Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 117 581 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

CHOROBLIWA ZAZDROŚĆ, to SYNDROM OTELLA - poradźcie jak z nim żyć

wtorek, 04 października 2011 9:30
Skocz do komentarzy

 ===========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

---------------------------------------------------------

ZAPRASZAM

na mój drugi blog:

http://PhotoHalszka.bloog.pl/

---------------------------------------------------------

 

 

 

Chorobliwa zazdrość,

to syndrom Otella

- poradźcie jak z nim żyć

 

 

Już niemalże rok temu zamieściłam tutaj wpis nt. syndromu Otella i do dziś dnia ciągle dostaję maile od różnych osób dotkniętych - bezpośrednio lub pośrednio - tym problemem. No cóż, syndrom Otella - to odwieczny problem, w różnych związkach, zarówno heteroseksualnych, jak i homoseksualnych.

 

Postanowiłam raz jeszcze zamieścić ten wpis, bo pomyślałam, że im więcej ludzi dotkniętych tym problemem będzie o nim pisać, tym więcej będzie porad i otuchy... a może nawet i ratunku. I to nie tylko dla ofiar osób dotkniętych tą chorobą, ale też i dla samych chorych.

 

Jeśli ktoś chciałby poczytać komentarze nt. syndromu Otella zamieszczone pod moim poprzednim wpisem, proszę kliknąć > tutaj

 

 

 

 

Syndrom Otella

(tekst z 28.11.2010.)

 

 

Wszyscy wiemy, że nie ma miłości bez zazdrości. Zazdrość nierozerwalnie wiąże się z miłością, upewnia, że komuś naprawę na nas zależy. Jednak jak to w życiu bywa, wszystko ma swoje granice, również i zazdrość. Jeśli zazdrość występuje w związku w stopniu umiarkowanym, scala go, jeśli jednak drastycznie się pogłębia, przyjmuje formę obsesyjnego, stałego zaabsorbowania myśleniem o zdradzie, może to oznaczać, że nasz partner cierpi na syndrom Otella, który w psychologii definiowany jest właśnie jako chorobliwa podejrzliwość i zazdrość. Nazwa tego syndromu pochodzi od imienia tytułowego bohatera dramatu Szekspira „Otello” (z 1603r.).

 

 Potworne życie ma kobieta, której przyszło żyć z partnerem dotkniętym syndromem Otella. Jej codzienne życie usłane jest pasmem nieustannych ataków obłędnej zazdrości, ciągłych podejrzeń o zdradę. I może być nawet osobą o anielskiej wręcz osobowości, to to, i tak niewiele zmieni w oczach jej chorego zazdrośnika. A co znamienne, taki „Otello” wobec obcych zachowuje się zupełnie normalnie, tylko w domu staje się demonem i stwarza piekło swojej partnerce, zniewalając ją psychicznie i fizycznie.


Mówi się, że syndrom Otella to psychoza, która jest przejawem przewlekłego alkoholizmu i występuje w typowej formie u alkoholików lub też w stanie upojenia alkoholowego. Z pewnością wiele w tym prawdy, ale nie do końca. Ponieważ są alkoholicy, których syndrom Otella nigdy nie dotyka. Są też mężczyźni, którzy przejawiają chorobliwą zazdrość, a którzy sięgają po alkohol dopiero później, by sobie ulżyć, kiedy już nie potrafią poradzić sobie z męczącym ich nieustannie uczuciem zazdrości, podejrzeniami o niewierność, wreszcie, wstydem przed otoczeniem za swoją postawę - chorobliwego zazdrośnika.

 

Syndrom Otella, to choroba psychiczna, której początek jest na ogół powolny, a rozwój dalszy wolno postępujący. Partner dotknięty tą chorobą urządza nieustanne scysje, zadręcza pytaniami, co do wierności seksualnej, żąda wyjaśnień, śledzi każdy krok partnerki, sprawdza bieliznę osobistą, pościel, szuka "znaczących" śladów na ciele partnerki. Zmieniony wyraz twarzy, czy też gest, odczytuje jako bardzo "znamienny". Najbardziej przypadkowe i niewinne sytuacje, zdarzenia, wypowiedzi partnerki i innych osób, stają się w jego przekonaniu dowodami na zdradę.     

