Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 832 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


CZAS NA GÓRSKIE WYCIECZKI. FELDBERG

poniedziałek, 26 września 2011 22:15

 ==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

 

 

 

Czas na

górskie wędrówki... Feldberg

(Chcesz oglądnąć fotki w większym formacie - klikaj w każdą z osobna)

 

 

 

 

 

    Lato się skończyło, upały także, przyszedł więc czas na górskie wędrówki. Ten, kto mieszka w górach, albo w pobliżu gór, z pewnością na takie wędrówki często się wybiera, bo to taka wewnętrzna potrzeba. Ja mieszkam w górach od kilkunastu lat i po górach wędruję bardzo często. Dla mnie górskie wędrówki to nie tylko potrzeba, to ogromna przyjemność. Wędruję nie tylko po pobliskich górach, do gór także jeżdżę, by poznać te nieznane.

    Już w ostatnie dni lata, kiedy upały nieco zelżały, wędrowałam ze swoją rodzinną ferajną po pobliskich górach, parokrotnie także po odległych, do których dojeżdżaliśmy autem. Jedną z takich gór była Polna Góra, czyli Feldberg.

    Feldberg, to najwyższy szczyt w paśmie górskim w Schwarzwaldzie (Czarny las). Wysokość 1493 m.n.p.m. Położony jest w landzie Baden-Württemberg. Na szczycie góry umiejscowiona jest stacja meteorologiczna wybudowana w 1937 roku. Na szczyt dojść można pieszo lub po części dojechać wyciągiem linowym ze stacji położonej u podnóża góry. Znaleźć tutaj można, o tej samej nazwie region narciarski i klimatyczny kurort Feldberg (950m). Przy wystarczających opadach śniegu jest to malowniczy teren na wakacje ze sportami zimowymi. Schwarzwald jest kolebką niemieckich skoków narciarskich.

    Poza sezonem zimowym Feldberg jest rajem dla górskich wędrowców. Jest ładnie położony w Czarnym Lesie, w najstarszym chronionym regionie natury Niemiec, w sąsiedztwie dwóch jezior: Titisee i Schluchsee. Otoczenie nadaje się doskonale do odpoczynku dzięki zdrowemu klimatowi Czarnego Lasu oraz różnym kurortom, takim jak: Titisee-Neustadt, Schluchsee i Feldberg.

 

    Wędrówka po Feldberg`u zajęła nam cały dzień. Było miło, zdrowo i wesoło. Na szczyt wyjechaliśmy wyciągiem, a potem pieszo długo po nim wędrowaliśmy i jeszcze dłużej z niego schodziliśmy, podziwiając po drodze pięknewidoki oraz bogactwo tamtejszej flory i fauny. Wędrówka była naprawdę wspaniała.

 

 

Mapa głównych szlaków po Feldberg`u

 


 

Schodząc z góry, zaliczaliśmy ten prawy szlak, prowadzący do Feldsee

(w tłum. na jęz. polski: Polne Jezioro)

 

 

 

 A oto kolejka linowa, którą zasuwaliśmy na szczyt góry

 

 

 

 

Fajnie się siedziało w gondolach, ale na przekładniach telepało i bujało niemiłosiernie. Dzieciaki miały frajdę, ja nie bardzo...

 

  

 

 

 

Uwaga!... Achtung!... Attention!... Внимание!...

Dojeżdżamy na szczyt!

 

  

 

 

 

Wieża widokowa na szczycie

 

 

 

 

 

Na szczycie znajduje się także kolumna Bismarcka,

w formie kamiennego obelisku z płaskorzeźbą popiersia kanclerza 

 

 

 

 

A oto ta płaskorzeźba

 

 

 

 

 

 

Feldsee (Jezioro Polne) widziane ze szczytu

- w bardzo dużym zbliżeniu

 

 

 

 

    Feldsee jest jeziorem polodowcowym. Znajduje się na wys. 1108 m.n.p.m.  Ma prawie kolisty kształt - o średnicy ca. 350-370 m. Jego linia brzegowa wynosi 97.500 m długości. Natomiast głębokość aż 32 m. Jeziora to ma piękną oprawę. Tworzą je strome ściany skalne, miejscami dochodzące do 300 m wysokości.

 

Szczyt Fedberg`u...

Na poniższych 2 fotkach widać wyraźnie,

że nazwano go tak nie bez powodu

 

 

 

 

Szczyt jest niemalże łysy, drzew na nim jak na lekarstwo,

za to krowy różnej maści są wszechobecne

 

 

 

 

 

Ludzie im w ogóle nie straszni, wręcz przeciwnie... niektóre obojętnie przypatrywały się nam, inne zaś miały nas gdzieś... i pasły się spokojnie

 

 

 

 

 

Ha, a ta krówka najwyraźniej mnie polubiła.

Dłuższy czas szła za mną krok w krok... choć krok mój był różny, gdyż co rusz zmuszona byłam przeskakiwać ogromne placki... krowie placki

 

  

 

 

 

Chwila na posiłek - na tle pięknej panoramy

 

  

 

 

 

I dalej w drogę!

 


 

 

 

Na naukę każde miejsce jest dobre... A w tak pięknych okolicznościach przyrody wiedza do główek wchodzi jeszcze szybciej

 

 

 

 

W drodze do Feldsee odpoczywaliśmy i posilaliśmy się w przepięknej

karczmie górskiej

 

  

 

 

 

Pieski też odpoczywały. Wprawdzie nie nasze one, ale zaprzyjaźnione.

Ze swoim Panem cały czas wędrowały za nami

 

 

 

 

 

Dotarliśmy do Feldsee

 

 

 

 

 

Piękne jezioro. Przypomina mi nasze kochane Morskie Oko

 


 

 

Zachłanne tubylczynie, czyli kaczki, podkarmiliśmy zdrowo, ale tylko ciasteczkami, bo tylko one nam już zostały.

Widać jednak było, że bardzo im posmakowały...

Hihihi! pewnie dlatego, że były bio  

 

  

 

 

 

Po spełnieniu dobrego uczynku, czyli nafaszerowaniu kaczek,

ruszyliśmy w dalszą drogę...

