Bloog Wirtualna Polska
Są 1 254 394 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


NASZ PRZYJACIEL PIES... PSIE OPOWIASTKI

wtorek, 26 listopada 2013 20:40

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

---------------------------------------------------------

 

 

 

Nasz przyjaciel pies…

Psie opowiastki

 

 

1 PB180111.JPG

 

 

Kto odwiedza mój blog, wie, że kocham psy, że cała moja Rodzinka kocha psy, a nasz obecny pies, to Aramis, rasy Labradoodle. Co to za rasa i skąd się wzięła, pisałam już we wcześniejszych wpisach, oto linki:

1. Żywy prezent spod choinki

2. Labradoodle - psy dla alergików

 

I jakie potrafią być pomocne człowiekowi, w tym (m.in.) wpisie:

1. Na pomoc piesku!

 

Podaję te linki gwoli informacji dla tych, co tą rasą się interesują.

 

 

2 P4080065.JPG

 

 

Aramis ma już 2 lata. I po tych 2 latach „mania” Aramisa, z pełnym przekonaniem, mogę potwierdzić moje wcześniejsze słowa, że Labradoodle to najlepsza rasa psów, jaką do tej pory miałam. A miałam: Husky, Owczarka Nizinnego, Basseta, Doga Arlekina, a w dzieciństwie nawet 3 kundelki.

 

Labradoodle to nie tylko odpowiednie psy dla alergików, to przede wszystkim najlepsze psy rodzinne. Wiele o tym pisałam w poprzednich wpisach, zalinkowanych powyżej, nie będę się więc teraz powtarzać.

 

Nasz Labradoodle - dwuletni Aramis, jest bardzo inteligentnym psem, bardzo posłusznym, spokojnym, i nad wyraz radosnym. Swoim zachowaniem potrafi rozbawić największego nawet ponuraka.

   

Oto niektóre fotki wesołego i radosnego Aramisa,

członka naszej Rodzinki, też wesołej i radosnej... Zazwyczaj ;)

 

3 Foto 1d.jpg

 

Jak się bawić, to się bawić!

Aramis uwielbia, kiedy się go stroi. Tu, na zdjęciu, to dzieło jego Półpańci, mojej Wnuczki. Po każdym takim wystrojeniu, Aramis wdzięcznie i wytrwale pozuje do zdjęć. Hihihi…! i zawsze patrzy prosto w obiektyw.

 

 

4 Foto - pĹź.JPG

 

Aramis, to też czasem bardzo poważny myśliciel. A o czym tak duma, nie zdradza. 

 

5 P8290048.JPG

 

Po każdym spacerze z Wicepańcią, czyli ze mną, przymusowe szczotkowanie. To tak na wszelki wypadek, przeciw kleszczom. Po tym, jak mnie jeden taki kleszczowy skubaniec sieknął i zaraził boreliozą, uważam szczególnie. Aramis to pamięta, bo to on przytargał go z lasu na swoim grzbiecie do mojego domu.

 

6 P8080033.JPG

 

Aramis naprawdę lubi, gdy się go stroi.

Tu z kolei wystroił go jego Półpanek, czyli mój Wnuk - rekwizytem teatralnym po skończonym przedstawieniu, w którym grał. Po chwili Aramis, jak zwykle, z zadowoleniem pozuje do zdjęcia, patrząc prosto w obiektyw. Czeka zawsze na słowo: „gotowe”, dopiero po nim odwraca głowę.

 

7 P8200005.JPG

 

Wędrówki po lesie to dla Aramisa wielka radość… tyle miejsca do biegania, tyle do wąchania. A i w chowanego można się pobawić… Hurraaa! Półpańcia wystawiona i znaleziona!

 

8 P8200008.JPG

 

…także w głębokiej grocie.

 

9 4060067.JPG

 

A kiedy któreś z nas zawoła: - Hilfe!, albo Ratunku! (wspominałam już, że Aramis jest dwujęzyczny), to nasz kochany piesek pędzi na pomoc jak szalony.

 

10 P9270075.JPG

 

W jednym z lasów mamy swoje stałe miejsce na odpoczynek przy wodopoju. Od wiosny po późną jesień.

 

11 P8110002.JPG

 

Aramis uwielbia pływać… i pewnie dlatego, za każdym razem wskakuje do koryta, żeby sobie choć łapy pomoczyć. A kiedy na dworze jest gorąco, czeka zawsze, żeby go jeszcze całego schlapać i ochłodzić. Ale jest wtedy zadowolony!

