owadów.JPG

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 



komentarze (21) | zaloguj się, aby dodać komentarz

JAK TO JEST STRACIĆ KONTROLĘ NAD WŁASNYM AUTEM... (z cyklu: "Pół żartem, pół serio")

środa, 09 kwietnia 2014 19:53

 

Jak to jest stracić kontrolę

nad własnym autem…

 

(z cyklu: Pół żartem, pół serio)

 

 

Taxi Babcia Halszka.jpg

 

W każdym przypadku nie jest to miłe. Często bywa wręcz niebezpieczne. Ale w moim przypadku - szczęściem w nieszczęściu - było tylko niemiłe. A czy można pół żartem, pół serio stracić kontrolę nad autem? Myślę, że można, bo taki właśnie był mój przypadek. Moje własne auto zdrowo zażartowało sobie ze mnie, i z tego powodu, ja, jego wieloletnia „kierowczyni”, wystraszyłam się na serio. Ale tylko na chwilę, bo zaraz potem, poczułam ogromny wstyd, który wnet ustąpił miejsca wściekłości, by za moment się z nią wymieszać i z podwójną mocą na wskroś opanować całe moje jestestwo.  

 

Cóż więc takiego nawyczyniało moje auto? Już opowiadam. Otóż, parę dni temu, jak zwykle, wracaliśmy z Wnuczkiem ze szkoły do domu. Jechaliśmy sobie spokojnie przez całą naszą dzielnicę miasta i rozmawialiśmy wesoło. Kiedy już wjechaliśmy na moją ulicę, która prowadzi pod górkę i jest dość wąska, zobaczyłam, że przed nami na rowerze jedzie jakaś kobieta. Pedałuje z wielkim wysiłkiem, bo pod górkę jest przecież. Jadę ja za nią spokojnie, wyprzedzić nie mogę, gdyż po obu stronach stoją zaparkowane auta, aż tu nagle, rozlega się głośne trąbienie. Aż podskoczyłam wystraszona. Bo to moje auto zatrąbiło. Słyszałam wyraźnie. Z wrażenia krzyknęłam:

 

- A to co?!!! Czemu trąbisz, jak szalone?!

- Babciu, to ty trąbisz! - zawołał z tylnego siedzenia Wnuczek.

- Wiem, że to ja… a właściwie to moje auto, bo ja przecież nie naciskałam na klakson! - odpowiedziałam głośno, sprawdzając na wszelki wypadek, czy niechcący nie nacisnęłam jednak na klakson.

 

Kobieta, słysząc trąbienie, zaczęła jeszcze mocniej pedałować, ale widać było wyraźnie, że nie ma już więcej siły. Głupio mi się zrobiło. No ale co miałam zrobić? Jadę za nią powoli dalej. I nagle, ni stąd, ni zowąd, moje auto znów zatrąbiło. No myślałam, że mnie szlag trafi! Kobieta najwyraźniej też się już wkurzyła, bo odwróciła nieco głowę i zaczęła machać ręką, dość wymownie pokazując mi, co o mnie, kierowcy jadącego za nią auta, myśli. No to się wkurzyłam jeszcze bardziej. Żebym ją chociaż mogła wyprzedzić, to bym się zatrzymała i przeprosiła. Ale nie dało się, bo stojących aut po bokach ulicy było w tym dniu pełno. Żal mi się też tej kobiety zrobiło, bo widziałam, że już puchnie z wysiłku, a dalej pedałuje jak wściekła. Po kilkunastu sekundach moje auto znów zatrąbiło przeraźliwie. Jak na alarm! Na to kobieta znów odwróciła głowę, i o dziwo, zaczęła się śmiać. Pewnie pomyślała biedna, że w jadącym za nią autem musi siedzieć ktoś znajomy, bo obcy kierowca chyba by nie zachowywał się jak idiota i nie trąbiłby na rowerzystę, tym bardziej jadącego pod górkę.

 

Zanim dojechałam do swojego domu, auto jeszcze 2 razy zatrąbiło. Rany, jak mi było wstyd, i baaardzo żal tej babki. Jej spocona twarz, kiedy odwracała głowę w moim kierunku, aż połyskiwała w promieniach słońca.

Niestety, przeprosić jej za swoje szalone auto nie mogłam, bo zanim zaparkowałam je pod swoim domem i z niego wyskoczyłam, ona, pedałując nadal zawzięcie, już się zbyt oddaliła. A jechać za nią dalej - trąbiącym autem, byłoby idiotyzmem z mojej strony. Jeszcze by babka zawału serce z wysiłku dostała… I co wtedy?