 

Mężczyzna z syndromem Otella potrafi bardzo mocno partnerkę z sobą związać. Potrafi do perfekcji grać na jej uczuciach. Mamić miłością. A jest wiele kobiet, które jak gąbki wciągają w siebie każde miłe słówko, każdy czuły gest, i kiedy kochają, nie zastanawiają się nad tym, czy słowa te i gesty są prawdziwe. I już tak mają, że lubią otaczać opieką swojego partnera. Ot, takie to zacięcie „samarytańskie”. Wrodzony odruch. Może potrzeba? Chorobliwą zaś zazdrość swojego partnera biorą za wielką miłość... a właściwie mylą z wielką miłością. Natomiast mężczyźni z syndromem Otella tylko takie właśnie wrażliwe kobiety wybierają na swoje partnerki życiowe.

 

Kobiety powinny się bardzo głęboko zastanowić, zanim zdecydują się związać z mężczyzną przejawiającym chorobliwą zazdrość. Powinny rozważyć, czy będą w stanie, czy będą miały siłę stawić czoła życiu z takim człowiekiem. Bo z tej choroby nie można się wyleczyć, można co najwyżej złagodzić jej przebieg, ale pod warunkiem, że partner sam będzie chciał podjąć leczenie. A to niestety zdarza się rzadko. Mężczyźni z tą chorobą, wstydzą się jej. Nawet przed samym sobą. Kryją się z nią przed otoczeniem. Trudno im jest poddać się stałemu leczeniu psychiatrycznemu. Wybierają łatwiejszy "środek farmakologiczny”, bardziej akceptowany w społeczeństwie (sic!) - alkohol. A niestety, syndrom Otella plus alkohol, nierzadko równa się - śmierć.

 

Syndrom Otella dotyka nie tylko mężczyzn. Dotyka także kobiety. Wiele jest takich kobiet, które swoją chorobliwą zazdrością potrafią także mocno zatruć życie swojemu partnerowi. Myślę jednak, że mężczyźni dotknięci tą chorobą są o wiele bardziej niebezpieczni. 

 

Znam historię kobiety, która przez lata przeżywała gehennę ze swoim mężem dotkniętym syndromem Otella. Jej życie było piekłem na ziemi. Mąż jej coraz częściej sięgał po alkohol. Nie pozwalał jej pracować, zamykał ją w domu, nie  pozwalał chodzić samej na zakupy, nawet do jego rodziców nie mogła iść sama. Wszędzie przecież czyhała na nią chmara mężczyzn, potencjalnych kochanków. W atakach zazdrości wielokrotnie była przez niego pobita. Kilka razy po pobiciu lądowała w szpitalu. Mimo to, bardzo kochała męża. Przez wszystkie lata wierzyła, że swoją dobrocią, wiernością, uczciwością, potrafi wyleczyć męża z zazdrości, zmienić jego stosunek do siebie, do życia. Starała się też nakłaniać go do leczenia. I owszem, leczył się, parokrotnie. Dwa razy nawet w szpitalu psychiatrycznym. Niestety, po krótkim czasie wszystko wracało do poprzedniego stanu. Raz, kiedy w ataku szału przystawił jej naładowany pistolet do skroni, zwątpiła we wszystko. Nie zabij jej. Dzwonek listonosza do drzwi - przeszkodził mu. Na drugi dzień, kiedy wytrzeźwiał, płakał jak dziecko, bo sam zdał sobie sprawę, że mógł ją rzeczywiście zabić. Mówił, że to jego miłość do niej - na szczęście - nie pozwoliła mu tego uczynić. Błagał o wybaczenie. Przysięgał poprawę. Obiecywał poddać się ponownemu leczeniu. W kobiecie jednak coś pękło. Postanowiła uciec od męża. Pomogły jej dzieci. Uciekli do innego miasta.    

 

Po paru latach separacji, udało jej się uzyskać rozwód ze swoim mężem-„Otellem”. A udało się tylko dlatego, że jej mąż związał się już z inną kobietą, o 20 lat młodszą. Było to 10 lat temu. Parę miesięcy temu, kobieta dostała tragiczną wiadomość. W Boże Narodzenie jej były mąż bestialsko zamordował swoją konkubinę na oczach ich malutkich dzieci oraz swojej matki. Niestety, za tę makabryczną zbrodnię nie został ukarany. Uznano go za niepoczytalnego. Jest leczony w szpitalu psychiatrycznym... No cóż, pewnie za jakiś czas, podleczony, wyjdzie ze szpitala, i to jako człowiek z czystą kartą, w świetle prawa niekarany... i znów poszuka sobie jakieś ofiary swojej chorobliwej zazdrości.

