Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 255 059 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


POMRÓW NIE TAKI STRASZNY JAK GO OGRODNICY MALUJĄ

poniedziałek, 05 maja 2014 17:30

 

Pomrów

nie taki straszny

jak go ogrodnicy malują

 

(z cyklu: „Niezwykłość Natury”)

 

 

 

2 P8160060.jpg

 

 

Jaki pomrów każdy widzi…

Nikt go nie lubi, wielu nienawidzi.

Ale pomrów ma to w nosie

i myśli tylko o własnym losie.

 

 

Mało się pisze o pomrokach, więcej się mówi, ale niestety najczęściej z obrzydzeniem. Dlatego postanowiłam o nich troszeczkę napisać. ;) Także pokazać. Tu niewiele, ale na blogu fotograficznym więcej. Kto kocha naturę, to i pomrowy polubi. Także i inne ślimaki. W końcu to ślimaki szybciej od człowieka pełzały po Planecie Ziemia. Kto tu jest więc intruzem? ;)

 

Pomrów jest największym ślimakiem nagim w naszym klimacie.Osiąga długość do 20 cm. Jest nagi i bezdomny, bidulka, bo nie wytwarza zewnętrznej muszli, jak winniczki.

 

Jest zaliczany do gatunków inwazyjnych, szkodliwych. W uprawach rolnych, szczególnie w szklarniach może wyrządzać duże szkody. Natomiast w naturalnym środowisku nie ma wrogów, którzy mogliby redukować jego populację. Bo i po co? Leśnicy go lubią, gdyżoprócz zdrowych, jadalnych grzybów, zjada także trujące, a przede wszystkim martwą materię organiczną, a to już wielki pożytek z nich.

 

Pomrów rozmnaża się w dość dziwny sposób. Jest obojnakiem i jest jajorodny. Może się więc rozmnażać samodzielnie. Jednak zwykle szuka za drugim osobnikiem i dochodzi między nimi do zapłodnienia krzyżowego. Zdjęcia z takiego właśnie aktu prokreacji zamieściłam na blogu fotograficznym.

 

 

13 P6140012.jpg

 

 

Jedyne co mi się u pomrowów nie podoba, to ich kanibalizm. Zdjęcia z tego barbarzyńskiego aktu też zamieściłam na blogu fotograficznym.

 

Tam też można zobaczyć wiele innych zdjęć tych sympatycznych i pożytecznych skądinąd stworzonek. Oto LINK

 

Kto się jednak ich brzydzi, klikać w link nie powinien. ;)

 

 

 

==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "3 Maja. Siapiąco, mgliście, ale wiosennie rzeczywiście"

"Tak piękna i radosna, może być tylko wiosna"

 

7 P5030010.JPG   1 P4190005.JPG  

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 



komentarze (16) | zaloguj się, aby dodać komentarz

DŻDŻOWNICE WYSZŁY JUŻ Z GLEBY... IDZIE WIOSNA

piątek, 14 marca 2014 11:00

 

Dżdżownice

wyszły już z gleby… Idzie wiosna

 

(z cyklu: „Niezwykłość Natury”)

 

 

1 P3080003.jpg

 

 

Dżdżownice (Lumbricidae), to rodzina pierścienic należących do gromady skąposzczetów. Dżdżownice występują niemal wszędzie, na całej kuli ziemskiej. Jest ich około 250 gatunków. Prowadzą nocny tryb życia. Żyją w glebie. Najczęściej na głębokości około jednego metra pod powierzchnią. Żywią się szczątkami organicznymi wyszukiwanymi w glebie. W glebie też zimują. A niektóre gatunki nawet latem zapadają w glebie w stan odrętwienia. Dzieje się tak wtedy, kiedy gleba ulega nadmiernemu wysuszeniu spowodowanemu zbyt wysoką temperaturą powietrza. W takim stanie mogą trwać nawet kilka miesięcy. Wcześniej budują pod powierzchnia małe jamki, wyścielają je śluzem i zwinięte w kłębuszek trwają w nich w bezruchu. Zarówno w czasie odrętwienia, jak i zimowania.

 

Od wiosny do jesieni dżdżownice wychodzą na powierzchnię jedynie nocą, po deszczu. A także w pochmurne dni, gdy ziemia jest wilgotna od deszczu, czyli "dżdżu", stąd ich nazwa.

 

Zwierzęta te odgrywają ogromną rolę w użyźnianiu gleby. Odkrył to już Karol Darwin. 

