Bloog Wirtualna Polska
Są 1 239 462 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

POLACY KOCHAJA LEKI I POCHŁANIAJA JE "TONAMI". CZY TO JUŻ CHOROBA?

środa, 26 marca 2014 13:38

 Polacy kochają leki

i pochłaniają je „tonami”.

Czy to już choroba?

 

 

000504.jpg

(zdjęcie z Internetu)

 

 

Jak podają polskie media, Polacy bez opamiętania nadużywają leków. Skąd to się bierze? Czyżby edukacja zdrowotna społeczeństwa polskiego względem leków była niedostateczna? A może to choroba, zwana hipochondrią, trawi Polaków? Albo, co gorsza, lekomania?

 

Sytuacja w polskiej służbie zdrowia jest ciągle daleka od poprawnej, to fakt, ale jest też i druga strona medalu, i też przerażająca - polscy pacjenci, którzy do przesady wykupują leki (nawet na zapas) i pochłaniają je wręcz „tonami”. A przecież leki, to nie cukierki. Przesadna „miłość” Polaków do leków jest obecnie aż nazbyt widoczna.

 

W przypadku wielu dolegliwości trapiących nas na co dzień, można przecież wykorzystać domowe sposoby. Jest wiele ziół, wiele substancji leczniczych pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, które w wielu przypadkach mogą zastąpić leki pochodzące z Firm Chemii Farmaceutycznej. Po co napychać przepastne kieszenie farmaceutom, skoro w wielu przypadkach sami sobie możemy pomóc? Oczywiście chodzi tu o osoby relatywnie zdrowe. Poważnie chorzy niestety muszą leczyć się farmakologicznie, a tym samym, dawać zarobić coraz bardziej zachłannym Firmom Farmaceutycznym.

 

Z roku na rok rośnie ilość sprzedawanych w Polsce medykamentów. Polacy prześcignęli już przodujących dotąd w Europie Francuzów. Bardzo to niepokojące, zważywszy na fakt, że każde lekarstwo, to także trucizna, tyle że spożywana w małej ilości. Chemia, to chemia, i „pompowanie” jej do organizmu tylko dlatego, że kupuje się ją w aptece kojarzonej ze zdrowiem - jest zwyczajnie szkodliwe. A wiele osób niestety zażywa leki z przyzwyczajenia, choć nie jest to konieczne. Albo z byle powodu,często nie czytając nawet załączonej ulotki. Nie mogą więc, albo i nie chcą, zdać sobie sprawy z tego jak szybko można się uzależnić od danego specyfiku, i że jest to czasem uzależnienie psychiczne. Najwidoczniej edukacja zdrowotna społeczeństwa polskiego w tym względzie jest niedostateczna.

 

Myślę, że Polacy bez opamiętania nadużywają leków.Przesadzam? Chyba nie. Wystarczy prześledzić badania CBOS-u, aby się przekonać. CBOS podaje, że aż 80% dorosłych Polakówzażywa leki. A spośród tych bez recepty najpopularniejsze są przeciwbólowe i przeciwzapalne, na przeziębienie oraz witaminy i minerały. I co gorsza, tendencja jest wzrostowa. Wymowne są także odpowiedzi na pytania CBOS-u. Otóż badani pytani o ocenę swojego stanu zdrowia w większości, bo 54%, określali go jako dobry. Niezadowolenie wyrażało 15 % ankietowanych, a prawie co trzeci, czyli 31 %, określało swoje zdrowie jako - ani dobre, ani złe. Kto więc zażywa te wszystkie leki? Odpowiedź nasuwa się sama.

 

Wielu lekarzy z kolei uważa, że jeśli pacjentom nie przepiszą jakiegoś leku, wychodzą z gabinetu lekarskiego zawiedzeni, ba, czasem wręcz obrażeni, więc im wypisują. (Czy mają w tym i swój interes, nie wspominają). I koło się zamyka. A dzięki temu, Firmy Farmaceutyczne mają się świetnie. Tym bardziej, że na ich zyski wpływają także pochłaniane prze Polaków leki bez recepty.

 

Mam w rodzinie jedną taką starszą osobę, która przez całe życie pochłania różne leki, chociaż w zasadzie nigdy poważnie nie chorowała. Nigdzie się też nie rusza bez swojego haftowanego woreczka z tymi kolorowymi „cudeńkami”. Czasami sobie z niej żartuję, że po tej chemii, jaką przy sobie i w sobie nosi, dojdzie w niej wnet do reakcji chemicznej, zjawiskafluorescencji, i w nocy będzie świecić niczym robaczek świętojański. Żarty żartami, ale w sumie to jest mi jej żal, że od lat tak bardzo szkodziła swojemu zdrowiu. Bo czy teraz szkodzi, w wieku 80 lat, sama już nie wiem. Teraz pewnie tę „chemię” zażywać już musi.

 

Ja osobiście mam awersję do leków pochodzenia chemicznego. Bo jakby nie patrzeć, mają one także skutki uboczne. Od dziecka czułam ogromną niechęć do tabletek i też rzadko je zażywałam. Pamiętam, że jak moje dwie starsze siostry chorowały, zarażając się jedna od drugiej, Mama profilaktycznie także i mnie  kładła do łóżka i „faszerowała” tabletkami. Właściwie to próbowała faszerować, bo kiedy się odwróciła, wypluwałam wszystkie do garści. ;) I muszę przyznać, że rzadko kiedy byłam chora. Potem, jak już byłam dorosła, leczyłam swoje dzieci, i siebie, w większości ziołami. I tak jest do dziś. Moja domowa apteczka jest w zasadzie pusta. Czasami miałam w niej jakieś tam witaminy, czy minerały, ale od kiedy piję zrobione przez siebie Green Smoothie (pisałam o nich, oto: link), mam w niej tylko materiały opatrunkowe.

 

Jak już wspominałam, jest wiele domowych sposobów, wiele ziół, wiele substancji leczniczych pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, które przy różnych naszych dolegliwościach znakomicie mogą zastąpić chemiczne i syntetyczne środki farmakologiczne. Na przykład czosnek i tran. Zawarte w nich substancje czynne znakomicie wpływają na nasze zdrowie.

 

O ich dobrodziejstwie pisałam już wcześniej. Oto linki: czosnek; tran

 

 

 

==========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

 

Ostatnie 2 wpisy:

 

 "Kochasz kwiaty, idź do lasu"

"Każdy kamień coś znaczy"

 

1 kochasz kwiaty, idz do lasu.jpg   1 każdy kamień coś znaczy.jpg  

 

(klikaj w miniaturki)

 

 ==========================================================

 





środa, 26 kwietnia 2017

Licznik odwiedzin:  800 019  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Halina Krüsch Czopowik

Facebook i Google

Wszystkie teksty oraz zdjęcia tutaj opublikowane są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione. Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie. (Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dn. 4.02.1994 r., nr 24, poz. 83). Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję, jak ktoś o nią prosi. 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tu także swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 800019
Wpisy
  • liczba: 728
  • komentarze: 10333
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 2832 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to