Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 255 059 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


NA TLE NIEBA

środa, 30 listopada 2011 8:40

 

 

 

Na tle nieba


 

 

 

 

 

    Bardzo lubię spoglądać w niebo. I robię to bardzo często. Mam tak od dziecka. I nie tylko ja. Pisałam o tym już kiedyś we wpisie pt.: „A niebo nad nami...” (<kliknij). Wspomniałam tam także o swojej zabawnej przygodzie z niebem w tle. Zabawnej z perspektywy czasu.

    Tak do końca, to ja sama nie wiem, czego to ja na niebie wypatruję. Ale na pewno niczego złego. Wypatruję czegoś ciekawego. O, hihihi...! chociażby tego lata wypatrzyłam na niebie coś naprawdę szczególnego. Otóż pewnej pięknej, gwiaździstej nocy byłam u Córki, „pracowałam” jako babysitter (starszyzna poszła na koncert), no i kiedy tak ciężko „pracując” leżałam sobie na leżaku w ogrodzie, na niebie nagle zobaczyłam... UFO. Tak, tak, UFO. Proszę się nie śmiać! Mknęło jak szalone po niebie od zachodu na wschód. Było kształtu dużej kuli i miało bardzo intensywne żółte światło. Niestety, nagrać go nie zdążyłam, bo zanim złapałam za komórkę, znikło za horyzontem. Miało zawrotną szybkość. Kiedy moja Córka z Zięciem wrócili do domu i im o tym opowiedziałam, śmiali się ze mnie, nie dając wiary moim obserwacjom. Nie przejęłam się jednak ich podśmiewajkami, bo też samej było mi trudno uwierzyć w to, co zobaczyłam. Jednak na drugi dzień w Radio ZET usłyszałam, że w nocy nad Polską zaobserwowano dziwne zjawisko. Jakiś świetlisty obiekt poruszający się po niebie z ogromną szybkością. Ha, no to już zaczęłam wierzyć, że moje oczęta mnie nie zawiodły. Przecież mówiłam, że to „coś” gnało na wschód.

 

    Dzisiaj akurat przeglądałam fotki w swoich przyrodniczych albumach i stwierdziłam, że mam bardzo dużo fotek - właśnie na tle nieba. Nie robię ich specjalnie, jakoś same mi tak zawsze wychodzą. Pewnie dlatego, że lubię niebo i już nawet podświadomie ustawiam się w kierunku nieba, jak roślinka... A może tylko mój aparat tak ustawiam? Tak czy siak, jednego jestem pewna, kocham niebo, kocham bezmiar wszechświata.

    Po oglądnięciu zawartości moich albumów przyrodniczych naszła mnie ochota na pokazanie niektórych moich fotek na tle nieba. Co ciekawe, niektóre z tych fotek same się zrobiły. Znaczy się pstryknęły mi się niechcący. Bardzo lubię te moje „fotki samorodki”, jak je nazywam. Nigdy ich nie kasuję, ponieważ przy mojej bogatej wyobraźni zawsze coś ciekawego na nich widzę.

 

 

 

Oto moje fotki na tle nieba...

Nie będę jednak zdradzać, które to „fotki samorodki”, a które ustawione. Dla mnie wszystkie coś znaczą, wszystkie pobudzają moją wyobraźnię.

 

O, chociażby ta fotka... jeleń na rykowisku - jak nic!

 

 

 

 

 

 

 

Z kolei do tych dwóch fotek tego samego dębu wyobraźnia nawet

 nie jest potrzebna... fotki mówią same za siebie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pozostałe fotki, a jest ich sporo, zamieszczam w formie miniaturek, by na pierwszej stronie nie zajmowały zbyt dużo miejsca. Jeśli ktoś ma ochotę obejrzeć je w dużym formacie, proszę klikać w każdą z osobna.


       

 

         

 

       

 

       

 

           

 

          

 

       

 

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 



 

 

 

Potęga wyobraźni...


Bogata wyobraźnia, to najlepsze co może się

człowiekowi przytrafić.