 

Dżdżownice są bardzo wrażliwa na działanie niskich temperatur. Już lekki mróz jest dla nich śmiertelny. Bardzo dużo dżdżownic ginie właśnie z powodu wiosennych lub jesiennych przymrozków. Dlatego też zimę spędzają głęboko w glebie. A właściwie powinny spędzać.

 

Przykład kilku sfotografowanych przeze mnie dżdżownic temu przeczy. Raz, że wyszły w zimie na powierzchnię, a drugi raz, że były bardzo żywotne. Zwinnym ślizgiem przemieszczały się po zlodowaciałej drodze. Wprawdzie wtedy była akurat odwilż, po 3 tygodniowej mroźnej i bardzo śnieżnej zimie, ale nadal dużo śniegu leżało wszędzie.

 

 

3 PC150004.jpg

 

 

Takie zjawisko zaobserwowałam po raz pierwszy. Trudno mi jest zrozumieć zachowanie tych kilku dżdżownic. Czy wyszły na powierzchnię ze względu na to, że pod grubą warstwą śniegu w glebie zabrakło im powietrza? Czy może powód jest całkiem inny? Nieznany.

 

Może ktoś zna wyjaśnienie tego niezwykłego zjawiska? Ja podejrzewam dwa powody.

 

Więcej zdjęć tych sympatycznych, i skądinąd pożytecznych stworzonek, zamieściłam na moim fotoblogu, oto link

Kto się jednak ich brzydzi, klikać w link nie powinien. ;)

 

 

 

 ==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Piękno i dziwaczność w drzewach zaklęta"

"Drzewa i ich dobroczynna moc. Dendroterapia"

 

1 P3220001.JPG   20b Dendroterapia Dendroterapia.jpg  

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 

 



komentarze (12) | zaloguj się, aby dodać komentarz

ZWĄ JE WINNICZKAMI...

poniedziałek, 17 lutego 2014 12:27

Zwą je winniczkami

(z cyklu: „Niezwykłość natury”)

 

 

Wiele innych, zabawnych zdjęć winniczków można obejrzeć na moim drugim blogu.

Oto link

 

1 P6220030.JPG

 

Miłość nie jedno imię ma. ;)

 

 

Winniczki mogą jeszcze spokojnie spać, czas polowania na nich dawno zakończony, a do nowego jeszcze daleko. Ja jednak wzięłam je na tapetę teraz, bo… raz, że dawno nic nie pisałam z cyklu: „Niezwykłość natury” (< kliknij, jak masz ochotę zobaczyć też i poprzednie wpisy z tego cyklu), a drugi raz, bo w swoim ogrodzi widzę, że winniczki powoli będą się już budzić ze snu. Bo też żadna zima tego roku u nas. Ślimaczki poczuły już wiosnę. Poznaję to po spulchnionej ziemi w miejscu, gdzie się u mnie co roku zakopują.

 

A wiosną? A wiosną znów spokojnie będą buszować po ogrodach i pochłaniać liście warzyw, lekceważąc złość ogrodników. Najbardziej lubują się w winoroślach, stąd też ich nazwa.

 

2 P7210003.JPG

 

 

Ślimaki winniczki są największym ślimakami lądowymi w naszej części Europy. Średnica ich muszli wynosi przeciętnie około 5 cm. Winniczki żywią się świeżymi liśćmi, przez co często uważane są za szkodników. Zwłaszcza wtedy, kiedy akurat w ogrodach przyszło im to robić.

 

W Polsce obecnie (od 1995 r.) winniczki są objęte częściową ochroną. A wszystko przez nadmierny ich eksport do Francji, gdzie, wiadomo, są wielkim przysmakiem.

 

Według nowych przepisów, można zbierać je tylko przez 30 dni w ciągu roku, na przełomie kwietnia i maja. I to te tylko osobniki, których muszle mają rozmiar powyżej 3 cm. Dodatkowy wymóg to taki, że nie można ich zbierać na użytkach ekologicznych i rezerwatach przyrody. Osobniki, które tam zawędrowały, obejmuje ochrona całkowita przez cały rok.

 

Ślimaki winniczki zamieszkują obszary o dużej wilgotności, a więc lasy, parki, ogrody, niezbyt gęste zarośla. Można je znaleźć zwłaszcza w takich miejscach, które się szybko nagrzewają i zatrzymują ciepło. To, że ich najbardziej ulubionym miejscem są winnice, jest powszechnie wiadome. Nie nazywałyby się przecież winniczkami.