 

12 P1150022.JPG

 

Hihihi…! a zimową porą nadziwić się nie może, co się stało z jego wodą w wodopoju.

 

13 P1150021.JPG

  

Jak już się nie da pomoczyć łap i napić, to trzeba choć trochę… polizać.

 

14 P4060013.JPG

 

Aramis niezbyt jest zadowolony, kiedy wchodzimy na ambonę dla myśliwych. Ujada wtedy jak szalony. I kiedy każemy być mu cicho, owszem, przestaje szczekać, ale zaczyna jakoś tak śmiesznie burczeć pod nosem.

 

15 P4110030.JPG

 

Parę razy chciał nas uprzedzić, i kiedy dochodziliśmy do ambony, wcześniej sam usilnie próbował się na nią wdrapać.

 

16 PB020044.JPG

 

Tam gdzie Półpańcia i Półpanek, tam i Aramis. Hihihi…! jak tylko oczywiście da radę. Ale zawsze ogromnie się stara, by radę jednak dać.

 

17 P1240068.JPG

 

Jakie było Aramisa niezadowolenie, kiedy zobaczył co stało się z powieszonymi przez nas latem tybetańskimi flagami modlitewnymi. Był naprawdę zły, aż warczał i prychał, próbując je z powrotem rozciągnąć. Niestety nie dało się, nawet i mi, bo tasiemka, na której flagi były nanizane, w kilku miejscach była porwana. Pewnie to górskie wietrzysko zrobiło swoje.

 

18 P9110009.JPG

 

O właśnie, tak powiesiliśmy latem te flagi tybetańskie.

 

19 P9110011.JPG

 

Hihihi…! nie, nie jesteśmy Buddystami. Te flagi Wnuczek dostał od swojego kolegi z przedszkola, Japończyka. No to je powiesiliśmy przy naszym ulubionym, ogromnym dębie. U nas takie flagi, na wietrze powiewające, nie są niczym nadzwyczajnym. Tutaj żyją ludzie różnych wyznań i religii. Buddystów jest także dużo.

 

 

I tak ja Buddyści mówią, flagi wznosi się zgodnie z tradycją tybetańską w słoneczny poranek w najwyższym punkcie przestrzeni. Czyni się to dla dobra wszystkich istot żywych, nie tylko własnego. W ten sposób uwolnienia się z więzienia własnego ego. Z czasem flagi te ulegają wystrzępieniu, płowieją, wtedy zawieszane są nowe. Zastępują one - symbolicznie - starą formę, która musi odejść. Koło życia toczy się przecież nieustannie. Piękne, prawda? Buddyzm, to chyba najbardziej przyjazna człowiekowi religia.

 

20 P9110021.JPG

 

Ale jako fani dendroterapii, przytulać się do drzew, a zwłaszcza do dębu, to i owszem, lubimy. 

 21 P1240037.JPG

 

Aramis, oprócz wody, uwielbia także śnieg, i tarzać się po nim. Czasami wygląda jak bałwan.

 

22 P1270009.JPG

 

A to jakiś dziwny sopel, który Aramis przyniósł mi z oblodzonej jaskini. Nie wiem, czy to część lodowego stalaktytu, czy stalagmitu? E, nieważne, ważne, że przyniósł, pewnie na szczęście. 

 23 PB160015.JPG

 

Nie, nie, to nie ufoludek, to Aramis przed wyjściem na późnowieczorny spacer po lesie. W lesie wieczorem ciemno, choć oko wykol… hihihi! to lepiej być widocznym.

 

24 PB180112.JPG

 

Aramis lubi, kiedy się mu coś opowiada. Siedzi wtedy wytrwale i słucha, strzygąc co rusz uszami.

 

25 Foto.JPG

 

Proszę Państwa, a oto Aramis… gdzie? A w salonie fryzjerskim.

Z usług fryzjerskich korzysta co parę miesięcy. Ale jest tam nie tylko strzyżony, bo też kąpany w specjalnej pianie, ma depilowane uszy, skracane pazury, i na koniec, pięknie perfumowany.

 

 

Tym razem Aramis został też jeszcze pięknie przystrojony sprezentowanym przez panią fryzjerkę krawatem. To z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Hihihi…! Aramis pewnie tym prezentem jest trochę speszony, bo w obiektyw jakoś nie patrzy, tylko na swoją Pańcię, czyli moją Córkę.

