Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 395 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


POKAZ GIMNASTYKI SPORTOWEJ NA WIOSENNYM FESTYNIE W ALBSTADT

wtorek, 15 kwietnia 2014 9:33

 

Pokaz gimnastyki sportowej

na Wiosennym Festynie w Albstadt

 

(zdjęcia z tej imprezy zamieściłam także na moim blogu fotograficznym)

 

 

1 P4060007.JPG

 

W ostatnią niedzielę w naszym mieście, jak co roku od 26 lat, odbył się Wiosenny Festyn (Frühlingsfest). Dzięki idealnej pogodzie zainteresowanie festynem było bardzo duże. Ludzie przybywali z każdej strony miasta niemalże hurmem. Organizatorzy festynu zawsze kładą ogromny nacisk, aby każdy festyn był wielką uroczystością rodzinną. Tak było i tym razem.

 

7 P4060013.JPG

 

Festyn odbywał się na dużej ulicy, Sigmaringer Straße, gdzie oprócz wielu atrakcji w salonach samochodowych związanych z prezentacją starych i nowych samochodów, można było także poćwiczyć na różnych sprzętach sportowych pod okiem trenerów. Można tam było nawet zbadać swój stan zdrowia w specjalnych punktach lekarskich. Dzieciaki zaś mogły się radośnie pobawić na różnych przyrządach do zabawy. Największą atrakcją były chyba dmuchane urządzenia rekreacyjne.

 

Na parkingach były rozstawione także specjalne stoły do gry w szachy. A wzdłuż ulicy ustawionych było wiele barów i straganów ze specjałami regionalnymi (i nie tylko), a także z ciuchami, biżuterią, sprzętem sportowym i z wieloma innymi różnościami.

 

Nie mam jednak specjalnie dobrych fotek z tych miejsc, gdyż jakoś głupio mi było pstrykać ludziom zdjęcia bez legitymacji dziennikarskiej PRESS na czole. ;) Zrobiłam tylko kilka - z ukrycia. Zdjęcia te zamieściłam na swoim blogu fotograficznym. Oto LINK.

 

Na festynie odbywały się też różne konkursy. Była muzyka na żywo. Koncerty miejscowych zespołów. Pokazy tańców. A przede wszystkim, pokaz gimnastyki sportowej w wykonaniu naszej miejscowej Grupy Gimnastycznej. Przede wszystkim - ale dla mnie, bo z całego festynu najbardziej chciałam zobaczyć właśnie ten pokaz. Nie tylko dlatego, że lubię sport, ale przede wszystkim dlatego, że brała w nim udział moja Wnuczka. 

 

Oto ta Grupa Gimnastyczna młodziutkich

i wysportowanych dziewczątek.

 

17 P4060068.JPG

 

Na AirTrack, długim jak pociąg, nasze młodziutkie gimnastyczki dały świetny pokaz swoich umiejętności. Aż dziw brał, że ta liczna grupa dziewczynek była tak wspaniale zgrana. Przy pięknej i porywającej muzyce pokazały co potrafią. A potrafią naprawdę wiele. Co rusz salto, rundak, fiflak, śruba i… sama już nie wiem co jeszcze, bo nie wszystkie fachowe nazwy znam. Mnie oczywiście nie raz i nie dwa łezki pociekły, kiedy patrzyłam na moją Wnusię. Byłam bardzo wzruszona. A i bardzo dumna. To moje kochane „piórko” śmigało w powietrzu niczym z katapulty wystrzelone. Też ćwiczyłam kiedyś gimnastykę sportową (lata świetlne temu ;-)), ale byłam wtedy nieco starsza, bo było to w średniej szkole. Nigdy jednak do takiej formy, jak moja Wnuczka, nie doszłam. 

 

Chłopaczki niosą AirTrack pod główną scenę. Gimnastyczki szykuję się do pokazu.

 

18 P4060073.jpg

 

Pokaz gimnastyki sportowej czas zacząć.

