Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 832 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Niewiele do szczęścia potrzeba...

poniedziałek, 31 sierpnia 2009 21:01


Niewiele
do szczęścia potrzeba

   


   Pojechałam dziś raniutko na zakupy. Takie tam, niewielkie. Trochę spożywczych i drogeryjnych rzeczy kupić. Zaparkowałam moje auto na pustym prawie, jak o tej wczesnej porze, parkingu, a kiedy wygramoliłam się z jego wnętrza, nagle wyrósł przede mną jakiś człek płci męskiej... i bardzo potarganej. Tzn. nie płci, a człeczej powierzchowności. Wytrzeszczyłam swoje oczęta, no i dopiero wtedy przyuważyłam, że jest to najnormalniejszy w świecie pener. Zwany inaczej menelem, biboszem, moczygębą, ochlajtusem, opojem, pijaczyną, albo tak bardziej naukowo, po łacinie: homo piiacus'em. Przez chwilę milcząco patrzyliśmy sobie w oczy. Wreszcie, człek nazw wielorakich, zagaił pierwszy:

   - Poratowałaby pani biednego jakimś groszem na bułeczkę, albo cóś?

   - Ano poratuję. Czemu nie? - powiedziałam i sięgnęłam po portmonetkę. Po czym wysypałam całą garść drobniaków na jego rękę. (bardzo brudną rękę).

   Och, jakim pięknym, szczerbatym uśmiechem odwdzięczył mi się ów „biedny". Szybko się jednak na pięcie odwrócił, i pobiegł do spożywczaka. A ja za nim. Z tym, że nie pobiegłam, a poszłam. Kiedy zrobiłam zakupy i wyszłam ze sklepu, przypomniało mi się, że brakuje mi jeszcze parę drogeryjnych drobiazgów. Załadowałam koszyk z zakupami do bagażnika, i poszłam do drogerii, która mieści się  vis-à-vis spożywczego sklepu. Kupiłam tam co mi potrzeba było i wyszłam ze sklepu. Idąc do auta, przypomniało mi się, że powinnam wydrukować sobie wyciągi z mojego konta. Poczłapałam więc od razu do pobliskiego banku. Bank był jeszcze nieczynny, ale kartą EC można sobie samemu jego podwoje otworzyć. Co też uczyniłam, i weszłam. Jakie było moje zdziwienie, kiedy w kąciku na podłodze zobaczyłam mojego niedawno co poznanego „biednego". Siedział sobie rozkraczony i sączył z puszki browarek. Na mój widok spłoszył się nieco. Nie wiem, czemu. Może chodziło mu o tę "bułeczkę... albo cóś"? Uśmiechnęłam się do niego by dodać mu otuchy. No bo co, zła przecież na niego nie będę, iż nie bułeczkę w jego ręce widzę. Ważne, że wspomogłam „biednego". On już sam najlepiej wie, co mu potrzeba.   

  A ja bardzo lubię pomagać potrzebującym. Bez względu na ich potrzeby. Nie zastanawiam się nad nimi. Nie analizuję. A już tym bardziej, nie krytykuję. Jak mogę pomóc, pomagam. Doraźnie... I już!    

   Ażeby „biedny" się już wreszcie całkiem dobrze poczuł, odezwałam się do niego:

   - Piękny dzień się zapowiada.

   - O tak, dla mnie szczególnie, dobra kobitko - odpowiedział „biedny", szeroko i bezzębnie się do mnie uśmiechając. - Piję tylko i wyłącznie za pani zdrowie!

    Podziękowałam, bo to miłe. A kiedy byłam już gotowa z wydrukiem wyciągów, podeszłam do niego, i do jego leżącej na podłodze kaszkietki, wrzuciłam jeszcze kilka drobniaków, ze słowami:

   - A to, proszę przeznaczyć na swoje zdrowie.

   Szkoda, że nikt więcej  nie mógł zobaczyć jego miny. Przekonałby się jak wygląda szczęśliwy człowiek.

   Może chociaż kamerki bankowego monitoringu utrwaliły tego biednego, acz chwilowo, bardzo szczęśliwego człeka?