Winniczki rozmnażają się w dość ciekawy sposób. Kopulację poprzedza długotrwała (nawet 2-godzinna) gra miłosna. Podczas tej kopulacji ślimaki delikatnie dotykają się czułkami, po czym w stopę lub w bok wbijają strzałkę miłosną. (Taka strzałka osiąga długość jednej piątej stopy ślimaka). Sam akt wymiany spermy trwa już niedługo, kilka minut. Jaja w kolorze białym (wielkości grochu) w czerwcu lub lipcu winniczki składają do jamy wykopanej w ziemi. Młode winniczki wylęgają się po 3-4 tygodniach. Dojrzałość płciową osiągają w 4 roku życia.

 

 

3 P6220034.JPG

 

Widoczny na zdjęciu efekt ślimaczej miłości - jajo wielkości grochu, w czerwcu lub lipcu winniczki składają do jamy wykopanej w ziemi.

 

 

 Jako wartościowe pożywienie winniczki znane były już w średniowieczu. W Polsce hodowali je przede wszystkim zakonnicy. Używali ich mięsa jako uzupełnienia ubogiej w białko diety, jaką stosowali podczas częstych i długotrwałych postów. Ślimaki były wówczas, podobnie jak ryby, uważane za postne pożywienie. Dziś winniczki bogatym zapewniają rozkosze podniebienia, biednym zaś pomagają przetrwać.

 

Mięso winniczków jest chude, zawiera duże ilości białka, wapnia, magnezu, miedzi, cynku i jodu. Ponadto ich śluz stosowany jest w medycynie. Produkuje się z niego lekarstwa na schorzenia astmatyczne, tuberkulozę, a także ułatwiające gojenie się ran.

 

Ślimaki winniczki zimują w ściółce. Ukrywają się pod roślinnością, stertami liści. Już w październiku zagrzebują się jak najgłębiej z wylotem muszli skierowanym ku górze. Jej wejście zaklejają śluzem. Pozostawiają jedynie maleńki otworek do oddychania. Potem zwijają się coraz głębiej w muszli, tworząc ochronne wieczko z kilku ochronnych ścianek twardniejącego śluzu. I w taki oto sposób śpią sobie smacznie przez pół roku.

Wiosną odrzucają wieczko i wychodzą na świat.

 

 

12 P3160039.JPG

 

A witaj, ślimaczku!

 4 SDC16461.JPG

 

Jak się zimowało?

 

5 P6120035.JPG

 

 

Ciekawostką jest to, że winniczki nieraz lubią się „wywyższać”… i wychodzą wysoko na drzewa…

 

6 P7240326.JPG

 

…a nawet na ściany domów. Ale to tylko z powodu zbliżających się długotrwałych opadów deszczu.

 

7 P4270005.JPG

 

***

 

Ślimak winniczek co tchu bieży…

że w kierunku przeciwnym do Francji,

mocno w to wierzy.

 

8 P8150010.jpg

 

9 P8130102.jpg

 

 

Ślimak winniczek lubi wędrować...

nosi domek z sobą, by w nim się chować:

w razie zagrożenia, czy zwykłej senności,

a także od nieproszonych i natrętnych gości.

 

 

 

 

 ==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Ślimaki winniczki w moim obiektywie"

"Ogród z duszą"

 

14 P6220068.jpg   13 Impresje ogrodowe.jpg  

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 



komentarze (18) | zaloguj się, aby dodać komentarz

WIEWIÓRKI, TO ZAPOMINALSKIE, CZĘSTO ZAPOMINAJĄ, GDZIE ZAKOPAŁY ZAPASY

niedziela, 01 grudnia 2013 9:02

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

---------------------------------------------------------

 

 

 

Wiewiórki, to zapominalskie…

często zapominają, gdzie

zakopały zapasy

 

 

 

1 PA220019.JPG

 

- Żegnaj jesieni! Jutro będzie już biało... Dobrze, że mam pełną spiżarnię. Zima mi nie straszna!

 

 

A potem, kiedy przyjdzie zima, biegają jak szalone i szukają za nimi. Szukają i biegają… i bardzo często nie znajdują, bo za nic nie mogą sobie przypomnieć, gdzie je zakopały.

 2 P8020005.JPG

 

- Ależ się napracowałam… dużo zapasów zakopałam sobie. Na zimę jak znalazł!

 

 

Niedawno pisałam o wiewiórkach we wpisie: „Wiewiórka, rudo-czarna atrakcja przydomowych ogrodów” (<kliknij), ale nie wspominałam w nim o tej szczególnej wiewiórczej przypadłości. Przypomniałam sobie o niej dopiero teraz, gdyż po zachowaniu wiewiórek właśnie, zdałam sobie sprawę, że zima tuż-tuż. Wiewiórki wyczuwają nadchodzącą zimę i wtedy zaprzestają już zbierania zapasów. Uwijają się już tylko na drzewach przy swoich dziuplach lub gniazdach i porządkują wypełnione po brzegi spiżarnie.