 

13 P4060045.JPG

 

 

14 P4060063.JPG

 

 

15 P4060066.JPG

 

 

16 P4060064.JPG

 

Przy podwójnym salcie trenerka asekurowała gimnastyczki. Niestety nie udało mi się zrobić lepszej fotki mojej Wnuczce… Hihihi! była za szybka, a może to mój aparat fotograficzny był zbyt powolny?… Matko, a może to już ja?! ;-)

 

19 P4060058.jpg

 

 

Oto i wspomniany króciutki FILMIK

z występu młodziutkich gimnastyczek.

(m.in. z efektownym, podwójnym saltem z rąk - w wykonaniu mojej Wnuczki)

 

 

Chcesz FILMIK oglądnąć - kliknij w powyższe zdjęcie.

 

 

 

==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

"Wiosenny Festyn (Frühlingsfest) w Albstadt"

 "Twarz czy maska... obie coś wyrażają"

        

14 P4060063.JPG     1 PB180020.JPG

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 

 



komentarze (13) | zaloguj się, aby dodać komentarz

WSPINACZKA SKAŁKOWA. POKONAĆ WŁASNE SŁABOŚCI

czwartek, 19 września 2013 14:14

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

-----------------------------------------------------------

 

 

 

Wspinaczka skałkowa.

Pokonać własne słabości

  

W jednym z poprzednich wpisów pisałam o Tree Climbing, czyli o wspinaczce po drzewach (< link), dzisiaj z kolei napiszę o Rock Climbing, czyli o wspinaczce skałkowej, bo i taką wspinaczkę mogę w naszym mieście poobserwować… i uwiecznić.

 

Wspinaczka skałkowa to rodzaj sportu polegający na wspinaniu się po stromych ścianach przy użyciu rąk. Do niedawna uważana była za sport ekstremalny, dziś, za popularną formę aktywnego wypoczynku. I co ważne, nie jest wcale taka droga.

 

Uprawianie wspinaczki skałkowej w ostatnich latach staje się coraz bardziej popularne i coraz więcej ludzi „szlifuje siebie o kamień”, ćwicząc swój charakter i siłę woli. Wspinaczka dla nich, jak sami mówią, to nie tylko pasja, to sposób na życie. To wielka miłość… i nie ma zmiłuj.

 

 

Zapraszam do obejrzenia mojej fotorelacji spod skałki oraz do zapoznania się z istotą tego jakże wspaniałego sportu.

 

 

1 PA020010.JPG

 

Mobilizacja fizyczna i psychiczna. A po chwili - w górę! Im wyżej, im bardziej stromo - tym lepiej, tym „wznioślej”. Pod każdym względem.

 

 

 

2 PA020013.JPG

 

Niektórzy swoją przygodę ze wspinaczką zaczynają na sztucznej ścianie, niektórzy od razu na skałkach. Jeśli załapią bakcyla, wspinać się już będą zawsze, marząc o osiąganiu coraz to wyższych szczytów.

 

 

3 PA020019.JPG 

 

Wspinaczka, to ich pasja, to miłość do gór, to adrenalina, to przeżycie, którego nie da się zapomnieć… to ich sposób na życie.

 

 

4 PA020020.JPG

 

Wspinając się, pokonują własne słabości, strach, lęk, przekraczają poza własne granice. Uczą się odwagi, odpowiedzialności, zaufania. Obcują z piękną naturą i wysokością.


 

5 PA020024.JPG

 

Wpinając się, czują wszechogarniającą wolność i radość. Wszystkimi zmysłami chłoną przyrodę. Podziwiają piękno krajobrazów. Mówi się, że gdyby nie było gór, to człowiek by je wymyślił. I to jest najlepsza odpowiedź na pytanie: dlaczego człowiek się wspina? Ująwszy to inaczej – człowiek się wspina, bo są góry.

