Bloog Wirtualna Polska
Są 1 267 832 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


GREEN SMOOTHIE - ZIELONY KOKTAJL NA ZDROWIE

niedziela, 27 października 2013 21:41

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

 

 

Green Smoothie

- zielony koktajl na zdrowie

 

 

 

PA130031.JPG

 

 

Green Smoothie, to zmiksowany napój o gęstej i kremowej konsystencji, wykonany na bazie owoców, warzyw liściastych oraz ziół.

 

W zależności od użytych składników, smoothies mogą być słodkie, kwaśne, gorzkie, a nawet pikantne. Można do nich dodawać mleko sojowe, czy też z owsa, można jogurt, można także herbatę, albo zwykłą, przegotowaną wodę.

 

Green smoothies (zielone koktajle), wbrew nazwie, wcale nie muszą być zielone. Mogą mieć barwę białą, pomarańczową, żółtą, czy nawet czerwoną, w zależności od tego, jakie warzywa i owoce wrzucimy do miksera.

 

Zielone jednak mają moc wyjątkową, gdyż zawierają mnóstwo chlorofilu. Chlorofil to fotosyntetyczny barwnik, dzięki któremu rośliny mają kolor zielony. Często określany jest także mianem „słonecznego barwnika”, ponieważ absorbuje energię słoneczną. Chlorofil przynosi duże korzyści także dla organizmu człowieka: zwiększa jego odporność, spowalnia proces starzenia, stabilizuje ciśnienie, krwi, łagodzi bóle, zwalcza bakterie, chroni przed szkodliwym promieniowaniem, wzmacnia mięsień sercowy, a także zapobiega szkodliwym promieniowaniem, wzmacnia mięsień sercowy, a także zapobiega chorobom nowotworowym.

 

Magiczne green smoothies, w zależności od składu, dostarczają nam również dużo białka, enzymów, magnezu, potasu, fosforu, żelaza, witaminy A, witaminy z grupy B oraz witamin C, E i K. Są bogate w naturalne cukry i węglowodany.

 

Zasadą ich tworzenia jest połączenie około 60% świeżych (w zimie mrożonych) surowych owoców i 40% zielonych warzyw, zazwyczaj liściastych, oraz ziół. Można je przechowywać do 24 godzin w lodówce, koniecznie w szklanym i szczelnie zamkniętym pojemniku.

 

 

2a von 2 PA130012.JPG

 

 

Lato to najlepszy czas na smoothies. To zrozumiałe, w lecie mamy największy wybór owoców i zielonych warzyw. Najlepiej też smakują ze świeżych owoców i warzyw. Jednak zimową porą także możemy się rozkoszować pysznymi koktajlami wykonanymi z mrożonych produktów.

 

Smoothies to samo zdrowie. To wspaniała alternatywa dla osób, które są uczulone na laktozę. Smoothies dostarczają nam sporą porcję najważniejszych składników diety. Są też bardzo sycące, szczególnie te na bazie banana. W zupełności mogą zastąpić klasyczne śniadanie. Ba, są nawet o wiele zdrowsze, gdyż są bogate w białko i błonnik. W Internecie każdy może znaleźć dla siebie mnóstwo różnych przepisów na smoothie.

 

Smoothie to wreszcie dobra metoda dla osób pragnących pozbyć się zbędnych kilogramów. Po jego spożyciu przez wiele godzin nie odczuwa się głodu. I zupełnie nie ma się ochoty na słodycze.

 

***

Ja już od paru miesięcy jestem fanką smoothies. Stałam się nią za namową Córki, która się jeszcze wcześniej ich fanką stała:) Obydwie preferujemy green smoothies, obfitujące w chlorofil. Miksujemy mnóstwo zielonych warzyw, różnych, np. ogórki, cukinie, brokuły, ale przede wszystkim liście różnych sałat, kapusty, szpinaku, szczawiu, selera, pietruszki, ziół, także mleczy i pokrzywy. No i owoce oczywiście. Też różne, w zależności od tego, jakie akurat mamy w domu.