   Wychodząc z banku, zastanawiałam się, dlaczego ludzie w ogóle piją? Pewnie ilu pijących, tyle powodów (<kliknij). I jak jedni, pijąc, obwiniają wszystkich dookoła za swoje picie, bo chcą się w ten sposób rozgrzeszyć przed samym sobą, to inni bardzo dobrze się przy piciu bawią. Picie traktują jako rozrywkę (<kliknij), i wszystko im jedno, co inni o nich myślą. Jeszcze inni, jak ten mój „biedny", piją, bo taki jest ich styl życia. I takim, w większości, pomóc jest najgorzej. Owszem, przyjmą jedzenie, ubranie, raz od czasu przenocują w jakiejś noclegowni, ale nie chcą nawet słyszeć, by ktoś próbował zmieniać im życie. Takie życie, to ich wybór. Myślę, że jakkolwiek by nie dzielić pijących, to i tak wszyscy oni mają wspólny mianownik. Są słabi psychicznie. A pod wpływem alkoholu łatwiej jest im żyć. Dlatego tak ciężko jest im pomóc. Dopóki sami nie będą chcieli przestać pić, pomoc jest daremna.

 

 



komentarze (9) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Nieborak

poniedziałek, 31 sierpnia 2009 20:50

 


Nieborak

 


Był taki dzień w moim życiu,

Który w mym sercu zostawił ślad...

To po tym dniu, znalazłem się w kiciu,

Pomimo mych niewielu wad.


A i te kaliber mają niewielki...

Bo tak ogólnie zuch ze mnie i chwat!

No, może czasem zaglądnę do butelki,

Lecz wtedy wszystkich mam za pan brat.


Więc czy to wada, czy zaleta?

Osądźcie sami, kto się na tym zna...

Wtedy ogarnia mnie taka podnieta,

Że chce mi się całować - kogo się tylko da.


W tym dniu jednego cmoknąć się nie dało,

Bo się zaperzył jak zimny drab,

Więc dałem mu w mordę... było mu mało,

To dołożyłem... i buźka jego straciła wnet powab.


No i jak, co o tym sądzicie?

Czy to coś złego, że buzi chciałem dać?

Że co... że to molestowanie - mówicie...?

Och, toż dlatego kumple kazali mi wiać.


Ale ja nie zwiałem, moi mili,

Bo ze mnie przecież zuch i chwat!

Nie pozwalam, by mnie w mordę bili,

I bez mej zgody - brali za pan brat...


Cóż było robić jednak mi...

Kiedy mundurów wpadło sześć,

A ja sam jeden... kumple zniknęli w mig...

Do suki więc mnie zwinęli... No i cześć!!!  


 



komentarze (6) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Czym skorupka za młodu...?

sobota, 29 sierpnia 2009 18:54


Czym skorupka za młodu...?