 

Wiewiórki nie zapadają w sen zimowy. Mieszkają samotnie w dziuplach lub gniazdach wybudowanych przez siebie wysoko nad ziemią w rozwidleniach gałęzi. Albo też w gniazdach adoptowanych po ptakach. W zimie żywią się zapasami gromadzonymi przez całą jesień w dziuplach. A także tymi, które pracowicie zakopywały sobie w ziemi. I tu właśnie może pojawić się problem. Bo wiewiórki, jako że mają słabą pamięć, często nie mogą znaleźć ukrytego przez siebie pożywienia. Dlatego też, kiedy nadejdzie mroźna zima, z obfitymi opadami śniegu, warto je dokarmiać.

 

Zakopywane przez wiewiórki nasiona, a później przez nie zapomniane, nie idą jednak na marne. Wiedzą o tym leśnicy, kiedy wiosną znajdują kiełkujące to tu, to tam nasiona drzew, i są wiewiórkom za to bardzo wdzięczni. Zwierzątka te żyją około 5 lat. Do rozsiewu drzew zdążą się więc bardzo przyczynić. ;)

 

 

4 P6230015.JPG

 

- No gdzie ja zakopałam te nasionka? Gdzieś tutaj muszą być... Och, ja nieszczęsna, znów zapomniałam gdzie.

 

 

Nad Europę nadciąga zima. Pierwsze jej oznaki odczujemy już za kilka dni. Synoptycy zapowiadają przymrozki, a także obfite opady śniegu. Czas przygotować ciepłe kurtki, czapki, rękawiczki. A wiewiórki…?


 

3 P3260009.JPG

 

- Moja puszysta kitka robi się coraz bardziej puszysta… jakoś tak od samości. Mroźna zima mi nie straszna!

 

 

Wiewiórki już są przygotowane na nadejście zimy. W ferworze krzątaniny w spiżarniach momentami wyglądają zza konarów drzew i dumnie stroszą swoje długie puszyste ogonki, które przed zimą stały się jeszcze bardziej puszyste. Nie bez powodu tak się dzieje. Natura wie, co robi. Puszyste ogonki będą służyć im do okrywania się niczym kołderką w zimowe mroźne dni.

 

 5 P7140019.JPG

 

 

 

- CZŁOWIEKI, kiedy nadejdzie sroga zima, a mi się jednak nie uda znaleźć moich zapasów, PROSZĘ, DOKARMIAJCIE MNIE !  

 

 

***

 

 

ZAPRASZAM na mój drugi blog: PhotoHalszka.bloog.pl/  (<kliknij)

 



komentarze (9) | zaloguj się, aby dodać komentarz

BIEDRONKA BIEDRONCE NIERÓWNA (?)

środa, 16 października 2013 13:51

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

-----------------------------------------------------------

 

 

 

 

A kuku! Biedronko P9180023.JPG

 

 

 

Któż z nas nie zna biedronek? Wszyscy chyba znamy. Biedronki są wyjątkowe. Przypominają nam wiele bajek z dzieciństwa, w których są bohaterami. Sama napisałam kilka takich bajek. „Turkućlandia” (<link), to jedna z nich.

 

Któż z nas w dzieciństwie na widok biedronki nie wołał: „Biedroneczko leć do nieba przynieś mi kawałek chleba…!”? Biedronki są także bohaterkami wielu wierszy i piosenek dla dzieci, także dla dorosłych. O, chociażby tytułowa piosenka naszej (nieżyjącej już) Kasi Sobczyk: „Biedroneczki są w kropeczki”.

 

Każdy z nas z pewnością ma jakieś miłe wspomnienia z biedronką w tle… Aż tu nagle, biedronki zaczęły, że się tak wyrażę: fruwać na cenzurowanym? No może nasza rodzima siedmiokropka nie, ale te przybyłe z Azji, zwane harmonia axyridis - tak.

 

Zanim napiszę z jakiego powodu biedronki azjatyckie są w Polsce na cenzurowanym, opiszę pokrótce oba te gatunki, czyli naszą siedmiokropkę i azjatycką harmonia axyridis.

 

Biedronka jest owadem o długości 5-8 mm, pokrytym czerwonymi lub pomarańczowymi pokrywami skrzydłowymi, nakrapianymi kontrastowymi kropeczkami. Biedronki odżywiają się owadami roślinożernymi, zwłaszcza mszycami (także wełnowcami, czerwcami, tarcznikami), dlatego też wykorzystywane są w biologicznym zwalczaniu tych szkodników. Ogrodnicy są szczęśliwi, kiedy widzą je u siebie w ogrodach. Zatem, z punktu widzenia człowieka, biedronki są bardzo pożyteczne.