 

Przyznam szczerze, że polubiłam te moje green smoothies. Piję go dziennie ok. 1 litra. Robię sobie zawsze 2 litry na dwa dni. Po pierwszym miesiącu raczenia się nim, ze dziwieniem stwierdziłam, że, nie wiedzieć kiedy, schudłam 3 kg. Nigdy nie miałam tendencji do tycia, ale ucieszyły mnie te stracone kilogramy. Widocznie były mi niepotrzebne, skoro się ich tak łatwo pozbyłam. W ciągu następnego miesiąca znów schudłam 3 kg. A co dziwniejsze, schudłam tak jakby od wewnątrz. Najwyraźniej pozbyłam się złogów z jelit i toksyn. Ha, ale najważniejsze jest to, że czuję się o wiele zdrowsza, silniejsza i mam jeszcze więcej energii niż wcześniej. Choć na brak energii nigdy nie narzekałam. Ruchliwa jestem od urodzenia. Postanowiłam jednak tę zdobytą - dzięki smoothies - energię w sobie magazynować… Na starość jak znalazł.

 

 

PA130025.JPG

 

 

Smacznego i na zdrowie!

 



komentarze (18) | zaloguj się, aby dodać komentarz

ZŁOTA POLSKA JESIEŃ DOTARŁA DO NIEMIEC

środa, 23 października 2013 18:41

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

 

 

 

Złota Polska Jesień

dotarła do Niemiec

 

1 PA180012.JPG

 

 

Nie wiem czy dotarła pociągiem, czy innym środkiem lokomocji, ale wiem na pewno, że dotarła. Jak co roku zresztą. Cieszę się bardzo, bo dzięki tej pięknej jesieni (m.in.), nie odczuwam aż tak wielkiej tęsknoty za Krajem. Tu jest mój dom od wielu lat, tu czuję się jak w domu. Nigdy mnie tu nic złego nie spotkało. Wręcz przeciwnie. Tu jestem szczęśliwa. Od dziecka lubię ład i porządek, a także życie wśród zdyscyplinowanych ludzi, i to pewnie dlatego, dobrze mi się tu żyje.

 

Trzy dni temu zabrałam malutką cząsteczkę mojej rodzinki i ruszyliśmy na wschód na przywitanie pięknej złotej jesieni.

 

 

2 PA180040.JPG

 

 

Oto obrazki jakimi zachwycaliśmy się po drodze:

 

3 PA180010.JPG

 

 

4 PA180019.JPG

 

 

5 PA180011.JPG

 

 

6 PA180027.JPG

 

 

7 PA180034.JPG

 

 

8 PA180018.JPG

 

Czas wracać do domu… A więc w tył zwrot, kierunek zachód, marsz!

 

9 PA180048.JPG

 

 

Na drugi dzień, skoro świt, sama poszłam do lasu, aby rozkoszować się jego złotojesienną szatą. Nie można siedzieć w domu, kiedy takie bajeczne obrazki czekają na człeka w lesie. Przecież są tak krótkotrwałe. Wnet złota jesień ustąpi miejsca szarudze listopadowej.

 

 

Oto obrazki jakimi się w lesie rozkoszowałam i z wielką przyjemnością utrwalałam, by móc się nimi jeszcze i w domu rozkoszować.

 

 

10 PA210002.jpg

 

 

11 PA210001.JPG

 

 

12 PA210006.jpg

 

 

13 PA210008.JPG

 

 

14 PA210007.JPG

 

 

15 PA210010.JPG

 

 

Wracając już do domu, autem, nadal widziałam tak piękne widoki, że nie mogłam się oprzeć, aby je nie uwiecznić. Przez otwarte okno, jadąc, pstrykałam jedną fotkę po drugiej. Oto kilka z nich:

 

 

16 PA210011.jpg

 

Po lewej stronie widać krzyż na szczycie góry.