   Komentarze do mojego poniższego artykułu skłoniły mnie do refleksji w temacie zachowań dzisiejszych dzieci i młodzieży. Od dziecka jestem bacznym obserwatorem ludzi i w przeciągu swojego życia wiele zaobserwowałam i doświadczyłam. No i według tych moich obserwacji oraz doświadczeń, wyrobiłam sobie opinię na temat naszych najmłodszych. Otóż jestem zdania, że to, jakie są nasze dzieci, zależy li tylko od dorosłych. A przede wszystkim od rodziców. Pewnie, że duży wpływ na dzieci ma środowisko w jakim się obraca poza domem. Chodzi mi o szkołę oczywiście i o tzw. podwórko. Jednakowoż, dzieci które wynoszą z domu należyte wychowanie, są po dobrej kindersztubie, nie ulegają tak szybko złym wpływom z zewnątrz. Mają w sobie zakorzenione pewne cechy, pewne zasady, które chronią je przed takimi wpływami. Potrafią same analizować co jest dobre, a co złe. Potrafią być kulturalne wszędzie. Bo ich kultura osobista jest na odpowiednim poziomie. Zaryzykowałabym nawet stwierdzeniem, że taką kulturę wyssały z mlekiem matki. Więcej, że ją mają po przodkach w genach zakodowaną. Dzieci, które swoim złym zachowaniem aż rażą w oczy, zapewne nie wiele dobrego z domu wyniosły. Albo i same złe tylko rzeczy. Pewnie, że nie można tych spraw uogólniać, jak wszystkiego innego w życiu, ponieważ zdarzają się też i wyjątki... Ale wg mojego skromnego zdania, w głównej mierze tak to właśnie u dzieci funkcjonuje. Wyrastają później, jedni - na ludzi dobrych, drudzy - na złych. Może poprę ten swój pogląd jakimś przykładem. Otóż czytałam niedawno o 20-letniej dziewczynie, która zamordowała swojego ojca. Nie był on jej rodzonym ojcem, adoptował ją kiedy była malutkim dzieckiem. Wszyscy z ich środowiska po tym jej potwornym czynie, byli ogromnie zszokowani, ponieważ uważali, że jej adopcyjny ojciec był wspaniałym człowiekiem, jak i wspaniałym dla niej ojcem. Że zapewnił jej dobre dzieciństwo. Bezpieczne. Pełne miłości. Dlaczegóż więc tak postąpiła? No właśnie, dlaczego? Ja uważam, że najprawdopodobniej musiała pochodzić z jakiejś patologicznej rodziny i już w genach patologię tego typu po swoich przodkach w spadku otrzymać. Żadne dorosła osoba, która miała dobrych rodziców, takiego czynu by się nie dopuściła. No, prawie żadna, bo może się i tak też zdarzyć, że gdzieś wcześniej, w jej rodzinie byli tacy skrzywieni moralnie przodkowie i akurat po tych przodkach w genach odziedziczyła to skrzywienie. Pewnie i w tym przypadku uogólniać nie można, bo nikt z nas do końca wiedzieć tego nie może. Nikt. Bo gdyby ktokolwiek wiedział na pewno, że tak jest, to wtedy... o, chociażby resocjalizacja straciłaby w ogóle sens. Może też podam przykład odwrotny. Mam taki w mojej dalszej rodzinie. Żona mojego kuzyna pochodzi z patologicznej rodziny i ma troje rodzeństwa, i wszyscy oni, oprócz najmłodszego, wyszli, o dziwo (jak mówią wszyscy), na tzw. ludzi. Wszyscy są bardzo dobrymi, o wysokiej kulturze osobistej ludźmi. Zapewne w ich rodzinie, oprócz rodziców, byli też i zdrowi moralnie przodkowie, i to właśnie po nich odziedziczyli lepsze geny. Życie więc pokazuje, iż nigdy do końca wiedzieć nie możemy, kim dane dziecko będzie w dorosłym życiu. Pewnie, że da się to już rozpoznać po jego dziecięcym zachowaniu. W większości. Ale też przecież mogą być wyjątki. I chociażby dla każdego takiego wyjątku, byłoby dobrze, abyśmy robili wszystko co w naszej mocy, aby zmieniać świat wokół naszych dzieci - na lepszy. Nie przymykajmy oczu na ich złe postępowanie. Nieważne czy są to  dzieci nasze czy obce. Trzeba nam reagować. Mądrze reagować. Nie myśleć tylko o sobie i swoim świętym spokoju. Im więcej ludzi dobrej woli, tym większa szansa, że z czasem w zachowaniu tych aroganckich, agresywnych dzieci coś drgnie na lepsze. Bo nie robiąc z kolei w tym względzie nic, dajemy niejako przyzwolenie na szerzenie się chamstwa, brutalności, a i przestępczości wokół nas samych.


   Nic nie wspomniałam o tych, którzy się wywodzą z prostackich rodzin, a którzy w dorosłym życiu, jakimś „cudem", dochrapali się majątków, albo i nawet pokończyli studia, i później, zgrywają się na wielce mądrych i szlachetnych ludzi - a i tak im słoma z butów wychodzi... ale za to mam w zanadrzu wiersz satyryczny o takich. Zamieściłam  go w dziale: „Satyry".

 

 



komentarze (12) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Piękne życie...

sobota, 29 sierpnia 2009 18:46


Piękne życie

(ze zbioru wierszy satyrycznych wydanych w Niemczech przed 3 laty)




Pojęcia nie mam, czemu mi nie wierzycie,

Choć ciągle powtarzam, iż piękne jest życie.

Że było ponure nie zapomniałem...

Lecz upiększyłem je, i co mogłem wam dałem!

A dałem wam sobą dosadny przykład,

Jak chaos w życiu zamienić w ład...

Co zrobić, jak stać się mocnym,

By w bogactwie cel osiągnąć owocny.

Kto w porę to pojmie, też może

Zdobywać bogactwa bezkresne morze...

Musi się tylko łokciami porozpychać,

Zamiast do obrazu głupawo wzdychać.

Chcieć, to przecież móc..!

Kto myśli inaczej, ten kiep i buc.

Do swej świetności doszedłem sam...

Bzdurne świętości - za nic mam!

Rozpycham się tylko na lewo i prawo,

I prę do dobrobytu ochoczo i żwawo...

Jestem więc teraz bogatym człowiekiem,

A to samo nie przyszło, ani też z wiekiem.

Dla mnie kultura, to chleb powszedni...

Lecz co wy o niej wiecie, ludziska biedni?