Najpierw dookoła jeziora, a potem w górę,

stromą i bardzo śliską ścieżynką

 

 

 

    Po dwóch godzinach wspinaczki - od podnóża jeziora - dotarliśmy do punktu wyjścia, czyli do parkingu, na którym zaparkowaliśmy nasze auto. Był już wieczór. Byliśmy wszyscy już trochę zmęczeni... ale bardzo zdrowo zmęczeni. Humory dopisywały nadal. Jeszcze zanim wsiedliśmy do auta, snuliśmy już plany na następną wędrówkę po górach.

 

 

 

No, to do następnej wędrówki, Wędrowcy!

Góry czekają!

 


 

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 

 

 

Hulaj duszko, hulaj,

Póki jeszcze możesz!

Czas mknie tak szybko...

W hulaniu ci nie pomoże.

 

******************************************

 

Dopisek z dnia 30.09.2011.

 

A oto wierszyk mojej Psiapsiółki Blogowej, Danusi. Danusia napisała go dla mnie i o mnie. Fajniutki ci on:-D, podoba mi się, dlatego zamieszczam go i tutaj:

 

 

Hulaj duszo hulaj
Po Halszki krainie
Kiedy ona hula
Kraj ten nie zaginie
Kiedy już przestanie
I tak nic nie zmieni
Bo zasiała w swej kotlinie
Uroki jesieni
I nawet w okienku
Kiedy będzie stara
Zakręci laseczką
Tupnie se kosteczką
Nikt jej nie zatrzyma
Nikt nie da jej rady
Bo to Polska dziołcha
Na mleku karmiona
Zna ci ona wszystkie ścieżki
Od granicy Odry aż do Faraona::)))

 



komentarze (23) | zaloguj się, aby dodać komentarz

CZY MOŻNA LUBIĆ NARCYZA?

czwartek, 22 września 2011 10:31

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

 

 

 

Czy można lubić

Narcyza?

 

 

    Pytanie nie dotyczy pięknego kwiatu, pachnącego symbolu wiosny, a człowieka. Narcystycznego człowieka. Narcyza. Skąd wzięło się takie określenie człowieka? A no wzięło się z mitologii greckiej, wg której, Narcyz był pięknym młodzieńcem, który pogardził miłością. Bezlitośnie odrzucił zaloty nimfy Echo, która z rozpaczy aż straciła głos. Pewnego pięknego dnia, Narcyz nachylił się nad źródłem i zobaczył swoją własną twarz. Wtedy nareszcie zobaczył miłość, lecz tę najgorszą, bo niemożliwą do spełnienia - miłość do samego siebie. Przestał jeść i spać. Wciąż tylko patrzył na swoje zimne odbicie. Gdy zmarł, jego ciało przemieniło się w kwiat, zwany tak jak on - narcyzem.

    Ze starożytności do dziś pozostało określenie osoby narcystycznej jako kogoś ślepo zauroczonego samym sobą, pełnego podziwu dla siebie, odnoszącego wszystko do siebie.

    W kontaktach międzyludzkich, co bardzo znamienne, Narcyz sprawia wrażenie stale zadowolonego, nie mającego żadnych kłopotów ze sobą i innymi. Cechuje go także nadwrażliwość na krytykę, nawet tę konstruktywną, która mogłaby mu pomóc w realizacji jakiegoś celu. Każde niepozytywne zdanie o sobie traktuje jako atak, niesłuszną próbę zburzenia idealnej wizji swojej osoby. Narcyz jest wręcz uzależniony od pochwał ze strony innych, ale bez uczucia wdzięczności. Pochwały traktuje jako coś mu należnego, zamiast odczuwać z nich zadowolenie. Potrzebuje ludzi jak lustra, aby dostarczali mu podziwu i poczucia, że jest kimś wyjątkowym.

    Powszechnie panuje taka opinia, że nie warto budować związku z Narcyzem, gdyż on może być szczęśliwy tylko w swoim własnym towarzystwie. Czy jednak jego zadowolona mina nie jest tylko maską?  

    Gdyby tak zajrzeć pod maskę zadowolenia i obojętności Narcyza można ze zdziwieniem stwierdzić, że wewnątrz kryją się ogromne pokłady lęku.

    Czego boi się Narcyz? To, czego boi się najbardziej, to bycie przeciętnym. Jak również, że nie znajdzie akceptacji w oczach innych, a on przecież na tym właśnie opiera swoją samoocenę. Lęka się także o to, iż wydarzy się coś, przez co inni odkryją w nim cechy, które kłócą się z jego idealnym wizerunkiem. Inny lęk związany jest z odczuwaniem ogromnej pustki spowodowanej brakiem głębokich więzi międzyludzkich, choć Narcyz nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. Jego podstawowym problemem jest niemożność wyjścia poza własną osobę. Dodatkowe obciążenie to próba zapomnienia, wypchnięcia do nieświadomości tych elementów osobowości, których Narcyz nie uważa za idealne i nie potrafi ich zaakceptować.

    Mając na uwadze powyższe, śmiało można powiedzieć, że narcyzm boli. Bardzo boli.

    Jakie są przyczyny Narcyzmu? Psycholodzy dopatrują się ich w dzieciństwie. Jedną z nich mogą być chłodne relacje z rodzicami. Zwłaszcza z matką, gdy ta nie interesuje się życiem wewnętrznym dziecka, jego potrzebami, przeżyciami emocjonalnymi. Takie dziecko, przyszły Narcyzm, przyswaja sobie wówczas wzorzec relacji z bliskimi jako zjawiska nacechowanego pustką, brakiem czułości, obojętnością. Inną przyczyną osobowości narcystycznej może być nieprawidłowy wpływ rodziców na ukształtowanie się u dziecka poczucia własnej wartości. Może to się odbywać poprzez ciągłe podkreślanie jego niedoskonałości i ułomności, lub zupełnie odwrotnie, poprzez ciągłe chwalenie, upewnianie dziecka, że jest bez wad.  