 

 

6 PA020035.JPG

 

Wspinając się, wkraczają w dziewiczy świat, nietknięty wpływami cywilizacji… i ten pierwotny kontakt z naturą jest dla nich ogromną satysfakcją i radością.

 

 

7 PA020039.JPG

 

Przestrzeń, świeże powietrze, obcowanie z naturą, chęć poznawania samego siebie, a także możliwość spędzenia czasu z przyjaciółmi i ludźmi podobnie myślącymi - ciągnie w góry każdego miłośnika wspinaczki.

 

 

8 PA020034.JPG

 

W górach poznają nowe drogi wspinaczkowe. Zaopatrują się w mapki z lokalizacją tych dróg, ich nazwami i stopniem trudności. Potem się nimi wymieniają… by za jakiś czas znów spotykać się u podnóża gór/skał.

 

 

9 PA020041.JPG

 

Nazwy dróg wspinaczkowych najczęściej pochodzą od nazw obiektów na które prowadzą. Czasami pochodzą od nazwisk albo pseudonimów autorów pierwszych przejść. Niekiedy są tylko jakimś żartem słownym.

 

 

10 PA020044.JPG

 

Ściana skalna, po której wspina się widoczny tutaj wspinacz, jest naturalną ścianą treningową. Na niej miłośnicy wspinaczki trenują po pracy, i przed kolejnym, bardzo wyczekiwanym wypadem w wysokie góry.

 

 

11 PA020045.JPG

 

Szczyt zdobyty… Satysfakcja? Z pewnością. Satysfakcja jest zawsze. Rośnie wprost proporcjonalnie do wysokości zdobytej góry.

 

 

12 PA020050.JPG

 

Po zdobyciu szczytu, chwila wytchnienia… A potem…

 

 

13 PA020051.JPG

 

A potem zjazd na linie i… apiat od nowa i to po kilka razy, wspinaczka - zjazd, wspinaczka - zjazd, aż braknie sił, aż zmęczenie ustąpi miejsca zadowoleniu z treningu.

 

 

14 PA020117.JPG

 

O, kolejni miłośnicy wspinaczki przymierzają się do zdobycia szczytu skałki. Mówią, że to dla nich frajda nad frajdami… Przyjemnie tę ich „frajdę” poobserwować.

 

 

15 PA020120.JPG

 

Wspinaczka, to wielka przygoda życia. Ale też i szkoła. Uczy partnerstwa i zaufania drugiemu człowiekowi. Idąc w skały z innymi osobami, poniekąd powierza się im swoje życie… Za przyczyną asekuracji.

 

 

16 PA020008.JPG

 

Wspinaczka jest sportem wysokiego ryzyka, i może być niebezpieczna. Może prowadzić do utraty zdrowia, a nawet życia. Ważne by stosować się do zasad bezpieczeństwa i właściwej asekuracji. Każdy kto się wspina podejmuje ryzyko na własną odpowiedzialność.

 

 

17 PA020028.JPG

 

Góry uszlachetniają i uwrażliwiają. Wyciągają z człowieka dobro i uczą obdarowywać nim innych. Należy się im szacunek. Nieustający. Warto o tym pamiętać!

 

 

18 PA020009.JPG

 

Ludzie, którzy się wspinają, są zawsze uśmiechnięci, mili, przyjaźni. Aż miło popatrzeć. Nic w tym dziwnego! Góry uszlachetniają. Leczą ze stresów egzystencjalnych. W górach zapomina się o problemach pozostawionych „gdzieś tam” na dole.

 

 

19 PA020012.JPG

 

 

Stąd też to powiedzonko:

 

"Gdy pogoda licha, gdy siada psycha,

na Mnicha bracie, na Mnicha!"