 

 

Oto fragment artykułu z portalu fakt.pl dot.

wspomnianej wyżej tragicznej historii

 

Kat i ofiara

 

Szalał z nożem po całym domu krzycząc, że zabije. Przerażona kobieta uciekała w popłochu próbując odciągnąć go od dzieci. Dopadł ją w przedpokoju. Ciął na oślep w plecy, aż w końcu zatopił w nich długie stalowe ostrze. Małgorzata (+28 l.) konała w kałuży krwi na oczach śmiertelnie wystraszonego synka Remika (5 l.). Córeczka Natalka (7 l.) trzymała ją kurczowo za nogi i przeraźliwie krzyczała wzywając pomocy... Tak znaleźli ich policjanci wezwani przez sąsiadów.

 

 

Jeśli ktoś chciałby przeczytać cały artykuł o tej tragedii, proszę kliknąć >tutaj

 

 

Niechaj ta tragiczna historia przemówi do wszystkich dotkniętych syndromem Otella... Póki nie jest za późno!

 

@)-->-->--

 

Biednej Małgosi oraz wszystkim innym Ofiarom tej strasznej choroby dedykuję ten oto utwór < kliknij

 





Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 06 sierpnia 2014 7:20

    Intrygujący blog!

    autor Baldwina

    blog: http://tinyurl.com/osc7g2h

  • dodano: 12 maja 2014 22:26

    Rany, Ann, wrzuć na luz! Chcesz urodzić zdrowe dziecko, czy kłębek nerwów? Ty nie jesteś chora, Ty jesteś przewrażliwiona. Myśl teraz o sobie i dziecku, a nie o podejrzeniach o ewentualną zdradę swojego partnera. Musisz mieć do niego zaufanie. Bez zaufania jeszcze nikt nie zbudował dobrego związku. Taki związek z czasem automatycznie obumiera. A Ty chyba tego nie chcesz, co?

    Jak facet będzie chciał zdradzić, to mu nawet nawigacja w tym nie przeszkodzi. Po co się zadręczać na zapas? Komu to jest potrzebne? Spodziewacie się dziecka, wydoroślej w końcu. Jak przestaniesz go podejrzewać i jakże brzydko kontrolować, zobaczysz jak sama lekko się poczujesz.

    Nie doprowadzaj do tego, aby poprzez swoją głupią podejrzliwość zniszczyć wszystko co dobre w Waszym związku. Sama mówisz, że to dobry chłopak, więc odpuść! Dobrej i miłej partnerki się nie zdradza. Od zazdrośnicy z czasem się oddala... A wtedy, kto wie?
    Pozdrawiam serdecznie oraz powodzenia życzę! Halszka

    autor Halszka - blog "Szczęśliwa kobieta"