 

Zbulwersowana, z równie zbulwersowanym Wnuczkiem, pognaliśmy do domu. Zaraz po obiedzie, zadzwoniłam do Syna, i z płonącym ciągle licem, opowiedziałam mu co się stało. Syn, słuchając, rechotał ubawiony. Umówiliśmy się, że pod wieczór przyjadę do niego, i on, moja kochana Złota Rączka, zrobi porządek z moim żartownisiem - autem.

 

Syn mieszka jakieś 300 m ode mnie, dwie ulice dalej. Kiedy tylko Córka odebrała Wnuczka, pojechałam do niego, zaklinając po drodze auto, aby się już nie wygłupiało i nie trąbiło. Kiedy już prawie dojeżdżałam do jego domu, i by być tam szybciej, specjalnie wjechałam nie od głównej ulicy, a od bocznej uliczki, bardzo wąskiej, bez chodników (przeznaczona tylko dla jej mieszkańców), patrzę, a jej środkiem, w tym samym kierunku, idzie jakiś chłopaczek. Wtedy, jak na złość, moje auto jak nie „ryknie”! Aż echo poszło po całej uliczce. Zaskoczony chłopaczek aż podskoczył. Odskoczył szybko na bok, i trzymając się blisko domów, szedł dalej. Nieborak pewnie dlatego tak się wystraszył, bo szedł zamyślony i nie spodziewał się tu żadnego auta. O swoich zaś odczuciach już nawet nie będę wspominać.

 

Kiedy zbliżyłam się do chłopca moje auto znowu w „ryk”. Na to chłopak zareagował bardzo gwałtownie i z przerażenia przykleił się do ściany budynku. Po krótkiej chwili przerażenie mu najwyraźniej minęło i wściekł się. A efekt tej jego wściekłości zobaczyłam w postaci środkowego palca prawej ręki skierowanego w moją stronę. Wtedy ja nie wytrzymałam i zaczęłam migać mu światłami. Chłopak na krótko zdębiał, ale już pochwali, kiedy już pewnie moją fizjonomię zza przedniej szyby zobaczył, raz jeszcze podniósł rękę do góry, ale tym razem całą - w ramach przeprosin, i z uśmiechem przyklejonym na ustach, skręcił w główną ulicę.

 

Ufff…! odsapnęłam i zatrzymałam się przed domem Syna. Zanim wysiadłam z auta, Syn stanął w progu swojego domu i ze śmiechem zawołał:

 

- A ty co tak trąbisz jak szalona, przecież głuchy nie jestem!

 

Wtedy i ja zaczęłam się śmiać. Poczułam się już bezpiecznie. Emocje puściły. A opowiadając mu swoje przeżycia na jego wąskiej uliczce, rechotałam już z nim na dobre.

 

Syn oczywiście zreperował co trzeba i tym samym wybawił mnie i moje auto od dalszej kompromitacji. Okazało się, że to w elektronice nastąpił jakiś feler i co chwilę dochodziło do styku kabelków, czy czegoś tam, i dlatego moje auto  - w tak prozaiczny sposób - meldowało o awarii. Aby do tego wniosku jednak dojść, Syn musiał rozebrać całą kierownicę. Air Back to ja nawet w rękach trzymałam. ;)

 

Jednak, tak na wszelki wypadek, zapamiętałam, że w razie jakby gdyby znów, to spod tablicy rozdzielczej 13 bezpiecznik od lewej muszę tylko wyciągnąć i autko od razu przestanie mnie kompromitować.

 

Dopiero wieczorem w domu, jak się już rozsiadłam wygodnie w fotelu, zorientowałam się, że był to dzień 1 kwietnia, czyli Prima Aprilis, wtedy zaśmiałam się głośno sama do siebie i pomyślałam:

 

- Dzieci tym razem zapomniały zrobić mi jakiegoś psikusa primaaprilisowego, to przynajmniej auto mi zrobiło… i to z mocnym akcentem.

 

Po chwili, kiedy poczłapałam do kuchni i otworzyłam lodówkę za czymś do jedzenia, doszłam do wniosku, że to jednak nie koniec primaaprilisowych psikusów w tym dniu. Ale o tym, obrazowo, na moim blogu fotograficznym.

 

 

Chcesz zobaczyć co to było, kliknij w zalinkowane zdjęcie.

 

 

1 P2280001.jpg

 

 

 

 ==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

"Rozwiązanie fotograficznej zgaduj-zgaduli""

 " Fotograficzna zgaduj-zgadula"

        

      Instalacja primaaprillisowa.jpg     P2280001.jpg

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 



komentarze (11) | zaloguj się, aby dodać komentarz

WIOSNA WYZWALA CZARODZIEJSKIE MOCE... (z cyklu: "Pół żartem, pół serio")

środa, 19 marca 2014 15:30

 

Wiosna

wyzwala czarodziejskie moce

 

(z cyklu: Pół żartem, pół serio)

 

 

 

1 Czarodziski Narybek 1.jpg

 

Narybek już działa.