 

 



komentarze (15) | zaloguj się, aby dodać komentarz

CZŁOWIEKA CIĄGNIE NA DRZEWO

środa, 11 września 2013 11:16

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

-----------------------------------------------------------

 

 

 

Człowieka

ciągnie na drzewo

 

 

Człowiek już dawno temu zszedł z drzewa, ale najwyraźniej pozostały w nim upodobania odziedziczone po przodkach i nadal po drzewach lubi się wspinać. Ot, takie atawistyczne skrzywienie. Leśny Park Wspinaczkowy (Kletterpark - Waldheim) w Albstadt, któremu się przyglądnęłam, jest tego jednym z dowodów. 

 

Zanim jednak zaproszę Was do tego parku, wspomnę co naukowcy na to: Otóż wg najnowszych badań naukowych, człowiek zszedł z drzewa ok. 8 mln lat temu. Naukowcy wiedzą nawet już dlaczego tak się stało. Z najnowszych badań, opublikowanych na łamach "Current Biology" wynika, że nasi odlegli przodkowie zeszli z drzewa i nauczyli się chodzić w postawie wyprostowanej, żeby móc przenosić pożywienie i cenne dla nich rzeczy.

 

Dzisiaj, kiedy już się dość nanosiliśmy pożywienia i różnych naszych „skarbów” do domu, pragniemy przeżyć coś innego, coś niezwykłego, coś, co da nam odprężenie, oderwanie od codzienności i sprawi, że adrenalina będzie buzować nam w żyłach.

 

Przedsiębiorczy ludzie wychodzą naprzeciw potrzebom cywilizowanego człowieka i organizują mu różne atrakcje, robiąc przy tym niezły biznes. Jednym z nich są właśnie takie parki wspinaczkowe. No bo skoro odziedziczone upodobania, czy wręcz atawistyczny odruch, ciągnie człowieka na drzewo… to nie ma rady, po drzewach musi się wspinać i po gałęziach skakać. Lepiej więc, aby robił to w bezpiecznych miejscach. A że ktoś przy tym dobrze zarobi… to jest właśnie biznes.

 

 

Zapraszam do Kletterpark, czyli do Parku Wspinaczkowego!

 

 23 P8190102.jpg

 

22 P8010024.JPG

 

 

Z Parku Wspinaczkowego można korzystać indywidualnie i grupowo. Kletterpark jest czynny codziennie w godzinach popołudniowych, a w weekend od rana do wieczora.

 

Zajęcia wspinaczkowe prowadzone są przez instruktorów, ale także indywidualne można korzystanie z parku.

 

Gospodarze zadbali o bezpieczeństwo uczestników parku. Każdy uczestnik dostaje odpowiedni sprzęt zabezpieczający, w postaci olinowania wspinaczkowego, rękawic, kasków, a nawet specjalnych siatkowanych czepków ochronnych na włosy.

 

Taka wspinaczka, to wspaniała zabawa. Można przeżyć coś nowego i poczuć smak adrenaliny. Lecz jest to także prawdziwa lekcja pokory, a i wytrwania. Uczestnicy uczą się również pokonywać własne słabości.

 

Po takim przeżyciu i wysiłku, nie tylko fizycznym, ale także psychicznym, człowiek staje się wyciszony, spokojniejszy… lepszy. I o to chodzi!

 

Uczmy się żyć bez agresji i nienawiści. Metoda dowolna. Ważne, by dzięki niej pozbyć się złych emocji, a przeżyć coś niezwykłego, coś, co da nam odprężenie, oderwanie od codzienności, i sprawi, że adrenalina - jakże niezbędna człowiekowi dla zachowania równowagi psychicznej - buzować będzie nam w żyłach.

Latając po drzewach - to też całkiem dobra metoda… i jaka zdrowa!

 

  

W Albstadt Kletterpark (Park Wspinaczkowy) powstał 3 lata temu w jednym z pobliskich lasów (Waldheim).

 

2 P8090096.JPG

 

 

Miłośnikom latania po drzewach gospodarze oferują elf Parcours (dróg, tras) na różnych wysokościach i stopniu trudności, i ponad 80 różnych elementów wspinaczkowych do pokonania.