 

Biedronki przebywają wszędzie tam, gdzie w dużych ilościach występują mszyce. Zamieszkują najczęściej pola, łąki, sady, ogrody, a także miejskie parki. Mnożą się bardzo szybko. Mogą dawać 2-4 pokolenia rocznie. Zimują owady dorosłe. W tym celu gromadzą się setkami, a nawet tysiącami w różnych miejscach pod ziemią, pod korą drzew, a także w budynkach.

 

Najbardziej znaną nam biedronką jest z pewnością biedronka siedmiokropka. Nazwaną tak ze względu na siedem wyraźnych czarnych kropek, które widnieją po trzy na każdej pokrywie skrzydeł i jedną u nasady pokryw. Siedmiokropka jest także potocznie nazywana bożą krówką.

 

Od jakiegoś czasu, prawdopodobnie od roku 2006, nasza rodzima biedronka siedmiokropka ma konkurencję. A to za przyczyną azjatyckiej biedronki - harmonia axyridis, zwanej arlekinem, a także ninją. Azjatycka biedronka pochodzi ze wschodniej i środkowej Azji od Ałtaju po wybrzeża Pacyfiku, i od południowej Syberii aż do południowych obszarów Chin. Jest gatunkiem inwazyjnym, który w ostatnich 20 latach rozprzestrzenił się w obydwu Amerykach i dotarł do Europy. To Ukraina (w 1964 roku) po raz pierwszy sprowadziła ją na swój teren.

 

Biedronka azjatycka skutecznie ogranicza populacje mszyc. To one są jej podstawowym pokarmem. Widząc to, ludzie szybko zwęszyli interes. W USA już w 1916 roku powstały prywatne firmy zajmujące się wprowadzaniem i sprzedawaniem tego gatunku biedronki do walki z mszycami. Widać jednak, że na nowych terenach ninja najwyraźniej wymknęła się spod kontroli. A że jest gatunkiem bardzo ekspansywnym, szybko rozprzestrzenia się po całym świecie.

 

Biedronka azjatycka ma także, podobnie ja siedmiokropka, 5-8 mm długości. Różni ją charakterystyczna literka „M" nad oczami. Ubarwienie ma zmienne, od żółtego i pomarańczowego, przez czerwone aż do czarnego. Liczba kropek jest także różna, od 0 do 23.

 

 

W ostatnich tygodniach polskie media podawały, iż biedronki azjatyckie opanowały Polskę. To już istna plaga. Biedronki są już wszędzie. Są tak natarczywe, że wchodzą ludziom do mieszkań, wyjadają kuchenne zapasy i szukają ciepłego kąta do uwicia gniazd na zimę. Najgorsze jest jednak to, że wywołują silne alergie. Stwierdzono je zarówno u dzieci, jak i u dorosłych. Alergia objawia się astmą, pokrzywką lub zapaleniem spojówek. Biedronki także brudzą, gdyż w przypadku zagrożenia wydzielają żółtą substancję, która z kolei zostawia trwałe plamy na różnych przedmiotach, ścianach czy też ubraniach.

 

Tu gdzie mieszkam, w Baden-Wittenbergii, na szczęście nie ma inwazji biedronki azjatyckiej. Owszem zdarza się ją spotkać, ale to są pojedyncze przypadki.

 

 

***

 

A oto i nasza poczciwa siedmiokropka…

w pięknym anturażu przyrody, jak na wrażliwą biedronkę przystało.

 

 

P5030134.JPG

 

 

P4280128.JPG

 

 

P5030131.JPG

 

 

 

Na kolejnych fotkach to już dwie różne biedronki azjatyckie, które wpadły do mnie z wizytą przez otwarte drzwi do ogrodu.

 

P9180014.JPG

 

 

P9180017 Harmonia axyridis – ninja z Azji.JPG

 

 

P9180037.JPG

 

 

P9180026.JPG

 

 

 

Biedroneczki są nie tylko w kropeczki… Oto dowód:

czarna ninja rodem z Azji.

 

PA050056.JPG

 

 

 

A ja nadal lubię te stworzonka…

i te żywe, i te bajkowe, i te do zjedzenia ;)

 

Biedroneczko leć do nieba....jpg

 

 

Biedronka biedronce nierówna?

Równa. Wszak wszystkie, prędzej czy później, lecą do nieba…

Biedroneczko leć do nieba…

 



komentarze (21) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 29 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  806 578  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 806578
Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2897 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to