    blog: wp771.bloog.pl

  • dodano: 12 maja 2014 9:39

    Witam, od jakiegoś już czasu mam świadomość że jestem chorobliwie zazdrosna. Postanowiłam napisać, ponieważ nie wiem co robić. W poprzednim zwiazku byłam z chłopakiem 6 lat, nakryłam go na zdradzie, i zastanawia mnie czy ja to spowodowałam swoimi wiecznymi oskarzeniami, czy słusznie podejrzewałam ze moj ówczesny chłopak ma rozwiazły charakterek i lubi sobie czasami skoczyc w bok. No tak, tylko że teraz mam nowego chłopaka i wszystko było w porzadku do czasu jak mnie nie okłamał. Mianowicie moj chłopak często wyjeżdżał w delegacje, do hoteli ze SPA a wiadomo co na takich wyjazdach sie dzieje. Zarzekał się że bardzo mnie kocha i byłby debilem jakby coś miał zrobić zeby mnie zdradzic i stracić. Tym bardziej że znał moją poprzednią historię. Pewnego razu przedstawił mi koleżanke z pracy która miała ok 55 lat i to nie była kobieta zadbana, taka z ktora mozna isc do łózka ... (Na marginesie, muszę nadmienić że moj chłopak miał wówczas 29 lat, to było rok temu). No własnie zarzekał sie że ma takie koleżanki w firmie i nawet nie mialby z kim mnie zdradzic- przyzekajac na grób swojej matki, bez mrugniecia okiem! Ja mieszkałam wówczas w Warszawie, On we Wrocławiu, ale wszystkie weekendy spędzalismy razem. No właśnie i któregos razu przyjechałam do Wrocławia i dowiedziałam się od znajomego że Moj chlopak bedac na imprezie opowiadał ze kochal sie z kolezanka z pracy na wyjezdzie słuzbowym. Po tej całej opowieści chciałam wyjasnien. W zwiazku z tym moj chlopak mi powiedzial ze to bylo zanim zaczelismy sie spotykac, na imprezie firmowej, przespał sie z Ta kobieta ktora mi przedstawial. Z ta Pania 55 letnia!!!! W tej sytuacji dla mnie byl koniec zwiazku. Błagał, prosił, pojechal ze mna na wykrywacz kłamstw! Udowodnił że bylo to przed tym jak zaczęliśmy się spotykać. Wybaczyłam mu, ale od tej pory nie ufam. Męcze siebie, jego i zaczynam zastanawiać się czy nie jestem chora. Wbiłam mu w gps nawigacje, zeby widziec gdzie jest. Przeprowadził sie do Warszawy, ale jak idzie do pracy (pracuje w korporacji w zupełnie innej firmie niż wtedy) odczuwam lęk. Mam takie uczucie, że jak poszedł z tą starsza kobieta to co będzie jak zobaczy jakas młodsza??? Nie wiem co robic bo jestem w ciazy, to dobry chlopak tylko mial taki psi charakter i zastanawiam sie czy to kiedys nie wroci. A ja nie chce wiecznie zyc w niepewnosci. Moze powinnam to leczyc, moze jestem chora?

    autor Ann

  • dodano: 30 kwietnia 2014 9:03

    Adamie, to już połowa sukcesu, bo zdałeś sobie sprawę ze swojej choroby. Tak, syndrom Otella to jest choroba, którą się leczy. I skoro Ty zdajesz sobie z niej sprawę, i tak bardzo chciałbyś być normalnym facetem, kochającym normalnie z odrobiną tylko zdrowej, niemęczącej zazdrości, to masz wielkie szanse z tej choroby wyjść. Konieczna będzie terapia u psychologa. Bez obawy, taka terapia nie boli, taka terapia pozwala zrozumieć samego i swoje emocje. Nauczy w jaki sposób emocje odpowiednio ukierunkowywać, a złe rozładowywać.
    Pozdrawiam serdecznie oraz powodzenia życzę! Halszka

    autor Halszka - blog "Szczęśliwa kobieta"

    blog: http://wp771.bloog.pl/

  • dodano: 29 kwietnia 2014 17:23

    Witam wszystkich... już jakiś czas miałem przeczucie, że coś jest ze mną nie tak. miałem duży problem z zazdrością. Zawsze miałem "analityczny" charakter. Zawsze lubiłem analizować różnie zachowania, czy niuanse zachować. I zawsze miałem problem z zazdrością. W moim poprzednim związku sprawdzałem telefon, pocztę, chat na FB, kiedy moja dziewczyna wracała z nauki jazdy uśmiechnięta i zadowolona dostawałem szału. Wściekałem się kiedy tańczyła z innym facetem, kiedy rozmawiała z innymi facetami. Odzyskiwałem skasowane zdjęcia z jej aparatu, zainstalowałem jej szpiega na laptopie. Kiedy wyszło, że pod moją nieobecność masturbuje się z użyciem RedTuba moja paranoja sięgnęła zenitu. Zaczęły się pytania (zadręczanie) o zdradę, chciałem po prostu usłyszeć potwierdzenie, że jest coś nie tak. Kiedy musiałem wyjechać na pół roku do pracy za granicę, dostawałem szału kiedy nie odbierała telefonu. Kiedy wracała do domu o 23 i mówiła, że była z kolegą na piwie tłukłem pięścią w ścianę. Dziś trafiłem, na opis syndromu Otella. Przeraża mnie moje zachowanie i nie wiem co z tym zrobić. Mam wrażenie, że to ja zniszczyłem poprzedni związek. Dziś mam kochającą dziewczynę, i nawet nie jestem zazdrosny, ale kiedy spotyka się z jakimś kolegą ostatnim wysiłkiem próbuje się powstrzymać przed wybuchem. Włącza mi się panika. Wiem, mam świadomość, że moje ataki są bezpodstawne. Widzę, że mnie kocha i codziennie mam dowody tego, a mimo tego czasem włącza się ta panika. Poradźcie jak sobie z Tym poradzić.