    Psychologia wyróżnia dwa typy narcyzów: pierwszy z nich, to osoba niepewna, nieśmiała. Spojrzenia innych wręcz ją paraliżują, a przy tym, czuje się ciągle obserwowana (sic!), co dla niej jest bardzo, ale to bardzo niekomfortowe. Każda krytyka jest dla niej klęską. Drugi zaś typ osób narcystycznych stanowią ludzie, którzy są pewni siebie i nie przejmują się zupełnie opiniami innych. Są przekonani, iż pod każdym względem są najlepsi, a co gorsza, mają skłonność do mimowolnego poniżania innych ludzi i dawania innym do zrozumienia, że są gorsi.

    Czy można zrozumieć Narcyza? Można. Dla chcącego, nic trudnego. Bo tak naprawdę nie jest on aż tak zadowolony ze swojej osoby, jak nam się wydaje. Zwłaszcza pierwszy typ Narcyza. Jego cierpienie może być ogromne. A on niestety nie zdaje sobie sprawy ze źródła jego pochodzenia, trudno jest mu więc komukolwiek o tym opowiedzieć. Osoby narcystyczne często mają za sobą trudne dzieciństwo, w którym byli niezrozumiani, bagatelizowano ich uczucia, lub ciągle ich krytykowano i ośmieszano.  

    Czy każdy Narcyz musi „zginąć”, jak bohater starożytnego mitu? Nie, bo być może znajdą się wokół niego ludzie, którzy pokażą mu, że jego życie może być o wiele bogatsze, ciekawsze, jeśli tylko zdecyduje się wyjść poza samego siebie. Z pewnością dla Narcyza byłoby to niezwykłe odkrycie, że potrafi kochać nie tylko samego siebie.   

    Jak już przyszło nam żyć z Narcyzem warto podjąć walkę, może nie tyle w sensie zaakceptowania jego cech, ale zmiany jego podejścia do samego siebie, a także otocznia. Pomocne będą specjalne seanse terapeutyczne z psychologiem. Ale jeśli nasz Narcyz okaże się należeć do drugiego typu osób narcystycznych, oj, wtedy niełatwo będzie nam z nim żyć. Z czasem możemy mieć go dość i nawet odsunąć się od niego.

 

    W Internecie aż się roi od Narcyzów. Zakompleksionych zwłaszcza Narcyzów. Widoczni są przede wszystkim na blogach. Wystarczy poczytać kilka ich wpisów i komentarzy, a już można się zorientować, że taki jeden z drugim Narcyziątko za grosz nie ma poczucia humoru. Na żartach mało co się zna, a już zwłaszcza na swój temat żartować nie umie. A jak ktoś inny pozwoli sobie z niego zażartować, albo w jakikolwiek sposób go skrytykować, to zaraz się obraża, i najpierw tłumaczy się siarczyście, i przekonuje - nie tyledo swoich racji, ile do swojej osoby, a później, gdy nie otrzyma w zamian pochlebnej dla niego odpowiedzi, definitywnie zrywa kontakt z daną osobą, okazując to demonstracyjnym usunięciem jej z rubryki tzw. „Ulubionych blogów”. (Hihihi...! mnie też niedawno taka jedna blogowiczka wywaliła ze swojego bloga). I nie ma zmiłuj! I takiego jednego z drugim Narcyza nawet się nie zdąży polubić. A szkoda! Zwłaszcza dla niego. Bo może mogłoby mu się jakoś pomóc choć części jego kompleksów się pozbyć. Oczywiście, jeśli jest to osoba należąca do pierwszego typu narcyzmu. Bo też tego typu narcyzm, wg mnie, to wcale nie jest jakaś tam galopująca miłość własna, tylko wewnętrzna pustka i bycie wybitnie słabym w środku. Ale jeśli mamy do czynienia z kolei z Narcyzem drugiego typu... ha, to możemy być zadowoleni, że kontakt z nim mamy z głowy.

    Czy można więc polubić Narcyza? Niech każdy odpowie sobie sam.

 

    A tak w ogóle, to myślę, że każdy z nas ma w sobie coś z narcyzmu... Ale nie każdy jest Narcyzem. I to jest pocieszające!

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 

 
 

 

Lustereczko, lustereczko,

powiedz przecie...:-/  

że nikt inny - tylko JA -

najpiękniejsza jestem na świecie!!!

;-):-D

       

 

******************************************

 



komentarze (26) | zaloguj się, aby dodać komentarz

KOLOROWE DARY LATA W OBIEKTYWIE

sobota, 17 września 2011 9:05

 

 

 

Kolorowe dary lata

w obiektywie

 

 

    Lato niestety zwija już swoje podwoje. Nieodwracalnie. Odchodzi wraz z ptakami. Pozostaną po nim tylko wspomnienia zapisane w pamięci i na fotografiach.

    Każdy ma swoje własne wspomnienia lata. Ja też mam. Bardzo dużo wspomnień. I tych zapisanych w pamięci, i tych zapisanych na fotkach. W szarobure dni jesieni wspominać będę lato, wakacji dni, i moje wspomnienia wcale nie przeminą... jak kolorowe sny. Nie pozwolę na to, a mój blog mi w tym pomoże.

    Już wcześniej prezentowałam swoje fotki lata w kategorii: „Martwa-żywa natura” (<kliknij) oraz „Kwiaty leśne” (<kliknij), tym razem zaprezentuję niektóre owoce lasu, grzyby, a także owoce z mojego ogródka. Oto one:

 

 

Owoce lasu

(Chcesz oglądnąć fotki w większym wymiarze  - klikaj w każdą z osobna)


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

...i grzyby

(niejadalne, ale urokliwe)


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Owoce

z mojego ogródka

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

******************************************

 

Impresja dnia

 

 


 

Z kwiatka...


  

...na kwiatek fruwają,

zmęczeniu się nigdy nie poddają,

po to byś ty dobry człowieku,

miodem mógł się leczyć od wieków.

 

 

******************************************

 




komentarze (16) | zaloguj się, aby dodać komentarz

W OBIEKTYWIE i NA CĘTCE MOJEJ ŹRENICY

sobota, 17 września 2011 8:21

 

 

W tym miejscu zamieszczam swoje ulubione fotki. Jeśliby ktoś miał ochotę ogladneć je w większym formacie, proszę kliknąć w podane linki - na końcu każdego tematu fotografii, a potem w każdą fotkę z osobna.