 

1 P8090116.JPG

 

 

Chętnych do wspinania się po drzewach jest mnóstwo, i to w różnym wieku. Bo też Tree Climbing jest wspaniałą zabawą integracyjną.

 

3 P8090106.JPG

 

 

Niektórzy wspinacze potrzebują więcej czasu, aby zdobyć się na kolejny krok w sztuce wspinania po drzewach. Hihihi…! czasami potrzebują wręcz specjalnej mowy motywacyjnej. 

 

4 P8090134.JPG

 

 

Gospodarze Kletterpark dbają także o drzewa, zabezpieczając je przed uszkodzeniem. Sprawdzają również ich stan, zlecając regularne kontrole fachowcom.

 

5 P8090099.JPG

 

 

Użytkownicy Kletterpark czują się jak w buszu. Frajda ogromna! - O, nadchodzi krokodyl, czyli „nadjeżdża”, nowa atrakcja, a właściwie zwierz, który „buszmeni” muszą upolować.

 

12 P8090118.JPG

 

 

 

A żeby krokodyla upolować, trzeba się do niego zbliżyć. A żeby się do niego zbliżyć, trzeba pokonać wiele trudności i przeszkód. A wszystko to wysoko na drzewach… i między drzewami. Adrenalina skacze, że ho, ho!

 13 P8090120.JPG

 

 

W Kletterpark wisi oryginalna lista imprez sportowych oraz rekreacyjnych, jakie odbywają się w Albstadt.

 

19 P8090100.JPG

 

 

Informacje o tutejszym Kletterpark można także uzyskać na facebooku.

Kletterpark czeka na swoich użytkowników. Wnet będzie tu rojno i gwarno.

 

20 P8090133.JPG

 

 

Na użytkowników Kletterpark, a także innych gości czeka dobrze zaopatrzony bufet z grillem i napojami. Nawet piwko z beczki jest. A jakże!

 

21 P8090102.JPG

 

 

Wspinaczka po drzewach to wspaniała zabawa. Można przeżyć coś nowego i poczuć smak adrenaliny. Jest to także prawdziwa lekcja pokory, a i wytrwania. Uczestnicy uczą się również pokonywać własne słabości.

 

6 P8090103.JPG

 

 

No to jeszcze kilka obrazków… z pokonywania tych słabości:

 

8 P8010023.JPG

 

 

11 P8090107.JPG

 

 

9 P8010022.JPG

 

 

7 P8090113.JPG

 

 

 

14 P8090128.JPG

 

 

 O, jedna miłośniczka latania po drzewach przy zeskakiwaniu doznała kontuzji. Jednak, jak sama mówi, nie zniechęciło ją to nic a nic… i dalej ciągnie ją na drzewo. Na razie podziwia innych, ale jak pozbędzie się urazu, znów skakać po drzewach będzie ;)

 

15 P8090131.JPG

 

 

W Polsce też już powstają kluby TreeClimbing, czyli miłośników wspinania po drzewach. Pewnie są jeszcze nie tak dobrze zorganizowane, ale już są.

 

 

SPADAJ NA DRZERWO!

Nie, to nie obraza, to pozdrowienie miłośników TreeClimbing w Polsce.

  



komentarze (14) | zaloguj się, aby dodać komentarz

BIKE-MARATHON W ALBSTADT NA 3 KM PRZED METĄ

wtorek, 16 lipca 2013 16:25

 

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii(<kliknij)

-----------------------------------------------------------

 

 

 

 

Bike-Marathon w Albstadt

na 3 km przed metą

 

 

Jak co roku - od 19 lat - w Albstadt odbył się (13 lipca) rowerowy maraton górski. Wzięli w nim udział zawodowi kolarze górscy z wielu krajów świata, ale także amatorzy. Z roku na rok przybywa zwłaszcza tych drugich. Tym razem było ich ponad 3 tysiące.