    autor Adam

  • dodano: 04 marca 2014 15:45

    No wiesz, Szejker, jak możesz mieć takie myśli? Przecież masz dzieci, które Cię potrzebują. To czysty egoizm byłby z Twojej strony zostawić je same na tym świecie. Samobójstwo - to też tchórzostwo. Jak możesz poddać się takiemu tyranowi? A gdzie wola walki? Nie masz gdzie pójść? A lepiej pod przysłowiowy most nawet, aniżeli myśleć o samobójstwie, albo też poddać się mężowi tyranowi.
    Jest przecież Niebieska Linia, są Domy dla Samotnych Matek, tam na początek możesz udać się z dziećmi. Z pewnością dla Twoich dzieci będzie to lepsze niż utracić matkę, albo żyć w piekle z ojcem.

    Zastanów się głęboko i zacznij działać. A tylko nie mów, że nie masz siły, ciągnij ją ze swojej słabości... dla dzieci, dla siebie. Kobieta potrafi nawet z pięt siłę ciągnąć.

    Nie masz pojęcia, jak życie może być piękne, teraz nie masz, ale jak o nie zawalczysz to się sama przekonasz.
    Pozdrawiam serdecznie oraz powodzenia życzę.. i za żadne skarby nie poddawaj się! Halszka

    autor Szczesliwa kobieta

    blog: http://photohalszka.bloog.pl/

  • dodano: 04 marca 2014 15:09

    Witam wszystkich chyba potrzebuję pomocy. ja i moje dzieci. nie wiem czy nie zwariowałam.Jestem 16 lat z mężem starszym ode mnie o 12 lat.ja mam w tej chwili 38 lat.Nigdy nie było rózowo,strasznie despotyczny charakter, ciągła kontrola, ataki zazdrości i podejrzenia.Ale jego ataki jak sie zachowywałam tak jak on chciał czyli unikanie kontaktów z mezczyznami ,brak wyjsc z domu, odziennie seks tak jak chciał zdarzały się trzy cztery razy do roku,gdzie wybuchał i wmawiał mi zdrady tak to był tylko podejrzliwy i sprawdzał mnie ale nie jakoś uporczywie.Ataki jego przeważnie zaczynały się po alkoholu ale nie pije nałogowo.Ale po pewnym czasie coś we mnie pękło, przestałam zachowywać się tak jak on chciał.znalazłam ukojenie w pracy .Zauważyłam że tu jego kontrola się kończy i starałam się z tego korzystać , zaprzyjaźniłam się z koleżankami i kolegami z pracy,oczywiście w domu nic nie mówiłam na ten temat (okłamywałam partnera)juz dawno zauważyłam ,że im mniej wie o mnie tym lepiej dla mnie , nie wykorzystuje tego przeciwko mnie ... i pewnie byłabym nadal szcześliwa na swój sposób w tych dwóch światach gdyby nie mój mąż który postanowił założyć mi podsłuch w domu 8 marca.naoglądał się programu zdrady tak podejrzewam,że stąd ten pomysł.nagrał jak rozmawiam przez telefon z kolegą z pracy,a że kolega zadzwonił do mnie trzy razy(w zwiąku z faktem, że trochę znam sie na księgowości i kadrach prowadziłam mu sprawy urzedowe)i złożył mi życzenia a ja jeszcze śmiałam się z nimi żartowałam to mój mąż wpadł w jakiś obłęd.Dla niego to oczywisty powód mojej zdrady.na nic zdały się moje zapewnienia ze bardzo go kocham , że z miłości do niego akceptuję go takim jaki jest i trwam przy nim pomimo jego ataków,sprawdzania bielizny i wiecznych podejrzeń.zaczął sie koszmar który trwa juz rok.Ciągłą kontrola,nachodzenie w pracy, prawdzanie bilingów podsłuchy,nie mogę rozmawiać przez telefon z ludźmi których lubię ewentualnie szybkie załatwienie sprawy i tylko przy nim, sprawdzanie telefonów służbowego i prywatnego,czytanie smsów,nawet z jego kolegami moge rozmawiać tylko w okreslony sposób,nie moge z nikim zatanczyć zresztą tak i tak praktycznie nie wychodzimy,jade do pracy 20 minut to dzwoni do mnie po dwa razy lub więcej pod byle pretekstem ,jak dojeżdżam do pracy musze zadzwonić i mu powioedzieć ze szczesliwie dojechałam jak wychodzę z pracy tez muszę zadzwonić.raz zadzwonił do mnie kolega z pracy i rozmawialiśmy prawie pól godziny (nie było go w domu) ,a ja nie wykasowałam połączenia,kolejna awantura ,i na nic moje tłumaczenia ze to nie ja dzwoniłam ze martwił się co ze mną jest nie tak ostatnimi czasy ,zadzwonił do niego i oskarżył o romans ,z życzeń noworocznych i bożenarodzeniowych tez musiałam sie tłumaczyć jak dostałam od kogoś z pracy i awantura, nowy rok przepłakałam bo kolejny sajgon,pousuwał mi wszystkie kontakty z telefonu które według niego są zagrożeniem,bywały czasy gdy oskarżał mojego tatę i brata o kontakty ze mną,przykłądów mogę przytaczać tysiące, jak zaczełam biegać to jeździł za mną rowerem.dzieci płączą bo robi awantury i dzieci w to wciąga ,mówi jaka to ja jestem matka wyrodna.wczoraj powiedziałam mu o separacji ze składam wniosek wpadł w szał.w przeciągu tego roku w ramach starań z jego strony był u psychiatry , ja równiez byłam bo już nie daje rady,boje się go bo juz pare razy podniósł na mnie rękę,mam myśli samobójcze,Psychiatra jak byłam sama powiedział, że to zespół Otella i że on nie odczuwa potrzeby leczenia.a lekarz nie może go zmusić.Tylko, że teraz on mi mówi ze to ja go skrzywdziłam ze on tak sie o mnie troszczy martwi a ja go tak traktuję okłamuję na każdym kroku ,szukam wrażeń , mam tajemnice,nie myśle o dzieciach może on ma rację,może rzeczywiście oczekuję od życia za wiele zgubiłam się ,marzę o wypadku samochodowym,bo sama nie mam odwagi na samobójstwo,nie potrafię znaleźć wyjścia z sytuacji,mam kredyty, mieszkanie z nim nie mam sie gdzie wyprowadzić a moje dzieci płączą