 

17 PA210013.jpg

 

Achtung, scharfe Kurve!... Uwaga, ostry zakręt!

 

18 PA210014.jpg

 

 

19 PA210015.jpg

 

Zjeżdżam z góry, podziwiając piękne widoki, i pstrykając fotki oczywiście. Zaraz będę na swojej ulicy.

 

20 PA210017.jpg

 

Wjechałam na swoją ulicę. Piękne mam widoki, nieprawdaż?

 

21 PA210020.jpg

 

 

22 PA210018.jpg

 

 

23 PA210022.jpg

 

Jeden z domów na mojej ulicy... bardzo jesienny dom.

 

29 PA260016.JPG

 

 

Kiedy wróciłam do domu i odpaliłam kompa, czekał na mnie jeszcze jeden obrazek Złotej Polskiej Jesieni.  Córka mi przysłała. No proszę, widać, że podobnie jak ja, z samego rana podziwiała to piękno nad naszym miastem.

 

 

Zdjęcie zrobione komórką.

24 Foto Baka.JPG

 

 

 

A to, Proszę Państwa, mój ulubiony obraz Złotej Polskiej Jesieni... w Polsce oczywiście.

Obraz ten wisi u mnie w kuchni na ścianie.

 

 

25 PA210004.JPG

 

 

Sam obraz może nie jest najwyższych lotów i dużej wartości sobą nie przedstawia, ale dla mnie tak, i to nawet dużą, bo sentymentalną. Obraz ten kupiłam w swoim mieście w Polsce. Namalowany został przez naszego lokalnego malarza. Dlaczego ma dla mnie taką wartość sentymentalną? Wystarczy popatrzeć na rok, w którym został namalowany. 1989. Jest to więc pierwsza Złota Polska Jesień w Niepodległej Polsce. Dla mnie dodatkowo jeszcze - jest to czas, w którym wyjechałam do Niemiec. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że na stałe.  

 

 

***

 

A to dzisiejsze dzieła Matki Natury…

 

 

27 PA230015.JPG

 

 

26 PA230006.JPG

 

Było burzliwie, deszczowo, i wietrznie, ale bardzo pięknie... i bajecznie.

 

28 PA230017.JPG

 

 

Zachęcam do spacerów w tak cudownych okolicznościach złotojesiennej przyrody.



komentarze (17) | zaloguj się, aby dodać komentarz

RHEINFALL - NAJWIĘKSZY WODOSPAD W EUROPIE

piątek, 18 października 2013 18:27

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

-----------------------------------------------------------

 

 

 

Rheinfall

- największy wodospad w Europie

 

 

 

1 PA130076.JPG

 

 

Rheinfall jest największym wodospadem Europy pod względem ilości przepływającej wody. Średni przepływ wody latem wynosi: 600 m³/s, zimą: 250 m³/s. Wodospad ten znajduje się na przełomie rzeki Ren (liczącej 1233 km długości) w miejscowości Neuhausen am Rheinfall, w kantonie Schaffhausen (Szafuza) w płn. Szwajcarii. Niedaleko granicy z Niemcami.

 

W rzeczywistości nie jest to jeden wodospad, a kilka wodospadów o łącznej szerokości 150, wysokości 23 i głębokości 13 metrów. Powstał około 14-17 tysięcy lat temu, w czasie ostatniej epoki lodowcowej.

 

W ostatnią niedzielę wybraliśmy się z rodzinką na wycieczkę do Szwajcarii. Naszym celem tym razem był właśnie Rheinfall. Pogoda była piękna, choć to już 13 października, było bardzo słonecznie i ciepło. Ostatni raz byłam tutaj dokładnie 20 lat temu. Bajeczne miejsce. Nic się tu na szczęście nie zmieniło.

 

 

Zapraszam na wycieczkę wzdłuż wodospadu Rheinfall…

 i obejrzenia tamtejszych pięknych widoków, a także górującego nad wodospadem Zamku Laufen.