 

 

Jako że przysposabiam się już pomału do emerytury, przysposabiam się także do intensywniejszych zadań czarodziejskich. Bo też na emeryturze nie mam zamiaru spocząć na laurach. Dlaczego? Pisałam o tym już wcześniej - tutaj.

 

Do zadań tych postanowiłam także przysposobić moją Wnuczkę. Tak na wszelki wypadek, gdyby mi jednak mocy czasem brakło. Wszak dzieci i wnuki, to nasze zabezpieczenie na starość. Nieprawdaż? ;)

 

Jutro, 20 marca, o godz. 17.57 Słońce znajdzie się w punkcie Barana i rozpocznie się astronomiczna wiosna, a to najlepszy czas, aby sprawdzić swoje moce. Aby tego dokonać, wystarczy pójść do lasu… A tam, ten kto już ma czarodziejskie moce w sobie, wzmocni je, a ten kto ich jeszcze nie ma, pozyska je.

 

Do lasu - na przywitanie wiosny - marsz…!

 

4 Wiosenny park wita nas.JPG

 

Kto do lasu pójść nie może, niech intensywnie wpatruje się w wiosenne niebo… i las sobie wyobrazi.

 

5 Wiosenne niebo nad nami.JPG

 

W lesie pierwsze roślinki czarują swym urokiem… ale nie tylko urokiem. ;)

 

6 P3150035.JPG

 

7 P3160090.JPG

 

7a P3150007.JPG

 

9 P3160096.JPG

 

Suszki z zeszłego roku, koło których się przechodzi, rozpylają - tajemne - pyłki.

 

8 P3160146.JPG

 

10 P3160136.JPG

 

11 P3160149.JPG

 

Zwierzątka budzą się ze snu… Powoli i cichutko. Ale ich radość z wiosennego przebudzenia promieniuje na odległość.

 

12 P3160039.JPG

 

13 P6220045.jpg

 

Kiedy wrócisz z lasu (w rzeczywistości lub w wyobraźni), poczujesz w sobie ogromny przypływ energii. I to tyle aż, że wystarczy na rozpoczęcie porządków wiosennych wokół swojego domu, czy też wokół samego siebie.

 

14 P3020024.JPG


Zwierzaki domowe też skorzystają z twojego przypływu energii i porządków wiosennych. Na ten przykład, koty… Skoro marcować się nie mogą, bo to akurat wyszło już z mody, ;) to chociaż porozkoszują się marcowym powietrzem na oknie w świeżo wysprzątanym kojcu.

 

15 P2200020.JPG

 

W ogródkach też popracować miło będzie. Pierwsze kwiatki cieszą oko jak mało co, a ich woń odurza wręcz… Od razu staniemy się radośni.

 

16 P3290072.JPG

 

16a 3 P2280011.jpg

 

17 P4280039.JPG

 

Dzieci wyczuwają wiosnę w mig i też w mig odczuwają przypływ mocy. Nie tylko czarodziejskiej. Wiem co mówię, bo mój Wnuczek jest tego żywym przykładem.

 

18 Hurrraaa! wiosna przyszła.JPG

                        

A to, Wiedźma Ogrodowa,

wiosenny prezent od Cinnamon Girl, mojej pokrewnej poniekąd czarodziejskiej duszy. Tutaj jest potwierdzenie:http://cinnamongirl.bloog.pl/id,340308978,title,Konkurs,index.html

 

filcowa wiedźma Halszki

 

 Cinnamon Girl ma wiele czarodziejskiej mocy i wielki talent

i takie cuda wyczarowuje z filcu. W jej Cynamonowej Zagrodzie

można znaleźć różne przecudne kolorowe filcuszki, z voodo włącznie. ;)

Oto namiary na jej stronę: http://cinnamongirl.bloog.pl/

 

 

***

 

Ech, ta wiosna!

Co ona robi z człowiekiem?!

 

 

Mój Narybek do nauki czarowania namawiać nie trzeba.

Uczy się ochoczo… i bardzo wdzięcznie. Prawda?

 

Czarodziski Narybek 2.jpg

 

 

Niechaj Moc będzie z nami!

Dziś, jutro, pojutrze, na wieki…

 

 

 

==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Róża - królowa kwiatów"

"Przedwiosenny spacer na obrzeżach Albstadt"

 

1 P6030241.JPG   1 P2200009.jpg  

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================



komentarze (19) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 29 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  806 558  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 806558
Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2897 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to