******************************************

 

 

Zima w błękicie

 

 

 

    Zima łaskawie powróciła. A trzeba przyznać, iż pięknie powróciła. No, przynajmniej tu, gdzie mieszkam, Fakt, że mroźno jest bardzo, ale mróz mnie nie przeraża, i w domu nie siedzę. Prawie codziennie bywam na dworze. Albo sama, albo w towarzystwie. Najlepiej lubię poranne wędrówki po zaśnieżonym lesie. Dla mnie nie ma piękniejszego miejsca jak zimowy las. A kiedy jeszcze tonie w błękicie nieba, czuję się w nim wręcz jak w bajce.

    Ostatnie dni, choć mroźne, są bardzo urokliwe. Śniegu pełno, bielusieńko dookoła. Maszerując po śniegu słyszy się jego dźwięcznie skrzypienie pod stopami. Wspaniale się też oddycha. Do domu nie chce się wracać.

    W poprzednim wpisie o zimie zaprezentowałam fotki biało-szarej zimy, tym razem prezentuję zimę biało-błękitną. Jeszcze piękniejszą.



Do lasu powędrowałam dzisiaj piechotą. Po drodze, wspinając się

uliczkami coraz wyżej i wyżej, podziwiałam nasze zaśnieżone miasto.


 

 

 

 

Kiedy dotarłam do lasu, na polanie przywitał mnie

ogromny stróż leśny - Pan Bałwan.

 

 

 

 

 

Przeszłam dobry kilometr i dotarłam wysokiego wzniesienia, na którym dzieciaki urządzają sobie zjazdy na sankach. Po południu jest ich tu zawsze pełno.

 

 

 

 

   Po dwóch godzinach wędrówki po lesie, wróciłam do domu jak nowo narodzona. Rumiana, rześka… i szczęśliwa.

 

 

 

A oto kilka jeszcze biało-błękitnych fotek

z innych dni


(Fotki można obejrzeć w dużym formacie, klikając w każdą miniaturkę z osobna) 

 

 

 

           

 

 

            

 

 

            

 

 

             

 

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 


 

 

 

Och, jaka ta zima jest piękna!

 

 

******************************************

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 

******************************************

 

 

Zwierzaki

z mojego sąsiedztwa

 



 

 A kuku...! tu jestem!

 

 

 

    Tuż za moim miastem znajduje się prywatne mini ZOO. Często tam bywam. Zwłaszcza z Wnukami. Większość zwierzaków chodzi sobie swobodnie po całym terenie i wypatruje gości. Zwierzątka są bardzo miłe i spokojne. Lubią przymilać się do gości, dają się głaskać i przyjaźnie patrzą w oczy. Dokarmiać ich nie można. Co najwyżej, można dla nich zostawić przyniesione z domu jedzenie w specjalnie przygotowanej skrzyni.
    Zdjęcia, które załączam, zrobiłam podczas mojej tam bytności w grudniu. Śniegu nie było, więc można było sobie pochodzić wśród zwierząt i pobawić się z nimi. To bardzo miłe i bardzo radosne wrażenie.
   

 


Oto moje fotki…
Na niektórych z nich będzie widać wyraźnie, że zwierzęta

chodzą sobie wśród ludzi jakby nigdy nic.



 



Kozy domowe i owce kameruńskie

 

          

 

 

          

 

 

 

Mini świnie

 

               

 

 

                 

 

 

 

Krowy

 

           

 

 

           

 

 

 

 

Konie

 

          

 

 

                    

 

 

          

 

 

 

Króliczki i pies wartownik

 

           

 

 

 

Muszki 

 

 

 

Nie wiem czy te muszki należą do ZOO, ale pewnie tak, skoro na nas napadły tuż przy wyjściu.

 

 

 

 

 

******************************************



Impresja dnia

 

 

 

 

Miej serce dla zwierząt…
 one się odwzajemnią.

 

 

******************************************

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 

******************************************


Hu, hu, ha…
 zima nie jest zła!

 



    Kiedy się dzisiaj rano obudziłam, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Bo oto jaki obrazek przez okno zobaczyłam:




  

 

 

   Wyskoczyłam z łóżka i zerknęłam przez okno. Bielusieńko. Śnieg leżał dookoła.

 


  

 




   Potem pobiegłam do drugiego pokoju, do swojego „biura” i zaglądnęłam przez drzwi do ogrodu. Pięknie, biało także.



  

 

 

 

   Ucieszyłam się bardzo na taki widok. Od razu sobie pomyślałam, że w tak cudowną, zimową pogodę nie ma co w domu siedzieć. Trzeba mi na dwór pędzić, i to jak najszybciej. Póki śnieg leży na dworze, póki się utrzymuje. Szybko zjadłam śniadanie i wyszłam z domu na ulicę. A tam, także śniegu pełno.


 

 

 

 

   Odśnieżali wszyscy… kto tylko mógł, i czym tylko mógł.



  

 

 

 

    Ja także odśnieżyłam wokół mojego domu… i nie ruszając nawet auta,
czym prędzej pognałam do lasu.



  

 

 


   A w lesie, istne królestwo zimowe. Byłam nim zachwycona, i nie mogłam przestać je uwieczniać. Fotek zrobiłam całą masę. Oto niektóre z nich:



(Fotki można obejrzeć w dużym formacie, klikając w każdą miniaturkę z osobna)

 

 

          

 

 

                  

 

 

           

 

 

            

 

 

           

 

 

           

 

 

 

 

 

******************************************


Impresja dnia

 

 

 

 

Natura swoje,

a człowiek swoje...