 

 

2 PA130057.JPG

 

 

5 PA130052.JPG

 

 

4 PA130044.JPG

 

 

6 PA130070.JPG

 

 

7 PA130101.JPG

 

 

Przy nadbrzeżu wpływającej do Renu strugi, obok Rheinfall, znajduje się koło młyńskie. Pierwotne przeznaczenie koła w 1864 roku zastąpiono turbiną, jednak na pamiątkę tamtych czasów w 1976 roku zbudowano nowe koło, ale dokładnie wg pierwszego projektu z XI wieku. I od tego czasu koło się kręci… aż miło.

 

8 PA130109.JPG

 

8a PA130126.JPG

 

Od wodospadu unosi się wszędzie rześka mgiełka wodna.

 

9 PA130130.JPG

 

10 PA130131.JPG

 

11 PA130149.JPG

 

12 PA130151.JPG

 

13 PA130153.JPG

 

14 PA130165.JPG

 

Na jednej ze skał sterczących pod wodospadem znajduje się platforma widowiskowa. Dociera się do niej taksówkami wodnymi.

 

20 PA130193.JPG

 

16 PA130174.JPG

 

17 PA130175.JPG

 

18 PA130185.JPG

 

19 PA130214.JPG

 

29 PA130138.JPG

 

(Tylko żadnych skojarzeń… to bezpieczny i radosny „rejs”)

 

30 PA130139.JPG

 

By zobaczyć drugi brzeg można przepłynąć Ren wodną taksówką, albo dotrzeć tam per pedes.

 

21 PA130264.JPG

 

22 PA130278.JPG

 

Niektórzy turyści nad Rheinfall docierają także pociągiem.

 

25 PA130197.JPG

 

26 PA130284.JPG

 

Można także pojeździć sobie i pozwiedzać okolice Rheinfall przez okna stylowej ciuchci.

 

27 PA130049.JPG

 

Turyści żądni większych wrażeń wybierają jednak taksówki wodne.

 

31 PA130281.JPG

 

32 PA130075.JPG

 

Na przystani pod Zamkiem Laufen ujrzeliśmy ciekawy obrazek.

Pasożytnicze grzybki na ogromnym drzewie, a w jakiej symbiozie żyją… bardzo widowiskowej symbiozie, że się tak wyrażę.

 

33 PA130272.JPG

 

33a PA130269.JPG 

Mapy na przystani obrazują jak pływają taksówki wodne

i w jakiej cenie można nabyć bilety.

 

28 PA130276.JPG

 

Średniowieczny zamek Laufen góruje nad Rheinfall. Zwiedzając wodospad, warto go zobaczyć również.

 

34 PA130038.JPG

 

 

3 PA130168.JPG

 

Wzmianki o zamku Laufen pochodzą już z IX wieku. W latach od 1798 do 1803 zamek został gruntownie przebudowany.

 

15 PA130188.JPG

 

Do zamku prowadzi specjalna ścieżka spacerowa.

 

38 PA130199.JPG

 

Ścieżka ta wiedzie przez most kolejowy, widoczny na zdjęciu w lewym górnych rogu, a także na wcześniejszych zdjęciach.

 

23 PA130291.JPG

 

Oto i most. Idzie się po nim bezpiecznie. Można się na nim także zatrzymać i z góry podziwiać okolice i wodospad. Na wprost widać Zamek Laufen.

 

39 PA130202.JPG

By dostać się do zamku, można skorzystać również ze szklanej windy.

 

24 PA130079.JPG

 

Zamek jest dostępny dla zwiedzających. Działa w nim również centrum konferencyjne oraz elegancka restauracja.

 

35 PA130233.JPG

 

Mury obronne Zamku Laufen. Tu można sobie przysiąść i nieco odpocząć.

 

36 PA130239.JPG


 

Można także, wychylając się nieco przez mury, podziwiać panoramiczny widok na okolicę, a także na wodospad.