 


******************************************

 

 

 

O, chociażby Jim Warren, ten to jest obdarzony niezwykle bogatą wyobraźnią. Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć dzieła jego wyobraźni, proszę kliknąć o > tutaj

 

 



komentarze (23) | zaloguj się, aby dodać komentarz

ŚWIATŁEM W DEPRESJĘ

piątek, 25 listopada 2011 9:40

 ===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

---------------------------------------------------------

 

 

 

Światłem w depresję

 

 

 

 

 

 

 

    Dobroczynny wpływ światła na zdrowie znany jest od stuleci. Już starożytni medycy wiedzieli, że najlepszym lekarstwem na poprawę samopoczucia jest światło słoneczne i swoim pacjentom zalecali jak najczęściej zwracać oczy w kierunku słońca. I my, nowożytni, też o tym wiemy. Dzięki nauce wiemy jeszcze więcej. O tej wiedzy przypominamy sobie zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, kiedy to niedobór światła słonecznego zaczyna źle wpływać na nasze samopoczucie. Niektórzy z nas jakoś sobie radzą i aż tak mocno nie odczuwają skutków niedoboru światła słonecznego. Zwłaszcza ci, którzy mimo złej aury za oknem często bywają na dworze. Ja należę do takich właśnie osób i rzadko mam złe samopoczucie. Jest jednak wiele takich osób, które czują się naprawdę źle w okresie jesienno-zimowym. Niektóre wręcz cierpią na tzw. depresję sezonową.

    Wprawdzie tegoroczna jesień nie szczędzi nam słońca i w zasadzie zbytnio narzekać nie powinniśmy, jednak jakby nie patrzeć, dni są o wiele krótsze niż w okresie lata i nie każdy też ma możliwość skorzystania z dobrodziejstwa słońca. Nie każdy jego promieni może nachapać  się do woli. Wiele jest też osób, które w ogóle podatne są na depresję, więc w okresie jesienno-zimowym czują się jeszcze gorzej. Specjaliści uważają, że nic w tym dziwnego, bowiem istnieje ścisły związek między występowaniem depresji a ilością światła dziennego. Odpowiedzialna jest za to m.in. serotonina, zwana „hormonem szczęścia”. U osób cierpiących na depresję bardzo często odnotowuje się jej niski poziom, podczas gdy światło stymuluje jej wydzielanie. I koło się zamyka.

 

    Mam taką znajomą, która jest właśnie podatna na depresję i co roku o tej porze jest wręcz nie do życia. Ciągle żali się, że dręczy ją uczucie smutku i jakieś nieuzasadnione lęki. Mówi, że ma trudności z koncentracją, jest ciągle ospała, drażliwa i obolała. Zwłaszcza plecy ma obolałe. Szybko też wpada w gniew i brakuje jej motywacji do działania. Według niej - wszystko jest beznadziejne. Do tego wszystkiego, jak mówi, ma nadmierny apetyt na słodycze, którymi zajada swoje złe samopoczucie. A ja ze swojej strony widzę, że z roku na rok jest coraz bardziej otyła.

 

    Uważam, że w dzisiejszych czasach nie powinniśmy tak szybko poddawać się sezonowej depresji. Dzisiaj jest na nią rada. Fototerapia, czyli światłolecznictwo. Nowoczesna metoda leczenia światłem w naturalny sposób wpływa na komórki krwi i tkanek. Pobudza procesy regeneracyjne organizmu i wzmacnia jego system odpornościowy. W fototerapii używa się specjalnych lamp, które emitują światło białe i doskonale uzupełniają niedobory światła słonecznego, lecząc tym samym objawy depresji sezonowej. Na czym więc polega ta terapia światłem? Otóż polega na codziennym naświetlaniu oczu specjalną lampą przeznaczoną do fototerapii. Siadamy sobie wygodnie przed lampą w odległości około pół metra i co chwilę spoglądamy na lampę. W tym czasie możemy sobie na przykład czytać książkę lub gazetę. Aby uzupełnić niedobór światła naturalnego wystarczą dwa seanse dziennie - rano i wczesnym wieczorem. Seans taki trwa od 30 do 60 minut.

    Terapeuci twierdzą, że fototerapia jest bardzo skuteczna i szybko przynosi efekty. Już po paru dniach jej stosowania odczuwa się ulgę i poprawę nastroju, zmniejsza się też senność i stabilizuje się apetyt. A co też bardzo ważne: fototerapia jest o wiele tańsza od farmakoterapii, a samo naświetlanie lampą do fototerapii jest bardzo wygodne, ponieważ można je stosować w warunkach domowych. Jest też bezbolesne i nie niesie ze sobą niebezpieczeństwa oparzenia skóry, ponieważ lampy nie emitują promieniowania ultrafioletowego. Objawy niepożądane, jak podrażnienie oczu czy ból głowy, występują sporadycznie i dają się szybko wyeliminować poprzez skrócenie czasu naświetlania i zwiększenie odległości od źródła światła. Fototerapia nie może być stosowana jedynie u osób zażywających leki, które wywołują nadwrażliwość na światło oraz u ludzi ze schorzeniami narządu wzroku.

