Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 255 059 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


POLACY KOCHAJA LEKI I POCHŁANIAJA JE "TONAMI". CZY TO JUŻ CHOROBA?

środa, 26 marca 2014 13:38

 Polacy kochają leki

i pochłaniają je „tonami”.

Czy to już choroba?

 

 

000504.jpg

(zdjęcie z Internetu)

 

 

Jak podają polskie media, Polacy bez opamiętania nadużywają leków. Skąd to się bierze? Czyżby edukacja zdrowotna społeczeństwa polskiego względem leków była niedostateczna? A może to choroba, zwana hipochondrią, trawi Polaków? Albo, co gorsza, lekomania?

 

Sytuacja w polskiej służbie zdrowia jest ciągle daleka od poprawnej, to fakt, ale jest też i druga strona medalu, i też przerażająca - polscy pacjenci, którzy do przesady wykupują leki (nawet na zapas) i pochłaniają je wręcz „tonami”. A przecież leki, to nie cukierki. Przesadna „miłość” Polaków do leków jest obecnie aż nazbyt widoczna.

 

W przypadku wielu dolegliwości trapiących nas na co dzień, można przecież wykorzystać domowe sposoby. Jest wiele ziół, wiele substancji leczniczych pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, które w wielu przypadkach mogą zastąpić leki pochodzące z Firm Chemii Farmaceutycznej. Po co napychać przepastne kieszenie farmaceutom, skoro w wielu przypadkach sami sobie możemy pomóc? Oczywiście chodzi tu o osoby relatywnie zdrowe. Poważnie chorzy niestety muszą leczyć się farmakologicznie, a tym samym, dawać zarobić coraz bardziej zachłannym Firmom Farmaceutycznym.

 

Z roku na rok rośnie ilość sprzedawanych w Polsce medykamentów. Polacy prześcignęli już przodujących dotąd w Europie Francuzów. Bardzo to niepokojące, zważywszy na fakt, że każde lekarstwo, to także trucizna, tyle że spożywana w małej ilości. Chemia, to chemia, i „pompowanie” jej do organizmu tylko dlatego, że kupuje się ją w aptece kojarzonej ze zdrowiem - jest zwyczajnie szkodliwe. A wiele osób niestety zażywa leki z przyzwyczajenia, choć nie jest to konieczne. Albo z byle powodu,często nie czytając nawet załączonej ulotki. Nie mogą więc, albo i nie chcą, zdać sobie sprawy z tego jak szybko można się uzależnić od danego specyfiku, i że jest to czasem uzależnienie psychiczne. Najwidoczniej edukacja zdrowotna społeczeństwa polskiego w tym względzie jest niedostateczna.

 

Myślę, że Polacy bez opamiętania nadużywają leków.Przesadzam? Chyba nie. Wystarczy prześledzić badania CBOS-u, aby się przekonać. CBOS podaje, że aż 80% dorosłych Polakówzażywa leki. A spośród tych bez recepty najpopularniejsze są przeciwbólowe i przeciwzapalne, na przeziębienie oraz witaminy i minerały. I co gorsza, tendencja jest wzrostowa. Wymowne są także odpowiedzi na pytania CBOS-u. Otóż badani pytani o ocenę swojego stanu zdrowia w większości, bo 54%, określali go jako dobry. Niezadowolenie wyrażało 15 % ankietowanych, a prawie co trzeci, czyli 31 %, określało swoje zdrowie jako - ani dobre, ani złe. Kto więc zażywa te wszystkie leki? Odpowiedź nasuwa się sama.

 

Wielu lekarzy z kolei uważa, że jeśli pacjentom nie przepiszą jakiegoś leku, wychodzą z gabinetu lekarskiego zawiedzeni, ba, czasem wręcz obrażeni, więc im wypisują. (Czy mają w tym i swój interes, nie wspominają). I koło się zamyka. A dzięki temu, Firmy Farmaceutyczne mają się świetnie. Tym bardziej, że na ich zyski wpływają także pochłaniane prze Polaków leki bez recepty.