 

37 PA130246.JPG

 

 

 

Zachęcam do odwiedzenia tego wspaniałego miejsca

w Szwajcarii. Wrażenia gwarantowane.

 



komentarze (36) | zaloguj się, aby dodać komentarz

BIEDRONKA BIEDRONCE NIERÓWNA (?)

środa, 16 października 2013 13:51

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

-----------------------------------------------------------

 

 

 

 

A kuku! Biedronko P9180023.JPG

 

 

 

Któż z nas nie zna biedronek? Wszyscy chyba znamy. Biedronki są wyjątkowe. Przypominają nam wiele bajek z dzieciństwa, w których są bohaterami. Sama napisałam kilka takich bajek. „Turkućlandia” (<link), to jedna z nich.

 

Któż z nas w dzieciństwie na widok biedronki nie wołał: „Biedroneczko leć do nieba przynieś mi kawałek chleba…!”? Biedronki są także bohaterkami wielu wierszy i piosenek dla dzieci, także dla dorosłych. O, chociażby tytułowa piosenka naszej (nieżyjącej już) Kasi Sobczyk: „Biedroneczki są w kropeczki”.

 

Każdy z nas z pewnością ma jakieś miłe wspomnienia z biedronką w tle… Aż tu nagle, biedronki zaczęły, że się tak wyrażę: fruwać na cenzurowanym? No może nasza rodzima siedmiokropka nie, ale te przybyłe z Azji, zwane harmonia axyridis - tak.

 

Zanim napiszę z jakiego powodu biedronki azjatyckie są w Polsce na cenzurowanym, opiszę pokrótce oba te gatunki, czyli naszą siedmiokropkę i azjatycką harmonia axyridis.

 

Biedronka jest owadem o długości 5-8 mm, pokrytym czerwonymi lub pomarańczowymi pokrywami skrzydłowymi, nakrapianymi kontrastowymi kropeczkami. Biedronki odżywiają się owadami roślinożernymi, zwłaszcza mszycami (także wełnowcami, czerwcami, tarcznikami), dlatego też wykorzystywane są w biologicznym zwalczaniu tych szkodników. Ogrodnicy są szczęśliwi, kiedy widzą je u siebie w ogrodach. Zatem, z punktu widzenia człowieka, biedronki są bardzo pożyteczne.

 

Biedronki przebywają wszędzie tam, gdzie w dużych ilościach występują mszyce. Zamieszkują najczęściej pola, łąki, sady, ogrody, a także miejskie parki. Mnożą się bardzo szybko. Mogą dawać 2-4 pokolenia rocznie. Zimują owady dorosłe. W tym celu gromadzą się setkami, a nawet tysiącami w różnych miejscach pod ziemią, pod korą drzew, a także w budynkach.

 

Najbardziej znaną nam biedronką jest z pewnością biedronka siedmiokropka. Nazwaną tak ze względu na siedem wyraźnych czarnych kropek, które widnieją po trzy na każdej pokrywie skrzydeł i jedną u nasady pokryw. Siedmiokropka jest także potocznie nazywana bożą krówką.

 

Od jakiegoś czasu, prawdopodobnie od roku 2006, nasza rodzima biedronka siedmiokropka ma konkurencję. A to za przyczyną azjatyckiej biedronki - harmonia axyridis, zwanej arlekinem, a także ninją. Azjatycka biedronka pochodzi ze wschodniej i środkowej Azji od Ałtaju po wybrzeża Pacyfiku, i od południowej Syberii aż do południowych obszarów Chin. Jest gatunkiem inwazyjnym, który w ostatnich 20 latach rozprzestrzenił się w obydwu Amerykach i dotarł do Europy. To Ukraina (w 1964 roku) po raz pierwszy sprowadziła ją na swój teren.