 

 

******************************************

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj


******************************************


Zimowy las bez śniegu


  

 

 


    Dziwną zimę mamy tego roku. Śniegu tyle, co kot napłakał. U nas, jak do tej pory, zima dopiero trzy razy łaskawie atakowała, a śnieg za każdym razem ledwie dwa dni poleżał… i było po śniegu. Bo jakże miał się utrzymać, skoro temperatury cały czas plusowe. No jak?
    Dziwna ta zima, bardzo dziwna. A ja przecież w górach mieszkam. No może nie w aż tak wysokich górach, ale jednak. U nas w zimie śnieg był zawsze. W zeszłym roku na przykład było go aż do przesady. Tyle śniegu jeszcze nigdy nie  widziałam. I jak długo leżał. W Europie wszędzie było go pełno.. i też do przesady. To może dlatego w tym roku prawdziwej zimy nigdzie nie ma? Może cały limit śniegu, jaki Góra dla Europy przewidziała na dwa lata - spadł w jednym roku. Kto wie! Może rzeczywiście tak jest.
    Zaraz, a co ja tu tak zimę krytykuję i plany Góry próbuję odgadnąć, przecież zima kalendarzowa się ledwie co zaczęła. Może do marca zdąży nam jeszcze pokazać na co ją stać? A niech pokaże. Byleby zaś nie przesadziła. Przesady nikt nie lubi.
    Póki co, póki zima leniuchuje, zasuwam po lesie, po jego bezśnieżnych drogach i bezdrożach… i jestem zadowolona.

 



Nasz szczeniaczek Labradoodle pewnie też zadowolony… A jasne, że tak. Przecież on o porach roku pojęcia nie ma. Jest na tym świecie
dopiero od 9 tygodni.



 

 

 

 

Inni pewnie także są zadowoleni z bezśnieżnej zimy w lesie...

Widać to na załączonych poniżej fotkach:



(Chcesz oglądnąć fotki w dużym formacie, klikaj w każdą z osobna)

 
 
      

 

 

     
 




A oto moje fotki bezśnieżnego lasu

- z grudnia`2011 i stycznia`2012

 

 

         

 

 

         

 

 

         

 

 

         

 

 

         

 

 

 

 

 

******************************************


Impresja dnia

 

 

 

 



 A ja - osobiście - śnieg „olewam”.
Jest, czy go nie ma… a co mi tam!
Ważne, że dobry nastrój mam...

 


******************************************

   

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 

******************************************

 


Piękny czas

Bożego Narodzenia

 

 

 

    Święta Bożego Narodzenia, to piękny czas. To czas, na który wytęsknieniem czekamy. Obchodzone są jako najbardziej rodzinne święta ze wszystkich świąt w roku. Jeszcze kilka dni i ten radosny czas nastąpi… Ale zanim nastąpi, życzę wszystkim, a i sobie przy okazji, abyśmy zawsze umieli wprowadzić się w miły nastrój jeszcze przed świętami, przed spotkaniami w gronie rodzinnym (i nie tylko rodzinnym), by w czasie świąt móc już tylko rozkoszować się pięknymi chwilami, które dadzą nam zadowolenie z życia i na zawsze pozostaną w naszej pamięci.

    U nas, w naszych trzech domach - tutaj na Obczyźnie, świąteczny nastrój panuje już od kilku dni. Zwłaszcza dzieci, moje wnuczki, bardzo radośnie przeżywają ten czas.

    Na dworze u nas także nastrój świąteczny. Śniegiem zdrowo sypnęło i pięknie biało jest już dookoła. Dzieciaki mają frajdę, że hej!

 

 

Wnuczki szaleją u mnie w ogrodzie

na sankach i bobsleju

 

 

 

 


 

 

 

    Ja też lubię taki piękny, biały czas. Zwłaszcza fotografować. Otulone białym puchem krajobrazy za miastem wyglądają wręcz bajecznie.

 

 

 

Oto niektóre moje fotki z podmiejskiego pleneru, które zrobiłam w ostatnich dwóch dniach.

Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć moją zimę na fotkach w dużym formacie, proszę klikać w każdą miniaturkę z osobna.

 

       

 

 

       

 

 

       

 

 

       

 

 

       

 

 

       

 

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 

 

 

 

 

Białych Świąt, moi Drodzy!

 

 


******************************************

  Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 

******************************************

 


Krajobraz 

mgłą otulony


 

 

 

 

    Uwielbiam spacery we mgle. W czasie takich spacerów można nie tylko podziwiać cudowne krajobrazy mgłą otulone, ale także zdrowo się dotlenić. Ba, wręcz płuca wspaniale przeinhalować. I to za darmo. We mgle oddycha się przyjemnie i lekko. Płuca pracują jak u niemowlaka.

    Gdy tak spaceruję we mgle, a właściwie maszeruję, momentami wydaje mi się, że sama mgłą się staję. Tak lekko się czuję. Bajeczne to uczucie.  

    W dniach, kiedy zapowiada się piękna, słoneczna pogoda, poranna mgła szybko opada. Jeśli się więc chce skorzystać z dobrodziejstw mgły, trzeba się pośpieszyć z wyjściem z domu. Takie spacery polecam zwłaszcza alergikom. Mgła, obok deszczu, jest przecież najzdrowszym naturalnym filtrem powietrza. 

      W górach natomiast można podziwiać jeszcze inne zjawisko. Niskie chmury - z góry. Niecodzienna to okazja widzieć spływające po stokach chmury. Niezapomniany widok!

 

 

 

Ja mieszkam w górach, mam więc nieraz okazję widoki

takie podziwiać… Za każdym razem jestem nimi oczarowana


 

 

 

 

 

Pozostałe fotki krajobrazów mgłą i chmurami otulonych

zamieszczam w formie miniaturek. Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć je w dużym formacie, proszę klikać w każdą z osobna.


             

  

            


       


            

 

 

       

 

 

 

 

 

******************************************

 

 

Impresja dnia

 

 

 

 

 

 

A jesień nie odpuszcza…

ciągle trzyma się pięknie!

Zima jednak tuż-tuż…


 

 

 

Czas pomyśleć o ptakach.

 

 

 

******************************************

 Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 

******************************************

 


Szronem malowane

 

 

 

 

 

 

    Zima tuż-tuż, ale póki co, jesień ciągle trwa. I ciągle pięknie trwa. Każdy z nas przyzna z pewnością, że w tym roku wyjątkowo pięknie. Dni są słoneczne, niebo niemalże codziennie tonie w błękicie. Opadów deszczu bardzo mało. Wprawdzie to akurat dla gleby dobrze nie jest, ale i tak nie mamy na to wpływu. Skoro więc nie mamy, cieszmy się tym, co jesienna natura nam daje. A daje nam wiele. Piękne obrazy przyrody - do podziwiania - daje nam przede wszystkim. Obrazy, które z dnia na dzień zmieniają swoje barwy jak w kalejdoskopie.