 

Mam w rodzinie jedną taką starszą osobę, która przez całe życie pochłania różne leki, chociaż w zasadzie nigdy poważnie nie chorowała. Nigdzie się też nie rusza bez swojego haftowanego woreczka z tymi kolorowymi „cudeńkami”. Czasami sobie z niej żartuję, że po tej chemii, jaką przy sobie i w sobie nosi, dojdzie w niej wnet do reakcji chemicznej, zjawiskafluorescencji, i w nocy będzie świecić niczym robaczek świętojański. Żarty żartami, ale w sumie to jest mi jej żal, że od lat tak bardzo szkodziła swojemu zdrowiu. Bo czy teraz szkodzi, w wieku 80 lat, sama już nie wiem. Teraz pewnie tę „chemię” zażywać już musi.

 

Ja osobiście mam awersję do leków pochodzenia chemicznego. Bo jakby nie patrzeć, mają one także skutki uboczne. Od dziecka czułam ogromną niechęć do tabletek i też rzadko je zażywałam. Pamiętam, że jak moje dwie starsze siostry chorowały, zarażając się jedna od drugiej, Mama profilaktycznie także i mnie  kładła do łóżka i „faszerowała” tabletkami. Właściwie to próbowała faszerować, bo kiedy się odwróciła, wypluwałam wszystkie do garści. ;) I muszę przyznać, że rzadko kiedy byłam chora. Potem, jak już byłam dorosła, leczyłam swoje dzieci, i siebie, w większości ziołami. I tak jest do dziś. Moja domowa apteczka jest w zasadzie pusta. Czasami miałam w niej jakieś tam witaminy, czy minerały, ale od kiedy piję zrobione przez siebie Green Smoothie (pisałam o nich, oto: link), mam w niej tylko materiały opatrunkowe.

 

Jak już wspominałam, jest wiele domowych sposobów, wiele ziół, wiele substancji leczniczych pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, które przy różnych naszych dolegliwościach znakomicie mogą zastąpić chemiczne i syntetyczne środki farmakologiczne. Na przykład czosnek i tran. Zawarte w nich substancje czynne znakomicie wpływają na nasze zdrowie.

 

O ich dobrodziejstwie pisałam już wcześniej. Oto linki: czosnek; tran

 

 

 

==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Kochasz kwiaty, idź do lasu"

"Każdy kamień coś znaczy"

 

1 kochasz kwiaty, idz do lasu.jpg   1 każdy kamień coś znaczy.jpg  

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 



komentarze (37) | zaloguj się, aby dodać komentarz

WIOSNA WYZWALA CZARODZIEJSKIE MOCE... (z cyklu: "Pół żartem, pół serio")

środa, 19 marca 2014 15:30

 

Wiosna

wyzwala czarodziejskie moce

 

(z cyklu: Pół żartem, pół serio)

 

 

 

1 Czarodziski Narybek 1.jpg

 

Narybek już działa.

 

 

Jako że przysposabiam się już pomału do emerytury, przysposabiam się także do intensywniejszych zadań czarodziejskich. Bo też na emeryturze nie mam zamiaru spocząć na laurach. Dlaczego? Pisałam o tym już wcześniej - tutaj.

 

Do zadań tych postanowiłam także przysposobić moją Wnuczkę. Tak na wszelki wypadek, gdyby mi jednak mocy czasem brakło. Wszak dzieci i wnuki, to nasze zabezpieczenie na starość. Nieprawdaż? ;)

 

Jutro, 20 marca, o godz. 17.57 Słońce znajdzie się w punkcie Barana i rozpocznie się astronomiczna wiosna, a to najlepszy czas, aby sprawdzić swoje moce. Aby tego dokonać, wystarczy pójść do lasu… A tam, ten kto już ma czarodziejskie moce w sobie, wzmocni je, a ten kto ich jeszcze nie ma, pozyska je.

