Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 832 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


JEST, JUŻ JEST PIERWSZA OZNAKA NADCHODZĄCEJ WIOSNY!

niedziela, 26 lutego 2012 6:30

 

--------------------------------------------------- 

 

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

ZAPRASZAM!


--------------------------------------------------



 

Jest, już jest

pierwsza oznaka nadchodzącej wiosny!

 

 

 

 

 

 

 

    Hurrraaa! jest już pierwsza oznaka wiosny. Znalazłam ją dzisiaj w moim ogrodzie. Śliczniutkie przebiśniegi. Zdjęcie to zrobiłam o 6 rano, kiedy wyszłam z pieskiem na „odsiusianie”. Prawda, że piękne? Jeszcze całe w porannej rosie. No, moi Drodzy, to teraz już tylko bocianów wypatrywać… i Pani Wiosny.

    Wnet pożegnamy i kalendarzową zimę. Była krótka, to fakt, ale może już zacząć zwijać swoje śnieżne i mroźne podwoje. Tęsknić za nią aż tak bardzo nie będę, ale tylko dlatego, że po niej przychodzi najpiękniejsza pora roku.

 

 

Odchodząca zima pozostanie w mojej pamięci i jako piękne tło na wielu moich fotkach.

Oto niektóre z nich:

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

******************************************


Impresja dnia


 

 

Nu pagadi Pani Zimo!

 

 

 

 

******************************************



komentarze (13) | zaloguj się, aby dodać komentarz

W POSZUKIWANIU OZNAK WIOSNY

niedziela, 19 lutego 2012 11:12

 

 

 

--------------------------------------------------- 

 

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

ZAPRASZAM!


--------------------------------------------------

 

 

 

 

 

W poszukiwaniu oznak

wiosny

 

 

 

    Co roku, gdzieś tak w połowie lutego, zaczynam wyczuwać nadchodzącą wiosnę. I choć za oknem bywa różnie, czasem śnieżno, czasem mroźno, czasem jedno i drugie, to ja i tak ją czuję. Nie tylko nosem, całą sobą. A wyczuwam najlepiej  oczywiście na dworze.

    Miło jest czuć, ale jeszcze milej jest widzieć. Dlatego też w ostatnich dniach szukam pierwszych wizualnych oznak wiosny. A szukam ich wszędzie, poniższe fotki są tego wyrazem:

 


Pod śniegiem jeszcze ich nie ma…

 

 

 

 

 

 

W śniegu także nie…

 


 

 

 

 

 Na kominie też nie…

 

 

 

 

 

 

 Na dachu też nie…

 


 

 

 

 

W lesie też nie…

 

 

 

 

 

 

Na ulicy, choć trochę zieloności i czerwoności jest, to

jednak nie są to oznaki wiosny…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przydomowe kwiaty ciągle jeszcze otulone cieplutkim

płaszczykiem...


 

 

 

 

    OK., przyznaję szczerze, że wizualnych oznak wiosny jeszcze nie znalazłam, jednak rychłe jej nadejście nadal czuję, a póki co:



Hej, na narty!

 

 

Piękna pogoda jest dziś na dworze.

Trudno więc nie być w dobrym humorze,

Śniegiem prószyło przez całą noc...

Białego puchu na dworze moc.

 

Hej, na narty... hejże-ha!

Póki piękna pogoda trwa!


 

 

 

 

Kto kocha zimę, ten już wie,

Co dziś będzie robił... i gdzie.

I my kochamy zimowe uroki,

Zwłaszcza narciarskie, bielusieńkie stoki.

 

Szus na nartach... hejże-ha!

Póki piękna pogoda trwa!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

******************************************


Impresja dnia

 

 

 

 

 

 

Wszystkiego dobrego Wszystkim życzę...

Niech każdy dzionek będzie radosny,

trzymajmy się zdrowo… i byle do wiosny!

 

 

 

******************************************




komentarze (15) | zaloguj się, aby dodać komentarz

KOTU NA RATUNEK

sobota, 11 lutego 2012 14:56

 

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://photohalszka.bloog.pl/

---------------------------------------------------------

 

 

 

Kotu

na ratunek

 

 

 

 

 

 

 

    Lubię wędrować, powtarzam to często. Bo wędrowanie, to duża część mojego życia. Teraz do wędrówek mam wiernego towarzysza, który tak samo jak ja bardzo to lubi. To nasz rodzinny pies Labradoodle. Nieraz wędruję z nim razem z Córką, nieraz z całą jej rodzinką, a nieraz sama, kiedy Córka ma dużo zajęć. Aramis, bo tak się wabi nasza psinka, ma już 3,5 miesiąca i rośnie jak na drożdżach. Potrzebuje też dużo ruchu, to ja na to jak… bo ja także potrzebuję dużo ruchu. Potrzebuję i lubię.

    Wczoraj z Aramisem byliśmy w lesie tylko we dwójkę. Nahasaliśmy się tam razem co niemiara. Kiedy wracaliśmy już do domu, w oddali usłyszałam przeraźliwy pisk. Nie bardzo wiedziałam skąd ten pisk dochodził, ale gdy zbliżyliśmy się do ogrodu Córki już wiedziałam skąd. Jego źródło zobaczyłam na wysokim drzewie migdałowca. Między pniem a gałęzią wisiał kot i to on piszczał, i to coraz to głośniej. Kiedy weszłam z Aramisem do ogrodu, kot na nasz widok zaczął piszczeć już wniebogłosy. Aramis zaczął szczekać i pognał pod drzewo. Kot w momencie zamilkł. Lecz kiedy Aramis szczekać przestał, przypatrując się kotu z wielkim zainteresowaniem, kot apiat od nowa zaczął piszczeć, ba, wręcz wrzeszczeć już.