 

 

Prawie jak Aramis... ;)

 

 pies_30.gif

 



komentarze (16) | zaloguj się, aby dodać komentarz

GORĄCZKA SOBOTNIEJ NOCY... ZABAWA GIMNAZJALISTÓW

piątek, 22 listopada 2013 10:04

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://photohalszka.bloog.pl/

---------------------------------------------------------

 

 

 

Gorączka sobotniej nocy…

zabawa gimnazjalistów

 

 

W niedzielę wczesnym rankiem poszłam z psem na spacer w zupełnie innym miejscu niż zwykle. Wychodziłam akurat z miasta, ale musiałam przejść jeszcze wzdłuż ogromnych i rozległych zabudowań Gimnazjum. Szłam sobie zadowolona, pogwizdując co chwilę na biegającego Aramisa, gdy nagle spostrzegłam, że Aramis stanął jak wryty naprzeciw rowerowni szkoły i wietrzy coś. Natychmiast do niego podbiegłam. Jakie było moje zaskoczenie, bardzo niemiłe zaskoczenie, kiedy popatrzyłam w to miejsce, które Aramis mi wystawił. Oczom moim ukazał się taki oto obrazek:

 

 

1 PB160007.JPG

 

 

- Coś takiego, jakaś smarkateria urządziła sobie tutaj libację! - fuknęłam sama do siebie z głębokim oburzeniem. Smarkacze wiedzieli, gdzie się schować. Miejsce to jest zupełnie oddalone od ulicy i ludzkich spojrzeń, a do tego jeszcze zadaszone i z ławeczkami.

 

- Rany, co zastaw! - zawołałam znów do siebie, przypatrując się rozstawionym na ławce rzeczom. A były to: 2 sześciopaki piwa, 2 nektary wiśniowe, butla likieru czekoladowego i wódka „Gorbaczówka”, i to 2 duże flaszki.

 

Całe szczęście, że tym kilku młodzikom (naliczyłam 5 kubeczków) nie udało się „zabawić” do końca, bo, sądząc po tym zestawie, straszliwe męki by cierpieli. A że nie zabawili się do końca, widać było po zawartościach wszystkich butelek. Ledwo były nadpite. Pewnie ktoś ich musiał spłoszyć. I to skutecznie… i bardzo dobrze! Smarkacze jedne! ;)

 

Widać, że wszędzie młodzież ma głupie pomysły, bez względu na kraj i nacje. Ale żeby serwować sobie aż tak zabójczą mieszanką?! Tym razem, na szczęście, ktoś dorosły w porę zareagował i przerwał młodym zabawę. Chwała mu za to!

 

Dorośli powinni mieć oczy szeroko otwarte i - dla dobra dzieci - widzieć nawet tam, gdzie ludzki wzrok nie dosięga… Powinni widzieć oczami wyobraźni. Powinni myśleć, analizować, przewidywać.

 

 

2 PB160007.JPG

 

 

No, drodzy Gimnazjaliści, przesadziliście. I to zdrowo! A właściwie chcieliście zdrowo przesadzić. Na szczęście wam się nie udało, i zdrowie sobie zaoszczędziliście. Nie róbcie takich rzeczy. Nie warto się tak truć… Pewnie nawet nie wiecie, że temu komuś, kto przerwał wam waszą libacyjkę, powinniście wdzięczni być. Bo kto wie, jakby się ona skończyła. Z pewnością bardzo źle. I pamiętajcie: Big Brother is watching! :)

 



komentarze (21) | zaloguj się, aby dodać komentarz

PIERWSZY ATAK ZIMY ODPARTY

poniedziałek, 18 listopada 2013 8:29

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

 

 

 

Pierwszy atak zimy

odparty

 

 

1 PB110015.JPG

 

 

Pierwszy atak zimy nastąpił u nas w ostatnią niedzielę, 10 listopada. Narzekać więc nie możemy, gdyż po raz pierwszy od wielu lat zima zaatakowała nas o wiele później, i to prawie o cały miesiąc. A do tego, ten jej atak był całkiem znośny i łatwy do odparcia.

 

Wprawdzie śnieg sypał się z nieba dużymi płatkami całą niedzielę, to jednak nie utrzymało się go dużo na ziemi. Temperatura była plusowa i śnieg w zetknięciu z ziemią się po prostu topił.W ostatnich latach zima atakowała nas zawsze dużo wcześniej, już w połowie października. Najbardziej utrwalił mi się atak zimy w 2009 roku (dokładnie 17 października), bo wtedy mało życia nie straciłam pod spadającymi konarami (<kliknij, jeśli masz ochotę poznać moją przygodę), łamiącymi się pod ciężarem śniegu. Wszystkie drzewa, jak to w październiku, miały jeszcze liście, i po prostu nie wytrzymywały ciężaru śniegu, który za przyczyną liści właśnie, zatrzymywał się na nich. A muszę powiedzieć, że wtedy bardzo duża masa śniegu na nie napadała. Sypało gęstym śniegiem przez całą noc i dzień. Pod naporem tak ogromnej masy śniegu nawet grube konary drzew łamały się jak zapałki.