    Uwielbiam rozkoszować się pięknem jesiennej przyrody, i biegnę na spotkanie z nią, kiedy tylko mogę. A kiedy nie mogę, staram się móc... Hihihi! i czasami mi się udaje móc, kiedy nawet nie mogę. Dzisiaj akurat też nie mogłam, ale jednak wszystko sobie tak zorganizowałam, że czas się znalazł i przed zajęciami pobiegłam do lasu. I opłaciło się! Miałam okazję podziwiać cudowne pejzaże szronem malowane. Coś pięknego!

 

 

 

Oto kilka moich fotek

pejzaży szronem malowanych

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 


 

 


 

Przy okazji tematu: „Szronem malowane” zamieszczam także niektóre moje fotki liści, równie pięknie szronem malowanych. Zrobiłam je w różnych dniach.

 


 

 


 

Pozostałe fotki zamieszczam w formie miniaturek. Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć je w dużym formacie, proszę klikać w każdą z osobna.

 

         

 

       

 

          

 

 

 

 


******************************************

 

 

Impresja dnia

 


 

  

Natura robi swoje...


 

 

na naszych oczach

 

 

*****************************************

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj


*****************************************

 

 

Na tle nieba


 

 

 

 

 

    Bardzo lubię spoglądać w niebo. I robię to bardzo często. Mam tak od dziecka. I nie tylko ja. Pisałam o tym już kiedyś we wpisie pt.: „A niebo nad nami...” (

    Tak do końca, to ja sama nie wiem, czego to ja na niebie wypatruję. Ale na pewno niczego złego. Wypatruję czegoś ciekawego. O, hihihi...! chociażby tego lata wypatrzyłam na niebie coś naprawdę szczególnego. Otóż pewnej pięknej, gwiaździstej nocy byłam u Córki, „pracowałam” jako babysitter (starszyzna poszła na koncert), no i kiedy tak ciężko „pracując” leżałam sobie na leżaku w ogrodzie, na niebie nagle zobaczyłam... UFO. Tak, tak, UFO. Proszę się nie śmiać! Mknęło jak szalone po niebie od zachodu na wschód. Było kształtu dużej kuli i miało bardzo intensywne żółte światło. Niestety, nagrać go nie zdążyłam, bo zanim złapałam za komórkę, znikło za horyzontem. Miało zawrotną szybkość. Kiedy moja Córka z Zięciem wrócili do domu i im o tym opowiedziałam, śmiali się ze mnie, nie dając wiary moim obserwacjom. Nie przejęłam się jednak ich podśmiewajkami, bo też samej było mi trudno uwierzyć w to, co zobaczyłam. Jednak na drugi dzień w Radio ZET usłyszałam, że w nocy nad Polską zaobserwowano dziwne zjawisko. Jakiś świetlisty obiekt poruszający się po niebie z ogromną szybkością. Ha, no to już zaczęłam wierzyć, że moje oczęta mnie nie zawiodły. Przecież mówiłam, że to „coś” gnało na wschód.

 

    Dzisiaj akurat przeglądałam fotki w swoich przyrodniczych albumach i stwierdziłam, że mam bardzo dużo fotek - właśnie na tle nieba. Nie robię ich specjalnie, jakoś same mi tak zawsze wychodzą. Pewnie dlatego, że lubię niebo i już nawet podświadomie ustawiam się w kierunku nieba, jak roślinka... A może tylko mój aparat tak ustawiam? Tak czy siak, jednego jestem pewna, kocham niebo, kocham bezmiar wszechświata.

    Po oglądnięciu zawartości moich albumów przyrodniczych naszła mnie ochota na pokazanie niektórych moich fotek na tle nieba. Co ciekawe, niektóre z tych fotek same się zrobiły. Znaczy się pstryknęły mi się niechcący. Bardzo lubię te moje „fotki samorodki”, jak je nazywam. Nigdy ich nie kasuję, ponieważ przy mojej bogatej wyobraźni zawsze coś ciekawego na nich widzę.

 

 

 

Oto moje fotki na tle nieba...

Nie będę jednak zdradzać, które to „fotki samorodki”, a które ustawione. Dla mnie wszystkie coś znaczą, wszystkie pobudzają moją wyobraźnię.

 

O, chociażby ta fotka... jeleń na rykowisku - jak nic!

 

 

 

 

 

 

 

Z kolei do tych dwóch fotek tego samego dębu wyobraźnia nawet

 nie jest potrzebna... fotki mówią same za siebie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pozostałe fotki, a jest ich sporo, zamieszczam w formie miniaturek, by  nie zajmowały zbyt dużo miejsca. Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć je w dużym formacie, proszę kliknąć w podany link na końcu tego wpisu, a potem klikać w każdą z osobna.    


       

 

         

 

       

 

       

 

           

 

          

 

       

 

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 



 

 

 

Potęga wyobraźni...


Bogata wyobraźnia, to najlepsze co może się

człowiekowi przytrafić.

 


******************************************

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj


******************************************

 


Urok

brunatnej jesieni

 

 

 

 

 

 

 

    Nie często mamy okazję podziwiać brunatną jesień. Najczęściej po złotej jesieni nastają mrozy, silne wiatry (czasami nawet już w jej trakcie) i liście szybko spadają z drzew. Nie zdążą pociemnieć, przejść ze złotej barwy w brunatną. W tym roku jest inaczej. W tym roku jesień jest cudowna! Możemy podziwiać całą gamę jesiennych kolorów, które zmieniają się bardzo powoli i bardzo bajecznie.

    Tegoroczna jesień najwyraźniej chce nam zrekompensować niezbyt udane lato... i trwa, i trwa, i trawa! Cudownie trwa. Nawet w zamglony poranek, nawet w pochmurny dzień ma swój urok. W takich momentach jej brunatność jest jeszcze bardziej zaakcentowana.