 

Do lasu - na przywitanie wiosny - marsz…!

 

4 Wiosenny park wita nas.JPG

 

Kto do lasu pójść nie może, niech intensywnie wpatruje się w wiosenne niebo… i las sobie wyobrazi.

 

5 Wiosenne niebo nad nami.JPG

 

W lesie pierwsze roślinki czarują swym urokiem… ale nie tylko urokiem. ;)

 

6 P3150035.JPG

 

7 P3160090.JPG

 

7a P3150007.JPG

 

9 P3160096.JPG

 

Suszki z zeszłego roku, koło których się przechodzi, rozpylają - tajemne - pyłki.

 

8 P3160146.JPG

 

10 P3160136.JPG

 

11 P3160149.JPG

 

Zwierzątka budzą się ze snu… Powoli i cichutko. Ale ich radość z wiosennego przebudzenia promieniuje na odległość.

 

12 P3160039.JPG

 

13 P6220045.jpg

 

Kiedy wrócisz z lasu (w rzeczywistości lub w wyobraźni), poczujesz w sobie ogromny przypływ energii. I to tyle aż, że wystarczy na rozpoczęcie porządków wiosennych wokół swojego domu, czy też wokół samego siebie.

 

14 P3020024.JPG


Zwierzaki domowe też skorzystają z twojego przypływu energii i porządków wiosennych. Na ten przykład, koty… Skoro marcować się nie mogą, bo to akurat wyszło już z mody, ;) to chociaż porozkoszują się marcowym powietrzem na oknie w świeżo wysprzątanym kojcu.

 

15 P2200020.JPG

 

W ogródkach też popracować miło będzie. Pierwsze kwiatki cieszą oko jak mało co, a ich woń odurza wręcz… Od razu staniemy się radośni.

 

16 P3290072.JPG

 

16a 3 P2280011.jpg

 

17 P4280039.JPG

 

Dzieci wyczuwają wiosnę w mig i też w mig odczuwają przypływ mocy. Nie tylko czarodziejskiej. Wiem co mówię, bo mój Wnuczek jest tego żywym przykładem.

 

18 Hurrraaa! wiosna przyszła.JPG

                        

A to, Wiedźma Ogrodowa,

wiosenny prezent od Cinnamon Girl, mojej pokrewnej poniekąd czarodziejskiej duszy. Tutaj jest potwierdzenie:http://cinnamongirl.bloog.pl/id,340308978,title,Konkurs,index.html

 

filcowa wiedźma Halszki

 

 Cinnamon Girl ma wiele czarodziejskiej mocy i wielki talent

i takie cuda wyczarowuje z filcu. W jej Cynamonowej Zagrodzie

można znaleźć różne przecudne kolorowe filcuszki, z voodo włącznie. ;)

Oto namiary na jej stronę: http://cinnamongirl.bloog.pl/

 

 

***

 

Ech, ta wiosna!

Co ona robi z człowiekiem?!

 

 

Mój Narybek do nauki czarowania namawiać nie trzeba.

Uczy się ochoczo… i bardzo wdzięcznie. Prawda?

 

Czarodziski Narybek 2.jpg

 

 

Niechaj Moc będzie z nami!

Dziś, jutro, pojutrze, na wieki…

 

 

 

==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Róża - królowa kwiatów"

"Przedwiosenny spacer na obrzeżach Albstadt"

 

1 P6030241.JPG   1 P2200009.jpg  

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================



komentarze (19) | zaloguj się, aby dodać komentarz

DŻDŻOWNICE WYSZŁY JUŻ Z GLEBY... IDZIE WIOSNA

piątek, 14 marca 2014 11:00

 

Dżdżownice

wyszły już z gleby… Idzie wiosna

 

(z cyklu: „Niezwykłość Natury”)

 

 

1 P3080003.jpg

 

 