 

Tym razem pierwszy atak zimy nawet mi się podobał. Wędrowało mi się po górach i lasach całkiem fajnie. Powietrze było rześkie i oddychało się przyjemnie. 

 

Pomna jednak swoich przeżyć sprzed 4 lat, co jakiś czas nasłuchiwałam, czy nie słychać gdzieś charakterystycznego dźwięku łamiących się drzew. Zwłaszcza kiedy przechodziłam przez gęsty las. Tak na wszelki wypadek, żeby samemu się strzec… i swoją osobą nikomu nie zawracać głowy ;)

 

 

A oto obrazki,

jakie w czasie podziwiania pierwszego ataku zimy zobaczyłam:

 

 

2 PB110030.JPG

 

 

3 PB110013.JPG

 

 

4 PB110027.JPG

 

 

5 PB110020.JPG

 

 

6 PB130009.JPG

 

 

7 PB130010.JPG

 

 

8 PB110033.JPG

 

 

9 PB110025.JPG

 

 

10 PB110038.JPG

 

 

11 PB110011.JPG

 

 

12 PB110044.JPG

 

 

13 PB110024.JPG

 

Czas wracać do domu…

 

14 PB110014.JPG

 

 

Poniższe zdjęcie zamieściłam już w poprzednim wpisie...

Bardzo spodobało mi się to miejsce na szczycie góry. Dzień wcześniej wyglądało ono tak:

 

10 PB150069.JPG

 

…a już w następnym dniu, w czasie mojej wędrówki,

wyglądało tak:

 

15 PB130006.JPG

 

 

Prawda, że przyroda jest wspaniałym artystą?

 



komentarze (17) | zaloguj się, aby dodać komentarz

W JESIENNEJ SZACIE MGŁĄ PRZETYKANEJ

środa, 13 listopada 2013 8:54

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

 

 

 

W jesiennej szacie mgłą przetykanej

 

 

1 PB010030.JPG

 

 

Uwielbiam spacery we mgle. W czasie takich spacerów można nie tylko podziwiać cudowne krajobrazy mgłą otulone, ale także zdrowo się dotlenić. Ba, wręcz płuca wspaniale przeinhalować, że się tak wyrażę. I to za darmo. We mgle oddycha się lekko i przyjemnie. Płuca pracują jak u niemowlaka.   

 

Gdy tak spaceruję we mgle, a właściwie maszeruję z kijkami nordic walking, momentami wydaje mi się, że sama mgłą się staję, tak lekko się czuję. Bajeczne to uczucie.  

 

 2 PB150018.jpg

 

 

3 PB010021.JPG

 

 

4 PB150031b.JPG

 

 

5 PB150010a.JPG

 

 

6 PB150024.JPG

 

 

7 PB010031.JPG

 

 

8 PB200058.JPG

 

 

9 PB010024.JPG

 

 

10 PB150069.JPG

 

 

11 PB010034.JPG

 

 

Takie spacery, we mgle, polecam zwłaszcza alergikom. Mgła, obok deszczu, jest przecież najzdrowszym naturalnym filtrem powietrza. 

 



komentarze (7) | zaloguj się, aby dodać komentarz

ZAMEK WODNY W GLATT - gotycka warownia i renesansowa rezydencja w jednym

piątek, 08 listopada 2013 12:38

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

 

 

 

Zamek Wodny w Glatt

- gotycka warownia i renesansowa rezydencja w jednym

 

 

 

schloss.jpg

Obrazek ze strony internetowej Glatt.

 

 

Tak jak wspominałam w poniższym wpisie, z Freudenstadt udaliśmy się na dalszą część niedzielnej wycieczki do Glatt, do miejscowości znanej przede wszystkim z pięknego Wasserschloss, czyli Zamku Wodnego. Ten trójskrzydłowy zamek z czterema wieżami w narożach i jedną w ścianie frontowej, jest jednym z najstarszych w południowych Niemczech renesansowych rezydencji wodnych - posiadających cechy warowne.

 

Historia tego niezwykłego zamku sięga drugiej połowy XIII wieku, kiedy to wzniesiony został jako twierdza obronna z surowego kamienia w stylu gotyckim. Twierdza okalana była palisadą o długości ca. 175 metrów.