    Wróciłam właśnie z wędrówki po górach, i choć mgielnie było bardzo, byłam zachwycona pięknem brunatnej jesieni. Jestem i teraz, oglądając fotki, jakie zrobiłam w czasie swojej wędrówki ścieżynkami wyścielonymi brunatnymi, dźwięcznie szeleszczącymi pod stopami liśćmi. Oto niektóre z tych fotek:

 


Widok na moje miasto

w brunatno-jesiennej oprawie

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

Hihihi...! rozczochrana, bo rozczochrana, ale co tam, ważne, że

pełna podziwu i... szczęśliwa

 

 

 

 


******************************************

 

Impresja dnia

 

 

 

 

 

Kochana Pani Jesień, dziękujemy ci!

Spisujesz się na medal...

Na złoty i brązowy medal

 

 

******************************************

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 

******************************************


Listopadowa złota jesień

 

 

 

 

 

 

 

    Takiej pięknej złotej jesieni w listopadzie rzadko można uświadczyć. Ja przynajmniej nie pamiętam, aby w ostatnich latach aż tak długo utrzymywała się taka cudowna pogoda. Dopiero co, w poniższym wpisie (

    Może w miastach piękno jesieni aż tak widoczne nie jest, ale za miastem to już oczu nie można oderwać od jej bajecznych kolorów. Nawet w pochmurne dni. Choć to już listopad, szaroburo jeszcze nie było.

    Serce mi rośnie, kiedy widzę takie bajeczne obrazki. Ciągle biegam z aparatem fotograficznym i uwieczniam je. Oto niektóre z nich - z ostatnich dni:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 


 

 

 

Uśmiechnij się...

za pół roku znów będzie wiosna!

 

 

******************************************

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj


 

******************************************

 

 

Piękno przyrody

w jesiennej szacie

 

 

 

 

    Jesień niektórym z nas kojarzy się z czasem, który przynosi przygnębienie i spadek formy psychofizycznej, a przecież w rzeczywistości jest to niezwykle barwna pora roku. Słońce nie grzeje już wprawdzie tak często i mocno jak latem, ale jeśli się tylko postaramy, to dostrzeżemy, że jesień również ma nam wiele do zaoferowania. Zamiast smucić się i złościć, cieszmy się jej urokami i nie dajmy się wpędzić w jakieś tam jesienne depresje.

    Ja też, zapewne jak większość, najbardziej kocham wiosnę i lato, jednak jesienią też jestem zachwycona. Jesień zachwyca mnie najbardziej wtedy, kiedy oglądam ją nie przez okno, a bezpośrednio, na łonie natury. Staram się więc jak najczęściej opuszczać domowe pielesze i maszerować na spotkanie jesiennej przyrody.

    Pierwszy kontakt z jesienią mam w swoim ogrodzie zaraz po przebudzeniu. A to dzięki wiewiórkom. Wiewiórki, robiąc zapasy na zimę, często grasują po moim ogrodzie w poszukiwaniu orzeszków. Kiedy tylko usłyszę ich charakterystyczny pisk, wyglądam przez okno i obserwuję je.

 

 

 

 

 

 

    To zdjęcie zrobiłam z okna mojej sypialni. Śliczna wiewióreczka, nieprawdaż?

    Przy okazji wyglądania przez okno nawdycham się każdorazowo świeżego powietrza i nabieram ochoty na wyjście z domu. A jak już wyjdę, nie chce mi się wracać. Tyle piękna widzę dookoła. Jesiennego piękna.

 

Jesień przynosi nam całą gamę żywych, pięknych barw...

Nic, tylko podziwiać

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

    Bardzo polecam kontakt z jesienną przyrodą. Tyle w niej cudownego piękna, że po każdym z nią spotkaniu, człowiek nabiera energii i ochoty do życia. Nawet wtedy, kiedy jest już całkiem zimno i wilgotno. Wystarczy się odpowiednio ubrać. Nie ma złej pogody na wyjście z domu, złe może być tylko ubranie. W tym względzie jednak nic odkrywczego nie wymyśliłam. Wiedzą o tym wszyscy. Tylko nie wszystkim chce się tę wiedzę wykorzystywać. Szkoda... ich strata.

 

 

 

 

******************************************

 

 

Impresja dnia

 

 

 

 

Jesień - czas zadumy i przemyśleń...

ale też i marzeń

 

 

******************************************

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 

******************************************


Ostatnie

kwiaty tej jesieni

(Chcesz oglądnąć fotki w większym formacie - klikaj w każdą z osobna)

 

 

 

 

 

 

 

    Lato tego roku odchodziło wyjątkowo leniwie. O swojej porze, kiedy był jego czas, było różne. Często bardzo kapryśne. Ale kiedy nadszedł czas na zwijanie podwojów, jakoś odwidziało mu się je zwijać i odejść po prostu. My oczywiście na to... jak na lato!  

    U nas cały wrzesień był piękny. Słoneczko na błękitnym niebie w pełnej krasie codziennie rzucało na ziemię cieplutkimi promieniami. Temperatura grubo ponad 20 st. W niektórych dniach nawet 30. Deszczowych dni było dwa, może trzy. Do tej pory, choć to już połowa października, codziennie jest bardzo słonecznie i ciepło.

    Ale czy to normalne? Wiem, wiem, anomalia pogodowe zdarzają się często. Dwa lata temu na przykład o tej samej porze była już straszna zima... i jaka niebezpieczna. Pisałam o tym we wpisie pt. ”Mam jeszcze... żyć” (

    W tym roku zaś taka pogoda, jak gdyby lato ciągle trwało. No, przynajmniej tu, gdzie mieszkam. Jakaś pogodowa enklawa chyba u nas. Mam tylko nadzieję, że zima nie da nam się zbytnio we znaki. Zwłaszcza z ogromną ilością śniegu, jak to było w ostatnich latach. Ale co tam będę się zastanawiać i na zapas przejmować. Na pogodę i tak nie mamy wpływu. Póki co, rozkoszuję się piękną, słoneczną pogodą... tak jakby jeszcze latem... i podziwiam piękne ciągle jeszcze kwiatuszki w ogrodach i na parapetach okien, u mnie, i nie tylko.