Gnuśniecie tylko w plebejskim folklorze,

I pojęcia nie macie o prawdziwym honorze.


A co wy na to, ludziska drodzy?

Naprawdę jesteśmy aż tacy ubodzy?


Dalibóg, aż tacy ubodzy - to nie...!

Choć puste mamy kieszenie...

Lecz słuchać, i tak nam nie uchodzi,

Tego, komu słoma z butów wychodzi.

Żaden on wielki... Ot, zwykły nuworysz!

Niech zniknie, przepadnie! A kysz!

                                       A kysz!!

                                                 A kysz!!!  


 



komentarze (8) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Kultura osobista

sobota, 29 sierpnia 2009 18:39

Kultura
osobista



   O kulturze można mówić dużo i długo... Wszak kultura, to temat rzeka. A i termin wieloznaczny. Pierwotnie termin cultura wiązał się z uprawą roli, bądź hodowlą zwierząt i oznaczał przekształcanie naturalnego stanu zjawisk przyrody w stan bardziej użyteczny i przydatny człowiekowi. Po raz pierwszy w nowym znaczeniu termin ten został użyty w ostatnim stuleciu przed naszą erą przez Cycerona, który w dziele „Disputationes Tusculanae" użył sformułowania cultura animi (co oznacza: uprawa umysłu) w celu określenia pierwszej w literaturze koncepcji filozofii. Nowoczesne zastosowanie pojęcia kultury pojawiło się natomiast pod koniec XVII, użyte przez Samuela Pufendorfa w pracy „De iure naturae et gentium", gdzie zamieścił on słowa takie jak: kultura, czy cultura animi na oznaczenie wszelkich wynalazków wprowadzonych przez człowieka (takich jak instytucje społeczne, ubranie, język, moralność kierowaną przez rozum i obyczaje).

  Zastanawiam się więc, o jakiej kulturze też by tu zacząć, skoro tyle jej dziedzin mamy obecnie... O, chyba już wiem! O kulturze osobistej. Dlaczego? No bo też od niej, od kultury osobistej człowieka, zależy rozwój wszystkich pozostałych dziedzin kultury. No dobrze, to co to takiego jest, ta kultura osobista, że aż tak ważna jest w naszym życiu? Zapewne każdy z nas wie, że kultura osobista, to taki nasz wewnętrzny głos, który podpowiada nam jak mamy się zachować w danej sytuacji. Bo przecież odpowiednie, kulturalne zachowanie oznacza, że coś sobą reprezentujemy. Każdy też wie, że kultura osobista, to także nasz wygląd. Pamiętamy o starym przysłowiu: „Jakim Cię widzą, takim Cię piszą". Kiedy inni widzą nas dobrze, jesteśmy szanowani i łatwiej nam przychodzi wiele rzeczy, ponieważ inni liczą się z naszym zdaniem i uważają nas za osoby na poziomie. Warte szacunku, poważania. Kultura osobista, to nie tylko nienaganne maniery i wygląd, ale również wysoki poziom edukacji ogólnej i logicznego myślenia. Kultura osobista, to wreszcie nasze dbanie o zdrowie, higienę, ubiór, dom, rodzinę, miejsce pracy, wypoczynku.

   Każdy z nas się stara (no, może nie każdy jednak, ale wielu z nas), aby reprezentować sobą wysoką kulturę osobistą. Nie wszystkim to jednak wychodzi. Bo też ciągle o jednych się mówi: prostak, tandeciak, przaśniak, a o innych: ma klasę, ma styl. Każdy z nas pragnie zaznaczyć czymś swoją osobę. Staramy się wyróżnić wyglądem, stylem bycia. Problem w tym, że jedni zyskują aprobatę i sympatię, a inni nie.

  Mam taką koleżankę, która zawsze bardzo się stara, żeby być miłą i lubianą. Podchlebia się wszystkim, nieustannie komplementuje znajomych, ba, nawet obdarowuje ich przeróżnymi drobiazgami, a jednak nie zyskuje sympatii w moim otoczeniu. Dlaczego tak jest? Ano dlatego, że w jej zachowaniu czuje się jakąś sztuczność, brak szczerości. Każdy z nas ma takie odczucie, że ona wszystko to czyni po to, aby zdobyć aprobatę. No i niestety nic jej z tego nie wychodzi. Już zawsze będzie źle odbierana przez otoczenie, bo nie ma tego „czegoś". Brakuje jej klasy.


A jak jest z nami? Jak jest z naszą kulturą osobistą? Czy mamy klasę?

 




komentarze (6) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 22 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2982 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to