 

Dopiero w XVI wieku twierdza ta zmieniona została na renesansową rezydencję, a to za przyczyną możnego szlachcica Reinharda von Neuneck. Była to jedna z pierwszych tego typu budowli na terenie Badenii-Wirtembergii. Zamek został rozbudowany jeszcze bardziej w drugiej połowie XVII wieku przez jego rodzinę.

 

Od tamtej pory zamek przechodził różne koleje losu i niestety niszczał z roku na rok. Pod koniec XX wieku, ku radości mieszkańców Glatt, oraz turystów, zamek został poddany gruntownej renowacji, która przywróciła mu jego dawną świetność.

 

Obecnie Wasserschloss, Zamek Wodny, odwiedza mnóstwo turystów. W jego wnętrzu utworzone zostało muzeum szczycące się bogatą kolekcję zbroi oraz stylowa i bardzo przytulna restauracja. Na terenie zamku i w jego zewnętrznym otoczeniu organizowane są także przeróżne imprezy kulturalne. Są koncerty, są spektakle, są również różnego typu spotkania i odczyty. Tak że dzisiaj, ta stara, wiekowa warownia tętni życiem kulturalnym aż miło.

 

 

Zapraszam do obejrzenia niektórych moich fotek ukazujących niezwykłość i piękno Zamku Wodnego w Glatt.

 

 1 PA270135.JPG

 

Wejście na dziedziniec zamku…

prosto z małego, przyzamkowego parku.

 

2 PA270101.JPG

 

Zamek stoi w stawie zasilanym przez wody rzeki Glatt płynącej tuż obok zamku.

 

3 PA270124.JPG

 

Dookoła zamku jest bardzo dużo zieleni.

 

4 PA270120.JPG

 

Wieża w ścianie frontowej zamku wraz z wejściem do jego wnętrza.

 

5 PA270106.JPG

 

 

6 PA270107.JPG

 

Wewnętrzny dziedziniec zamku.

 

7 PA270109.JPG

 

Dziedziniec obudowany skrzydłami zamku tworzy niezwykłą atmosferę.

 

8 PA270114.JPG

 

Wyjście na zewnątrz zamku.

 

9 PA270119.JPG

 

Spacerkiem wokół zamku…

Można podziwiać piękną architekturę i uwieczniać zamczysko z każdej strony.

 

10 PA270121.JPG

 

 

11 PA270117.JPG

 

 

12 PA270131.JPG

 

 

13 PA270132.JPG

 

 

14 PA270122.JPG

 

 

15 PA270134.JPG

 

 

16 PA270136.JPG

 

 

17 PA270138.JPG

 

 

Po prawej stronie widać małą część zabudowań gospodarskich zamku. Zabudowania te zostały obecnie zaadaptowane na kawiarnie i knajpki.

 

18 PA270137.JPG

 

 

Przy tak pięknej pogodzie, jaka tu nagle nastała, wielu gości korzystało ze stolików na tarasie, i jak widać, z zamkniętymi parasolami przeciwsłonecznymi. Najwyraźniej każdy chciał się nachapać jak najwięcej promieni słonecznych. Żałowałam, że nie mogłam uwiecznić tego miejsca z bliska, ale jakoś niezręcznie mi było kierować obiektywu w stronę posilających się ludzi. Jeszcze by kto pomyślał, że zaglądam im do talerzy :D

 

Pogoda nas naprawdę miło zaskoczyła. Choć to tylko około 20 km od zapłakanego deszczem Freudenstadt, w Glatt było ciepło i słonecznie. Spokojnie, spacerowym krokiem mogliśmy więc obejść zamek dookoła. A było na co popatrzeć i co podziwiać. Jednak wszystko co piękne, jak zwykle, szybko się kończy i nadszedł czas powrotu do domu.

 

Ostatnie jeszcze spojrzenie na zamek… i jazda do auta.

 

19 PA270100.JPG

 

Po drodze na parking koniecznie trzeba było jeszcze skorzystać z niektórych atrakcji w przyzamkowym parku… A co!

 

20 PA270144.JPG

 

Trzeba było także puścić kilka kaczek z kamyków na rzece,

i na piękne rybki popatrzeć.

 Na zdjęciu widać rzekę Glatt przepływającą tuż obok zamku.

 

21 PA270140.JPG

 

 

Szkoda, że po zmianach WP na moim bloogu zdjęć nie można powiększać. Na powyższym zdjęciu można by pstrągi zobaczyć jak wyskakują ponad powierzchnię wody… a tak psińco się widzi :D

 



komentarze (31) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 26 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  806 394  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 806394
Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2894 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to