 

 

Oto niektóre z nich...

dla Was ode mnie ku pokrzepieniu serc

w szaroburych dniach jesieni

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wszystkim moim Blogowym Przyjaciołom oraz bezimiennym Czytelnikom życzę pięknych jesiennych dni, w zdrowiu i miłym nastroju!

 

 

 


*******************************************


Impresja dnia

 

 

 

 

 

Tylko ziarno dobrego czynu i słowa

wydaje piękny owoc


 


******************************************

 

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 

 

 

******************************************

 


Piękno

utkane z pajęczyny

i kropli deszczu

 

 

 

    Nie ma nic piękniejszego, a i zdrowszego, jak poranna wędrówka po lesie.. Bo też:

 

Las to cudowna ostoja przyrody…

Zieleń, orzeźwiająca woń, ptaszków trele,

Cichutki szum źródlanej wody,

Spokoju oaza… Ukojenia w nim wiele.

 

W lesie najpiękniej o brzasku…

Kiedy mgłą osnute jeszcze,

Kiedy słońce nabiera dopiero blasku,

Kiedy na wpół uśpione jeszcze…

 

 

    W lesie pięknie jest także w czasie deszczu. Uwielbiam wędrować po lesie w deszczu. O matko, jakie cudowne powietrze jest wtedy w lesie. Zroszona kroplami deszczu biegam to tu, to tam, niczym stara pajęczyca, i tkam obrazki... to jest... chciałam powiedzieć... utrwalam w postaci cyfrowej. A potem, już w domu, podziwiam ich piękno na ekranie komputera.

 

 

 

Oto kilka obrazków

utkanych z pajęczyny i kropli deszczu


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 


 

 

Pada deszczyk pada,

pada sobie równo,

raz spadnie na kwiatek...


   

raz spadnie... na mnie

 

******************************************

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 


******************************************

 


Kolorowe dary lata

w obiektywie

 

 

    Lato niestety zwija już swoje podwoje. Nieodwracalnie. Odchodzi wraz z ptakami. Pozostaną po nim tylko wspomnienia zapisane w pamięci i na fotografiach.

    Każdy ma swoje własne wspomnienia lata. Ja też mam. Bardzo dużo wspomnień. I tych zapisanych w pamięci, i tych zapisanych na fotkach. W szarobure dni jesieni wspominać będę lato, wakacji dni, i moje wspomnienia wcale nie przeminą... jak kolorowe sny. Nie pozwolę na to, a mój blog mi w tym pomoże.

    Już wcześniej prezentowałam swoje fotki lata w kategorii: „Martwa-żywa natura” („Kwiaty leśne” (

 

 

Owoce lasu

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

...i grzyby

(niejadalne, ale urokliwe)


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Owoce

z mojego ogródka

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

******************************************

 

Impresja dnia

 

 


 

Z kwiatka...


  

...na kwiatek fruwają,

zmęczeniu się nigdy nie poddają,

po to byś ty dobry człowieku,

miodem mógł się leczyć od wieków.

 

 

******************************************

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 

 

**************************************

 

 

 

Zanim lato

zwinie swe podwoje...

  

    Lato już dawno minęło półmetek i powili zaczyna przygotowywać się do odejścia. Trochę to smutne, ale cóż zrobić, taka jest kolej rzeczy na tym pięknym świecie. Pory roku następować po sobie muszą, czy sobie tego człek życzy, czy nie. Ale inne pory roku też są przecież piękne. To od nas samych zależy, czy piękno w nich znajdziemy. Jeśli odpowiednio naładujemy swoje akumulatory latem, o wiele łatwiej będzie nam piękno to znaleźć, i nawet najbardziej szare dni kolejnych pór roku - przeżyć pogodnie.  

    Każdy z nas ma swoje sposoby na ładowanie akumulatorów. Ja też mam. Jak najczęstszy kontakt z naturą. Bez względu na pogodę. Uwieczniam też piękno letniej przyrody, robiąc mnóstwo fotek. Kocham kwiaty, szczególnie dziko rosnące, polne, leśne. Są takie piękne. Naturalne. Zawsze świeże.

    Poniżej zamieszczam fotki niektórych z nich. Z pewnością będę do nich wracać, by później, zwłaszcza w szaroburych dniach jesieni, wspominać piękny letni czas oraz doładowywać swoje witalne akumulatory.

 

 

Kwiaty leśne



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

    Będzie mi niezmiernie miło, jeśli moje kwiaty leśne spodobają się moim Czytelnikom i też będą do nich wracać - ku pokrzepieniu serc - w szarych dniach jesieni, wszak kwiatuszki te mają w sobie ogrom pozytywnej mocy.

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 


 

 

 

O, piękna Pani Jesień nadchodzi!

 


******************************************

 

 

Możliwość oglądnięcia zdjęć w większym formacie oraz poczytania komentarzy znajduje się > tutaj

 

 



komentarze (1) | zaloguj się, aby dodać komentarz

MARTWA-ŻYWA NATURA W OBIEKTYWIE

sobota, 17 września 2011 8:19

 

 

 

Martwa-żywa natura

w obiektywie

 

 

 

    Uwielbiam fotografować. Fotografuję od dziecka. Już jako 10-latka miałam swój własny aparat fotograficzny. Фед-2. Rodzice kupili mi go w czasie naszej retrospektywnej podróży po Podolu. Konkretnie w Zbarażu, w rodzinnym mieście Ojca.

    Z aparatem fotograficznym nie rozstaję się nigdy, bo a nuż nadarzy się gdzieś okazja na jakąś ciekawą fotkę. Jak już wspominałam, na ostatnie moje urodziny dostałam od moich kochanych dzieci piękną, funkcjonalną cyfrówkę. Jestem pod wrażeniem jej funkcjonalności. Jeszcze nie wszystkie jej funkcje umiem zastosować, ale się uczę.

    Oto 12 fotek obrazujących martwą-żywą naturę. Uwieczniłam ją wczoraj w lesie i moim ogrodzie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 

 

 

Miłość... nie jedno imię ma;-):-D 

 

 

******************************************

 

 

Komentarze do tych zdjęć znajdują się > tutaj

 



komentarze (0) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 22 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2982 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to