 

Biedronka azjatycka skutecznie ogranicza populacje mszyc. To one są jej podstawowym pokarmem. Widząc to, ludzie szybko zwęszyli interes. W USA już w 1916 roku powstały prywatne firmy zajmujące się wprowadzaniem i sprzedawaniem tego gatunku biedronki do walki z mszycami. Widać jednak, że na nowych terenach ninja najwyraźniej wymknęła się spod kontroli. A że jest gatunkiem bardzo ekspansywnym, szybko rozprzestrzenia się po całym świecie.

 

Biedronka azjatycka ma także, podobnie ja siedmiokropka, 5-8 mm długości. Różni ją charakterystyczna literka „M" nad oczami. Ubarwienie ma zmienne, od żółtego i pomarańczowego, przez czerwone aż do czarnego. Liczba kropek jest także różna, od 0 do 23.

 

 

W ostatnich tygodniach polskie media podawały, iż biedronki azjatyckie opanowały Polskę. To już istna plaga. Biedronki są już wszędzie. Są tak natarczywe, że wchodzą ludziom do mieszkań, wyjadają kuchenne zapasy i szukają ciepłego kąta do uwicia gniazd na zimę. Najgorsze jest jednak to, że wywołują silne alergie. Stwierdzono je zarówno u dzieci, jak i u dorosłych. Alergia objawia się astmą, pokrzywką lub zapaleniem spojówek. Biedronki także brudzą, gdyż w przypadku zagrożenia wydzielają żółtą substancję, która z kolei zostawia trwałe plamy na różnych przedmiotach, ścianach czy też ubraniach.

 

Tu gdzie mieszkam, w Baden-Wittenbergii, na szczęście nie ma inwazji biedronki azjatyckiej. Owszem zdarza się ją spotkać, ale to są pojedyncze przypadki.

 

 

***

 

A oto i nasza poczciwa siedmiokropka…

w pięknym anturażu przyrody, jak na wrażliwą biedronkę przystało.

 

 

P5030134.JPG

 

 

P4280128.JPG

 

 

P5030131.JPG

 

 

 

Na kolejnych fotkach to już dwie różne biedronki azjatyckie, które wpadły do mnie z wizytą przez otwarte drzwi do ogrodu.

 

P9180014.JPG

 

 

P9180017 Harmonia axyridis – ninja z Azji.JPG

 

 

P9180037.JPG

 

 

P9180026.JPG

 

 

 

Biedroneczki są nie tylko w kropeczki… Oto dowód:

czarna ninja rodem z Azji.

 

PA050056.JPG

 

 

 

A ja nadal lubię te stworzonka…

i te żywe, i te bajkowe, i te do zjedzenia ;)

 

Biedroneczko leć do nieba....jpg

 

 

Biedronka biedronce nierówna?

Równa. Wszak wszystkie, prędzej czy później, lecą do nieba…

Biedroneczko leć do nieba…

 



komentarze (21) | zaloguj się, aby dodać komentarz

GEOCACHING - poszukiwanie skarbów przy pomocy GPS

piątek, 11 października 2013 10:43

===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

-----------------------------------------------------------

 

 

 

Geocaching

- poszukiwanie skarbów przy pomocy GPS

 

 

 

Geocaching, to gra terenowa polegająca na szukaniu „skarbów” przy pomocy GPS, czyli tzw. skrzynek (ang. geocache) uprzednio ukrytych przez innych uczestników tej samej zabawy.Skrzynki ukrywane są zazwyczaj w ciekawych miejscach. Uczestnicy zabawy, wędrując w poszukiwaniu „skarbów”, mają więc okazję zwiedzić wiele ciekawych miejsc (nie tylko pod względem geograficznym, historycznym także), przebywać w pięknym anturażu przyrody, przeżyć wiele niezapomnianych wrażeń, i co bardzo ważne, zażyć dużo ruchu oraz zdrowo się dotlenić.