Dżdżownice (Lumbricidae), to rodzina pierścienic należących do gromady skąposzczetów. Dżdżownice występują niemal wszędzie, na całej kuli ziemskiej. Jest ich około 250 gatunków. Prowadzą nocny tryb życia. Żyją w glebie. Najczęściej na głębokości około jednego metra pod powierzchnią. Żywią się szczątkami organicznymi wyszukiwanymi w glebie. W glebie też zimują. A niektóre gatunki nawet latem zapadają w glebie w stan odrętwienia. Dzieje się tak wtedy, kiedy gleba ulega nadmiernemu wysuszeniu spowodowanemu zbyt wysoką temperaturą powietrza. W takim stanie mogą trwać nawet kilka miesięcy. Wcześniej budują pod powierzchnia małe jamki, wyścielają je śluzem i zwinięte w kłębuszek trwają w nich w bezruchu. Zarówno w czasie odrętwienia, jak i zimowania.

 

Od wiosny do jesieni dżdżownice wychodzą na powierzchnię jedynie nocą, po deszczu. A także w pochmurne dni, gdy ziemia jest wilgotna od deszczu, czyli "dżdżu", stąd ich nazwa.

 

Zwierzęta te odgrywają ogromną rolę w użyźnianiu gleby. Odkrył to już Karol Darwin. 

 

Dżdżownice są bardzo wrażliwa na działanie niskich temperatur. Już lekki mróz jest dla nich śmiertelny. Bardzo dużo dżdżownic ginie właśnie z powodu wiosennych lub jesiennych przymrozków. Dlatego też zimę spędzają głęboko w glebie. A właściwie powinny spędzać.

 

Przykład kilku sfotografowanych przeze mnie dżdżownic temu przeczy. Raz, że wyszły w zimie na powierzchnię, a drugi raz, że były bardzo żywotne. Zwinnym ślizgiem przemieszczały się po zlodowaciałej drodze. Wprawdzie wtedy była akurat odwilż, po 3 tygodniowej mroźnej i bardzo śnieżnej zimie, ale nadal dużo śniegu leżało wszędzie.

 

 

3 PC150004.jpg

 

 

Takie zjawisko zaobserwowałam po raz pierwszy. Trudno mi jest zrozumieć zachowanie tych kilku dżdżownic. Czy wyszły na powierzchnię ze względu na to, że pod grubą warstwą śniegu w glebie zabrakło im powietrza? Czy może powód jest całkiem inny? Nieznany.

 

Może ktoś zna wyjaśnienie tego niezwykłego zjawiska? Ja podejrzewam dwa powody.

 

Więcej zdjęć tych sympatycznych, i skądinąd pożytecznych stworzonek, zamieściłam na moim fotoblogu, oto link

Kto się jednak ich brzydzi, klikać w link nie powinien. ;)

 

 

 

 ==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Piękno i dziwaczność w drzewach zaklęta"

"Drzewa i ich dobroczynna moc. Dendroterapia"

 

1 P3220001.JPG   20b Dendroterapia Dendroterapia.jpg  

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 

 



komentarze (12) | zaloguj się, aby dodać komentarz

PUSTOSTAN NIE ZAWSZE JEST PUSTY

piątek, 07 marca 2014 8:33

 

Pustostan

nie zawsze jest pusty

 

 

Niezamieszkałe domy tylko na pozór wyglądają na puste. W nich życie wre. Jednak nie wszyscy mogą zobaczyć, co tam się dzieje. Mogą tylko ci, co obdarzeni są szczególnymi zdolnościami. Tak przynajmniej mówił mi pewien starszy pan, którego spotkałam na dzisiejszej wędrówce w pobliżu dwóch opuszczonych domów stojących u podnóża tutejszej albstadtckiej góry.