 

    Są również lampy emitujące ściśle określoną długość fal - odpowiadającą czystym kolorom. Terapeuci stosujący tę metodę twierdzą, że wpływ kolorowego światła ma bardzo korzystny wpływ dla organizmu.

 

I tak, światło:

 

- czerwone:

   odpręża, uspokaja, utrzymuje energię fizyczną i psychiczną w          

   stanie równowagi, wspomaga przemianę materii, łagodzi ból i          

   zmęczenie.

 

- pomarańczowe:

  ogrzewa, łagodnie odpręża, likwiduje skurcze.

 

- żółte:

  wzmacnia organizm, pobudza układ trawienny wzmacnia odporność

   nerwową.

 

- zielone:

   przywraca równowagę, uspokaja, likwiduje napięcia i bóle, daje

   głęboki spokój.

 

- niebieskie:

  działa uspokajająco, uśmierza ból, chłodzi, wycisza.

 

- fioletowe:

  pobudza system odpornościowy, koi nerwy, wspomaga wysiłek

  umysłowy, odpręża, łagodzi podrażnione nerwy.

 

 

    Mnie osobiście najbardziej odpowiada światło czerwone i niebieskie. Mam taką specjalną lampę i czasanmi jej używam, zmieniając sobie kolory w zależności od nastroju i samopoczucia. Lubię jak jest kolorowo.

 

     

 

 

Kiedy oglądam telewizję, w kąciku zapalam czerwone światło.

Niebieskie światło rzadziej. Wtedy tylko, kiedy jestem totalnie padnięta, a to mi się za często nie zdarza.

 

 

 

 

    Wspaniałe efekty daje również leczenie podczerwienią, czyli promieniowaniem podczerwonym, którego podstawową cechą jest działanie rozgrzewające. Stosuje się ją w zasadzie w fizykoterapii, ale fizykoterapia ma przecież także nieoceniony wpływ na poprawę samopoczucia Do emisji podczerwieni stosuje się najczęściej lampę sollux. Promieniowanie tej lampy powoduje rozgrzanie i rozszerzenie naczyń krwionośnych, a co za tym idzie, wzmaga ukrwienie i przemianę materii, a przede wszystkim zmniejsza napięcie mięśni. Dobroczynne działanie lampy sollux znam doskonale, bo sama mam taką lampę (patrz zdjęcie pod tytułem) i nieraz jej używam. Niekiedy też i w celach kosmetycznych. Parę dni temu pożyczyłam ją mojej znajomej, o której wspominałam powyżej. Mam nadzieję, że i jej pomoże... No, przynajmniej na obolałe plecy. A to już, bądź co bądź, jedna dolegliwość mniej.

    Jestem zdania, że przy wszystkich dolegliwościach, czy to natury fizycznej, czy psychicznej, i tak najważniejsze jest, by samemu chcieć sobie pomóc, inaczej żadne leczenie nie odniesie pożądanego skutku.

 

 

 

***************************************************

 

Impresja dnia

 

 

 

 

Uśmiechnij się, jutro będzie lepiej!

 

Ważne byś wierzył w siebie,

a nie spuszczał się na tych jeno - co w niebie...

 

 

****************************************************

 



komentarze (36) | zaloguj się, aby dodać komentarz

UROK BRUNATNEJ JESIENI

poniedziałek, 21 listopada 2011 12:31

 

 

 

Urok

brunatnej jesieni

 

(Fotki można oglądnąć w większym wymiarze  - klikając w każdą z osobna)

 

 

 

 

 

 

    Nie często mamy okazję podziwiać brunatną jesień. Najczęściej po złotej jesieni nastają mrozy, silne wiatry (czasami nawet już w jej trakcie) i liście szybko spadają z drzew. Nie zdążą pociemnieć, przejść ze złotej barwy w brunatną. W tym roku jest inaczej. W tym roku jesień jest cudowna! Możemy podziwiać całą gamę jesiennych kolorów, które zmieniają się bardzo powoli i bardzo bajecznie.

    Tegoroczna jesień najwyraźniej chce nam zrekompensować niezbyt udane lato... i trwa, i trwa, i trawa! Cudownie trwa. Nawet w zamglony poranek, nawet w pochmurny dzień ma swój urok. W takich momentach jej brunatność jest jeszcze bardziej zaakcentowana.