 

 

1 PA060014.JPG

 

 

W każdej znalezionej skrzynce (geocache), oprócz różnych drobnych upominków, znajduje się specjalny dziennik odwiedzin. Każdy, kto znajdzie skrzynkę, zapisuje się w tym dzienniku,podając swój identyfikator i datę. Może także dorzucić swoje upominki lub wymienić je na inne, zostawione przez innych graczy. W specjalnych internetowych bazach danych, w tzw. serwisach geocachingowych, można wybrać sobie dowolne miejsca poszukiwania skrzynek. Tam właśnie każdy założyciel skrzynki przekazuje innym zarejestrowanym uczestnikom gry lokalizację (namiary) miejsca ukrycia skrzynki - poprzez wprowadzenie jej współrzędnych geograficznych (długości i szerokości geograficznej).

 

Chowający skrzynkę powinien w serwisie podać również dodatkowe wskazówki, które ułatwią jej znalezienie, a także informacje o charakterze krajoznawczym dotyczące miejsca ukrycia oraz innych ewentualnych atrakcji turystycznych w okolicy. I koniecznie ostrzeżenia o ewentualnych zagrożeniach w trakcie poszukiwań, zwłaszcza dla szukających w towarzystwie dzieci i osób niepełnosprawnych.  

 

Geocaching jest zabawą międzynarodową przeznaczoną dla poszukiwaczy przygód w każdym wieku. To rodzaj aktywności, który łatwo jest połączyć z innymi formami aktywnego wypoczynku takimi jak np. turystyka, nordic-walking, kolarstwo, kajakarstwo, wspinaczka.

 

Radość z odnalezienia skrzynki jest ogromna. Geocaching potrafi nawet zwykły spacer zamienić w nie lada wyzwanie… a i ogromną przyjemność.

 

Geocaching to naprawdę wspaniały pomysł na spędzanie wolnego czasu. Wystarczy zaopatrzyć się w sprzęt GPS wyświetlający aktualną pozycję, zarejestrować się na jednym z portali geocachingu, przeczytać dokładne zasady obowiązujące w tej grze, a potem już tylko wybrać sobie odpowiednią dla siebie skrzynkę w pobliżu swojego miejsca zamieszkania lub w innych miejscach w kraju czy też za granicą (jeśli wybieramy się akurat na urlop)… i w drogę poszukiwaczu! Wrażenia gwarantowane!

 

Nazwa Geocaching pochodzi z połączenia greckiego słowa geo - Ziemia i angielskiego cache - schowek, chować. Gra ta powstała w 2000 roku za przyczyną pewnego amerykańskiego pasjonata sprzętu GPS o nazwisku Dave Ulmer. Mężczyzna ten, chcąc uczcić decyzję ówczesnego Prezydenta Billa Clintona dot. dopuszczenia cywilnych użytkowników do dokładniejszej wersji systemu GPS (dostępnej do tej pory tylko dla wojska), z GPS w ręku, schował w lesie wiadro, do którego wrzucił kilka przedmiotów i zeszyt. Zapisał dokładne współrzędne i podzielił się nimi w Internecie z innymi pasjonatami GPS. Odzew był natychmiastowy. Ludzie uzbrojeni w odbiorniki GPS ruszyli na łowy. I tak zaczęła się zabawa, która trwa nieprzerwanie do dziś i zbiera coraz to większą rzeszę wiernych fanów.

 

Moja Rodzinka od paru miesięcy należy do jednych z nich. W wolnych chwilach ruszamy na łowy po górach i lasach Jury Szwabskiej. Czasem całą Rodzinką w komplecie, czasem w mniejszym składzie. Ale wszyscy jesteśmy Geocachingiem jednakowo zachwyceni.

 

 

 

Oto moja fotorelacja z ostatnich naszych

dwóch wypadów na łowy.

 

 

Niedziela. Południe. Pogoda nie najlepsza. Chłodno i mgliście. Ale co to dla nas ;) Zimno nie jest nikomu. Grzeje nas wędrówka, dobry nastrój i nadzieja na znalezienie skarbów.