 

Z samego rana przeszłam się z Aramisem po ostatnim odcinku trasy. Trasa była wyznaczona, ale wszędzie jeszcze spokój. Za 2 godziny będzie tu już gwarno, a zawodnicy pędzić będą na złamanie karku.

 

 

Sprawdziliśmy dokładnie ;) wszystko na ostatnim odcinku trasy było w jak najlepszym porządeczku.

 

1 P7120005.JPG

 

 

Na ostrym wirażu też wszystko było OK. Taśmy zabezpieczające rytmicznie furkotały na wietrze.

 

2 P7120011.JPG

 

 

Maraton zaczynał się, jak co roku, o godz. 10-tej. Jego trasa miała 83 km długości i przebiegała po malowniczych terenach wokół Albstadt, po okolicznych górach i lasach. Trasa wyścigu jest co roku taka sama. Albo prawie taka sama. Zawodnicy pokonują ją w czasie od niespełna 3 do ponad 6 godzin. Dlaczego aż tak duża rozpiętość w czasie? Wiadomo, w maratonie biorą udział zawodowi kolarze górscy i amatorzy - obu płci.

 

Ponownie poszłam z Aramisem do lasu już po 14-tej. Specjalnie o tej porze, aby zobaczyć jak jadą amatorzy i pokibicować im. W maratonie brał udział mój zięć, a także paru znajomych. Podziwiam ich. Myślę, że to przede wszystkim dla amatorów maraton jest wielkim wyzwaniem. Morderczym wysiłkiem. Zarówno fizycznym jak i psychicznym.

 

 

Oto niektóre moje fotki, jakie zrobiłam na ostatnim odcinku trasy - 3 km przed metą.

 

 

Ostatnie kilometry maratonu. Kolejny peleton wypada z lasu.

 

3 P7130061.JPG

 

 

Przy ostrym wirażu lekarze udzielają pomocy jednemu z kolarzy, który wpadł w poślizg i wypadł z trasy. Trochę się poturbował. Widać krew. Biedny!

 

4 P7130063.JPG

 

 

Technisches Hilfswerk, czyli Pomoc Techniczna, też na posterunku.

 

5 P7130074.JPG

 

 

 

Słońce trochę prażyło. Poszukaliśmy sobie nieco zacienionego miejsca przy aucie Służby Drogowej. To był nasz swoisty przyczółek. Powiesiłam na lusterku kurtkę, oparłam się o drzwi i spokojnie obserwowałam pędzących kolarzy, co rusz ich fotografując.

 

 

Aramis zajął miejsce pod autem i także z zaciekawieniem obserwował kolarzy. Pewnie czekał też z niecierpliwością na swojego Pana. Bo nawet nie w głowie mu było by popędzić kota siedzącemu naprzeciw kotu.

 

6 P7130090.JPG

 

 

A może Aramis kota kotu nie popędził, bo uszanował go jako kibica? Kto wie?

 

6a P7130001.JPG

 

 

Kolejny peleton zbliża się do miasta. Na twarzach zawodników widać już zmęczenie po trudach maratonu. Pewnie liczą już ostatnie kilometry do mety.

 

7 P7130068.JPG

 

 

Tym razem pogoda dopisała. Deszcz nie padał, kolarze nie byli więc tak bardzo oklejeni błotem jak to się zdarzało w ostatnich maratonach.

 

8 P7130069.JPG

 

 

Kolarze zmęczeni są już bardzo. To jest już 5 godzina maratonu. Nie poddają się jednak swoim słabościom i cisną co sił… byle do przodu… byle do mety.

 

9 P7130070.JPG

 

 

Wejście w zakręt bywa niebezpieczny. Co rusz słychać głośny zgrzyt hamulców i pisk opon.

 

10 P7130073.JPG

 

 

Jeszcze kilka niebezpiecznych zakrętów i kolarze wpadną już do miasta.

 

11 P7130076.JPG

 

 

I znów kolejny peleton wpadnie za moment do miasta… - Trzymajcie się chłopaki! (dziewczyn w tej grupie akurat nie ma). Do mety zostało już tylko 2 km ulicami w dół. Dacie radę!