    Wróciłam właśnie z wędrówki po górach, i choć mgielnie było bardzo, byłam zachwycona pięknem brunatnej jesieni. Jestem i teraz, oglądając fotki, jakie zrobiłam w czasie swojej wędrówki ścieżynkami wyścielonymi brunatnymi, dźwięcznie szeleszczącymi pod stopami liśćmi. Oto niektóre z tych fotek:

 


Widok na moje miasto

w brunatno-jesiennej oprawie

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


 

 

Hihihi...! rozczochrana, bo rozczochrana, ale co tam, ważne, że

pełna podziwu i... szczęśliwa

 

 

 

 


******************************************

 

Impresja dnia

 

 

 

 

 

Kochana Pani Jesień, dziękujemy ci!

Spisujesz się na medal...

Na złoty i brązowy medal

 

 

******************************************

 




komentarze (12) | zaloguj się, aby dodać komentarz

ZOOLOGII STOSOWANEJ CIĄG DALSZY

środa, 16 listopada 2011 8:45

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

 

 

 

ZOOlogii stosowanej

ciąg dalszy

 

 

 

    Pierwsza część „ZOOlogii stosowanej” (<kliknij) powstała w dniu Wyborów Parlamentarnych (9.10.2011.), kiedy to, by odreagować emocje związane z wyczekiwaniem na wyniki wyborów, zabawiałam się literkami i fotkami. W końcu ta zabawa spodobała mi się, i jeszcze trochę się w nią pobawiłam. Oto efekt mojej kolejnej zabawy:

 

(Fotki można oglądnąć w większym wymiarze  - klikając w każdą z osobna)

 

 

 

Ach, te krowy

 

 

 

 

 

 

Na pastwisku poruszenie...

Kłócą się krowy z zacietrzewieniem,

Każda chce dowieść, że jest ładniejsza, 

Że bardziej dojna, a także mądrzejsza. 

 

 

 

 


 

 

Tylko krowa Mućka nie kłóci się wcale,

Na to nie pozwala jej własne morale.

Gdy kłótnia wybucha woli się schować,

By nic nie słyszeć i się nie stresować.

 

 

 

 

 


                                                           

Mućka, to krowa bardzo pracowita,

Jest miła, przyjazna, z każdym się wita.

Wiele talentów ma Mućka także,

W ogóle jest mądra - lubi się uczyć wszakże.

 

 

 

 

 


 

 

Tych wielu Mućkowych zdolności,

Każda jej koleżanka z pastwiska zazdrości.

I choć każda z nich też coś tam umie,

Niechęć do Mućki - demonstrują tłumnie.

 

 

 

 

 


 

Zazdrość koleżanek jest ogromna...

Talentów Mućki każda pomna,

Zazdrosna jest aż do szpiku kości,

A Mućka, bidulka, cierpi w samotności.

 

 

 

 

 



Pewnego razu Mućka casting wygrała

I do programu „Mam talent” się dostała.

I choć tam pokazała najgłupsze co potrafi,

Jej koleżanki i tak - z zazdrości - szlag trafił!

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 

 

 

 

 

 

Wolność i zazdrość nie idą w parze...

Wolność jest wolna od zazdrości.

 

 

 

******************************************

 



komentarze (25) | zaloguj się, aby dodać komentarz

LISTOPADOWA ZŁOTA JESIEŃ

piątek, 11 listopada 2011 10:45

 

 

 

Listopadowa złota jesień

 

(Wszystkie fotki można obejrzeć w większym formacie - klikając w każdą z osobna)

 

 

 

 

 

 

    Takiej pięknej złotej jesieni w listopadzie rzadko można uświadczyć. Ja przynajmniej nie pamiętam, aby w ostatnich latach aż tak długo utrzymywała się taka cudowna pogoda. Dopiero co, w poniższym wpisie (<kliknij), pisałam o ataku zimy. Na szczęście był to jedyny do tej pory - jednodniowy - atak. Złota jesień wróciła natychmiast i trwa. Pięknie trwa. W ciągu dnia, niemalże codziennie, niebo tonie w błękicie i słoneczko pięknie świeci, ogrzewając nas co sił.

    Może w mieście piękno jesieni aż tak widoczne nie jest, ale za miastem to już oczu nie można oderwać od jej bajecznych kolorów. Nawet w pochmurne dni. Choć to już listopad, szaroburo jeszcze nie było.

    Serce mi rośnie, kiedy widzę takie bajeczne obrazki. Ciągle biegam z aparatem fotograficznym i uwieczniam je. Oto niektóre z nich - z ostatnich dni:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

******************************************

 

Impresja dnia

 


 

 

 

Uśmiechnij się...

za pół roku znów będzie wiosna!

 

 

******************************************

 




komentarze (33) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


czwartek, 29 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  806 538  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 806538
Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2897 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to