 

W Niemczech ostatnimi laty jest coraz więcej pustostanów. W mieście, w którym mieszkam, także. Starsi ludzie umierają, a po nich nie zawsze jest komu ich domy przejąć. W naszym mieście wielu młodych „uciekło” do większych miast w poszukiwaniu pracy, gdyż w ostatnich 20 latach przemysł tekstylno-włókienniczy, z jakiego słynęło miasto, właściwie przestał istnieć. Przeniósł się do… no, gdzie? Kto zgadnie? Pewnie nie jest trudno zgadnąć, prawda? Do Chin! Oczywiście, że do Chin. Jak i wiele innych gałęzi przemysłu z różnych krajów zachodnich. I teraz „chińszczyzna” zalewa nasze europejskie rynki. Okropność! Czego się człowiek na co dzień nie dotknie, to prawie wszystko: Made in China. A jakość wielu ich produktów, nawiasem mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. Zwłaszcza zabawki dla dzieci. Są trujące i niebezpieczne.

 

No nic, wracam do opuszczonych tutaj domów, które stoją smętne i… czekają. Na co? Trudno przewidzieć. Ale bez względu na to, jak długo już puste stoją, i jaki jest ich stopień moralnego zużycia, nikt do nich nie wchodzi. Są zamknięte. A skoro są zamknięte, to znaczy zamknięte i postronnym wstęp wzbroniony. Tu ludzie wiedzą, co to jest dyscyplina, także wewnętrzna.

 

Niedawno oglądałam w Internecie zdjęcia opuszczonych domów w Polsce. Byłam zszokowana! Widok był przerażający. Widać, że u nas opuszczone domy są w tragicznej sytuacji, i każdy może do nich wejść bez problemu. Jedni, żeby tylko zdjęcia zrobić, ale inni, żeby je splądrować, obrabować z czego się tylko da. A jeszcze inni, aby je zdewastować, wyżyć się na biednych, wysłużonych ścianach, albo też, zrobić sobie melinę pijacką. Czy to nie jest straszne? Jest!

 

Na dzisiejszej wędrówce obfotografowałam dwa opuszczone domy, każdy inny, ale każdy ma w sobie coś niezwykłego, jakąś nieodgadnioną tajemnicę.

 

Ten sam niezamieszkały dom w dwóch różnych perspektywach.

 

1 P2200054.JPG

 

 

2 P2270029.JPG

 

A tu drugi dom - widziany z dołu…

 

3 P2270027.JPG

 

…i z góry.

 

4 P2270007.JPG

 

Temu domowi przyjrzałam się dokładniej. Oczywiście z zewnątrz tylko.

 

5 P2090029.JPG

 

Pajęczyny, niczym plomby, świadczą o tym, że nikt do domu nie wchodził przez bardzo długi czas.


6 P2270001.JPG

 

No dobrze, przyznaję, do wnętrza też zaglądnęłam, ale tylko przez szybę.;) 

 

7 P2270010.JPG

 

Po pięknym ciągle ogrodzie można było sobie swobodnie pochodzić. Nie jest ogrodzony. Starszy pan, o którym wspominałam wyżej, mówił, że dom stoi pusty od ładnych paru lat. Właściciele zmarli.

 

8 P2270018.jpg

 

Ogród wygląda tak, jakby tu ktoś ciągle przebywał.

 

9 P2090036.jpg

 

10 P2270015.JPG

 

11 P2270033.JPG

 

12 P2270040.JPG

 

13 P2270025.JPG

 

O, nawet piękne rybki pływają sobie w oczku wodnym.

 

14 P2270020.JPG

 

 

Ktoś z pewnością musi te rybki dokarmiać… Ale kto?

Pewnie to jedna z tajemnic tego domu.

 

 

 

 ==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Albstadt - miasto na południowych krańcach Jury Szwabskiej"

"Grzyby walczą o swoje terytorium"

 

1. Albstadt z lotu ptaka SDC11031.JPG   1 P4270004.jpg  

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 



komentarze (16) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 29 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  806 607  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 806607
Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2897 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to