 

12 P7130082.JPG

 

 

Byli tacy zawodnicy, którzy niestety z przyczyn technicznych do mety nie dojechali, ale byli też i tacy, którzy dobiegli… prowadząc swój rower. Brawo!

 

14 P7130087.JPG

 

 

W maratonie brali też udział zawodnicy na tandemach. Najczęściej były to tandemy mieszane. Panowie z przodu, panie z tyłu.

 

15 P7130092.JPG

 

 

 Jeszcze kilka ostrych zakrętów i… już meta!

 

16 P7130095.JPG

 

 

O, i mój zięć śmignął, wołając do mnie…

 

17 P7130096.JPG

 

 

Mamuńciu, gdyby zięć do mnie nie zawołał, tobym go nie poznała. Choć wiedziałam, że się zbliża. Moja wnuczka, która kibicowała wraz z mamą i bratem na wcześniejszym odcinku trasy, dała mi znać na komórkę. Zięć wyglądał jak młody chłopaczek.

Martwiłam się o zięcia, przecież to potworny wysiłek, ale widząc szeroki uśmiech na jego twarzy, upewniłam się, że zupełnie niepotrzebnie. Później zięć mi mówił, że nawet o wiele lepiej mu się jechało niż w zeszłym roku. I czas też miał lepszy. A przecież ze względu na absorbującą pracę dużo mniej trenował. - No to wielki szacun zięciu! Jestem dumna z Ciebie. 

 

 

O, i dwójka moich znajomych przeleciała. - Brawo! Odpowiedzieli mi śmiechem i piskiem opon na zakrętach. Oni wiedzą, że do mety pozostało już tylko 2 km.

 

18 P7130106.JPG

 

 

 

Kolarze wnet osiągną metę. Jeszcze kilka ulic, jeszcze kilka ostrych zakrętów.

  13 P7130083.JPG

 

 

Kiedy „moi” przelecieli, postanowiłam opuścić nasz wygodny przyczółek i pójść w górę lasu. Chciałam tam Aramisa ochłodzić w źródełku. Źródełko znajdowało się tuż obok trasy przejazdowej maratonu, mogłam stamtąd dalej oglądać kolarzy. Aramis ruszył za mną ochoczo, bo i tak już dobrą chwilę nie leżał w cieniu a stał przy mnie. To na głos swojego Pana zerwał się ze swojego wygodnego legowiska. Na przywitanie szczęknął raz radośnie a potem patrzył za nim, i to tak długo, aż ten znikł za kolejnym zakrętem.

 

 

Po kilkunastu minutach Aramis już się chłodził przyjemnie, co rusz reagując na pisk opon kolarzy i zaglądając za nimi.

 

20 P7130110.JPG

 

Widz-maratończyk strasznie zgrzany i spragniony był. Ale że widz, to był i tak w lepszej sytuacji niż każdy zgrzany i spragniony kolarz-maratończyk.


 

Po porządnym ochłodzeniu, znów idziemy na trasę maratonu. Ale już tylko po to, aby sprawdzić, czy ostatni kolarz-maratończyk zjeżdża z góry. Do mety z tego miejsca zostało 5 km.

 

Kolejny peleton zjeżdża z góry. Niektórzy zawodnicy nawołują się i podają sobie jakieś informacje.

 

19 P7130060.JPG

 

 

Wielu zawodników do mety nie dotarło, nie wytrzymało tego morderczego wysiłku. Nawet młodych. Tym bardziej jestem dumna z zięcia.

 

Zbliżając się z Aramisem do szczytu góry, byłam pewna, że już ostatni kolarz z niej zjechał. Okazało się, że nie. Jeszcze dwóch spotkałam. Zrobiliśmy im miejsce na drodze. Podziękowali i mówili, że są ostatni. Krzyknęłam im: - Brawooo! Gratuluję wytrzymałości! - i poklaskałam im trochę. Ale zdjęcia im nie zrobiłam, bo nie byłam pewna czy by sobie tego życzyli.