 

2 PA060025.JPG

 

 

Maszerujemy wszyscy żwawo i ochoczo. Córka jest naszym przewodnikiem, dzierży w ręku GPS i wskazuje nam kierunek wędrówki.

 

3 PA060045.JPG

 

 

 Hurraaa…! Skarby znalezione! Ale musimy szybko uciekać, by nie zdradzić ich miejsca osobom niepowołanym, gdyż takie osoby akurat napatoczyły się na biegnącej w pobliżu dróżce.

 

4 PA060061.JPG

 

 

Wtorek. Popołudnie. Pogoda taka sama. Chłodno i mgliście. Ruszamy w drogę po pięknych terenach, ale i bardzo niebezpiecznych miejscami.

 

5 PA070084.JPG

 

 

 Musimy uważać, gdyż na tym terenie dużo jest głębokich szczelin w skałach po trzęsieniach ziemi.

 

7 PA070081.JPG

 

 

GPS szczelin niestety nie wskazuje, ale od czego mamy oczy? Pierś do przodu, krok miarowy… i heja! poszukiwacze skarbów!

 

6 PA070090.JPG

 

 

Po drodze można sobie i po drzewach pofikać, tudzież się przytulić. Piękny jest ten dąb. Bardzo rozłożysty i zdrowy.

 

8 PA070010.JPG

 

 

O, nasz Przewodnik, w osobie Córki, ruszył już w dalszą drogę. Musimy się go trzymać… Siłą rzeczy, bo ma GPS.

 

9 PA070007.JPG

 

 

Hurraaa…! Pierwsza kryjówka znaleziona.Wnuczka wpisuje w dzienniczku co trzeba, wymienia upominki, i idziemy dalej, szukać dwóch kolejnych kryjówek na tym terenie, i to w miejscach trudniej dostępnych.

 

12 PA070026.JPG

 

 

Przechodzimy właśnie nad głęboką i długą szczeliną.

 

13 PA070052.JPG

 

 

Szczelina robi ogromne wrażenie. Jest naprawdę głęboka, co najmniej dwudziestometrowa. Zdjęcie niestety nie oddaje tej głębokości.

 

14 PA070053.JPG

 

 

Hurraaa…! Kolejna kryjówka odkryta. Tuż nad przepaścią. Wnuczka znów wpisuje w dzienniczku co trzeba, wymienia upominki, i idziemy dalej.

 

15 PA070054.JPG

 

 

Mijamy kolejną głęboką, na kilkadziesiąt metrów, szczelinę. Takich szczelin jest tu mnóstwo. Trzeba mieć oczy dookoła głowy.

 

16 PA070061.JPG

 

 

Chwila wytchnienia nad urwiskiem.

 

17 PA070059.JPG

 

 

Hurraaa…! Kolejna, trzecia kryjówka odkryta! Upominki tym razem wymienia Wnuczek. Córka z kolei wysyła informacje do serwisu geocachingowego.

 

18 PA070091.JPG

 

 

Wnuczka, nasza rodzinna sekretarka, wpisuje do dzienniczka nasz identyfikator i datę. I po chwili ruszamy już w drogę powrotną, opowiadając sobie po drodze o swoich wrażeniach z wędrówki i poszukiwań skarbów.

 

19 PA070096.JPG

 

 

Do auta wracamy nieco inną drogą. Robi się późno, coraz chłodniej i deszcz zaczyna popadywać… No to bieg! A co? Trzeba się rozgrzać.

 

10 PA070024.JPG

 

 

Babcia Halszka zasuwa aż miło!...  Młódka przecież jeszcze ;)

 

11 PA070018.JPG

 

 

Miłego dnia Wszystkim życzę…

oraz gorąco polecam Geocaching!

Bo to samo zdrowie, i wrażeń bez liku!

 



komentarze (13) | zaloguj się, aby dodać komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 22 września 2017

Licznik odwiedzin:  812 277  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 812277
Wpisy
  • liczba: 738
  • komentarze: 10335
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2982 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to