 

Aramis był wielce zaciekawiony wrzaskliwym kotem.

 

 

 

 

    Na początku nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi. Boi się zejść, czy boi się Aramisa? Ale kiedy dokładniej mu się przypatrzyłam, zobaczyłam, że nie może się ruszać, gdyż tylne łapki uwięzły mu w szczelinie pomiędzy gałęziami. Widząc to, długo się nie zastanawiałam, podstawiłam drabinę, umocowałam ją drutem do gałęzi i po szczebelkach wspięłam się - kotu na ratunek.

 

 

    Kot bez ruchu i już bez wrzasku wytrwale czekał na moją pomoc. I też pewnie, sądząc po jego oczętach, z wielką nadzieją.

 

 

 

Wieeeelkie wyczekiwanie…

 

 

 

...ale już wieeelce spokojne.

 

 

 

 

    Na szczęście dość szybko udało mi się go wyzwolić z uwięzi. Odetchnęłam! Po czym jedną ręką chwyciłam go w pół, i przyciskając do piersi, zeszłam z nim na dół. Gdy stanęłam z nim już na ziemi nawet się nie wyrywał. Patrzył tylko raz na mnie, raz na Aramisa. Aramis także mu się przyglądał. Cichutko, bez szczekania. Po chwili postawiłam kota na ziemi. Zwierzaczki obwąchały się dokładnie - i nic! Nie zdążyłam im nawet zdjęcia zrobić, tak szybko się znudziły sobą i poszły w swoją stronę. Najpierw myślałam, że naskoczą na siebie, wolałam więc być czujną, a potem było już za późno na wspólne zdjątko.

 

 

Fajny kotek, nieprawdaż?

 

 

 

 

    Kotek po chwili wybył z ogrodu i dumnym krokiem poszedł w kierunku swojego domu. I tyle go widziałam.

 

    Tu, w Niemczech, nie ma bezpańskich kotów. Każdy kot ma swój dom i swojego właściciela. W moim sąsiedztwie jest ich sporo. Często wałęsają się po moim ogrodzie. Nieraz, kiedy mam otwarte drzwi do ogrodu bez pardonu włażą do mnie do środka. Parokrotnie też zdarzyło mi się przestraszone koty ściągać z drzew. Tak że żadna to dla mnie pierwszyzna. Wprawdzie nie przepadam za kotami, ale jeśli chodzi o pomoc kotom nigdy nie jestem obojętna. Dlaczego za nimi nie przepadam wspominałam (na wesoło) we wpisie pt.: „Nie lubię kotów”  (<kliknij, jak masz ochotę  przeczytać).

 

    No dobra, kończę już, bo znów pędzę z Aramisem do lasu. Moja Córka wyjechała z rodzinką na 2 dni do Austrii na narty, więc biegam teraz z naszym pieskiem jak z plopelerem.

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 

 

 

 

By osiągnąć cel,

trzeba czasem zboczyć z kursu.

 

 

******************************************

 



komentarze (19) | zaloguj się, aby dodać komentarz

ZIMA W BŁĘKICIE

niedziela, 05 lutego 2012 23:19

 

--------------------------------------------------- 

 

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

ZAPRASZAM!

 

--------------------------------------------------

 

 


Zima w błękicie

 

 

 

    Zima łaskawie powróciła. A trzeba przyznać, iż pięknie powróciła. No, przynajmniej tu, gdzie mieszkam, Fakt, że mroźno jest bardzo, ale mróz mnie nie przeraża, i w domu nie siedzę. Prawie codziennie bywam na dworze. Albo sama, albo w towarzystwie. Najlepiej lubię poranne wędrówki po zaśnieżonym lesie. Dla mnie nie ma piękniejszego miejsca jak zimowy las. A kiedy jeszcze tonie w błękicie nieba, czuję się w nim wręcz jak w bajce.

    Ostatnie dni, choć mroźne, są bardzo urokliwe. Śniegu pełno, bielusieńko dookoła. Maszerując po śniegu słyszy się jego dźwięcznie skrzypienie pod stopami. Wspaniale się też oddycha. Do domu nie chce się wracać.

    W poprzednim wpisie o zimie zaprezentowałam fotki biało-szarej zimy, tym razem prezentuję zimę biało-błękitną. Jeszcze piękniejszą.



Do lasu powędrowałam dzisiaj piechotą. Po drodze, wspinając się

uliczkami coraz wyżej i wyżej, podziwiałam nasze zaśnieżone miasto.


 

 

 

 

Kiedy dotarłam do lasu, na polanie przywitał mnie

ogromny stróż leśny - Pan Bałwan.

 

 

 

 

 

Przeszłam dobry kilometr i dotarłam wysokiego wzniesienia, na którym dzieciaki urządzają sobie zjazdy na sankach. Po południu jest ich tu zawsze pełno.

 

 

 

 

   Po dwóch godzinach wędrówki po lesie, wróciłam do domu jak nowo narodzona. Rumiana, rześka… i szczęśliwa.

 

 

 

A oto kilka jeszcze biało-błękitnych fotek

z innych dni


(Fotki można obejrzeć w dużym formacie, klikając w każdą miniaturkę z osobna) 

 

 

 

           

 

 

            

 

 

            

 

 

             

 

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 


 

 

 

Och, jaka ta zima jest piękna!

 

 

******************************************

 

 



komentarze (14) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 22 września 2017

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
272829    

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2982 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to