 

Rzeczywiście, to byli ostatni kolarze. Kilkadziesiąt metrów za nimi zjeżdżały już wozy medyczne i techniczne. Fajny był to widok. Koguty migały w różnych kolorach. Wszyscy się do mnie uśmiechali i kiwali przez otwarte okna.

 

21 P7130126.JPG

 

 

Zwycięzcą Bike-Maraton`2013 był Thum Steffen (ur.1984r.) z Aalen, z czasem: 2:52.18.

Zaś z kobiet Stanger Gabi (ur. 1968r.!!!) z Dettingen, z czasem: 3:17.28.

Brawo!

Ostatni zawodnik przyjechał na metę po 6,5 godzinie. Brawo!

 

Zawodnicy, którzy po raz pierwszy brali udział w maratonie (zwłaszcza ci, którzy swoje lata już mają), byli bardzo zadowoleni, że udało im się pokonać własne słabości na trasie i dotrzeć do mety. Ich bliskich zaś duma rozpierała. I oto właśnie - przede wszystkim - chodziło w tym Bike-Marathon.

 

 

Tak wyglądali kolarze na starcie… Rzeka głów.

 

Bike-Marathon.jpg

 

 

 

Moje relacje z poprzednich maratonów:

 

Bike-Marathon`2011 > link

Bike-Marathon`2012 > link

 

 

***

 

Po maratonie nazbierałam bukiecik leśnych kwiatuszków dla naszego Maratończyka.

 

 

22 P7130127.JPG

 



komentarze (24) | zaloguj się, aby dodać komentarz

MOTOKROSOWE SZALEŃSTWO

wtorek, 23 kwietnia 2013 13:49

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii(<kliknij)

-----------------------------------------------------------

 

 

 

Motocrossowe

szaleństwo

 

 

Motocross, to forma wyścigów motocyklowych rozgrywana na specjalnych torach do tego przystosowanych. Takie tory usypane są zazwyczaj z gliny, piasku lub ziemi. W wyścigu motocrossowym ścigają się zawodnicy na specjalnie przeznaczonych do tych wyścigów motocyklach.

 

Motocross, to istne szaleństwo. To ekstremalny sport dla odważnych i szalonych chłopaków.

 

Rany, jak te chłopaki niemożebnie szaleją na swoich stalowych rumakach. Ich fruwanie w powietrzu w pewnych momentach kojarzy się z „freestyle motocross” - takie ewolucje wyczyniali. 

 

 

 

Motocrossowe impresje

 

 

 

 

Zainteresowanie motocrossem wśród dorosłych i dzieci było ogromne... Moje Wnusie były wręcz zafascynowane szaleńczą jazdą zawodników

 

 

 

 

No czyż nie freestyle motocross?

 

 

 

 

I hop do góry, i siup w dół... byle szybciej, byle dalej... wyżej niekoniecznie

 


 

 

I znów w górę, i znów w dół... i plask w błotnisty padół

 

 

 

 

Ależ się ruch zrobił w powietrzu... Dobrze, że to bezkolizyjne fruwanie

 

 

 

 

Zawodnicy ścigają się także parami. Jeden zawodnik kieruje motocyklem,

drugi balansuje ciałem, aby lepiej wejść w zakręt...

- Oj, chłopie, uważaj na pupsko!

 

 

 

 

Trzeba mieć mocne amortyzatory w kolanach (łękotki), by prawidłowo plasnąć o glebę z takiej wysokości - z podwójnym obciążeniem - i wyjść z tego bez szwanku.

 

 

 

 

I klask i plask... i piątka!

Wnuczek z wielkim przejęciem czekał na moment przybicia piątki przez zawodnika z Austrii - zwycięzcę zawodów motocrossowych.

 

 

 



komentarze (0) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  806 413  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 806413
Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2894 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to