    autor szejker

    blog: wp771.bloog.pl

  • dodano: 28 lutego 2014 18:54

    Ona2700, to Ty sama musisz wiedzieć, czy uzasadniony... W każdym razie to, to nie miłość, to szarpanina.
    Myślę, że musicie więcej ze sobą rozmawiać... i rozmawiać. Wtedy dojdziecie razem do wniosku, czy warto dalej być razem. Bo z tego, co piszesz, jakoś mi to na dobre relacje nie wygląda, a co dopiero na prawdziwe, dojrzałe uczucie.
    Pozdrawiam serdecznie oraz powodzenia życzę! Halszka

    autor Szczesliwa kobieta

    blog: http://photohalszka.bloog.pl/

  • dodano: 28 lutego 2014 10:56

    Jestem obecnie w związku z chłopakiem bardzo zazdrosnym i zaborczym. Wszystko się powtarza pretensje o chłopców w pracy, o wychodzenie z kolezankami z siostra , ostatnio jak poszłąm do kina z mama tez były pretensje. Jednak tłumaczy to wszystko wielką miłością. Twierdzi że ja go nie kocham bo chce spedzac czas z innymi a osoba zareczona nie powinna wychodzic bez partnera. Twierdzi że bez tych wszystkich ludzi(równierz rodziców) wokół mnie nie bedziemy miec prywatności. Ciągle czuje się winna sama po sobie czuje że stałam się bardzo zimna i obojętna choc kocham go. Prosze powiedzcie ze mój strach jest uzasadniony. Jego zdaniem nie kocham go i mam serce z kamienia wole wszystkich bardziej niz jego.

    autor ona2700

  • dodano: 24 lutego 2014 16:18

    Ona, i tak trzymaj!... I bądź dla innych przykładem, że warto zawalczyć o siebie. Że można.
    Z czasem zaufasz nowemu Przyjacielowi... jeśli będzie tego rzeczywiście wart. Teraz jesteś silniejsza i mądrzejsza o kolejne doświadczenie, teraz się nie pomylisz.
    Pozdrawiam oraz gratuluję pięknej pasji, jaką jest podróżowanie. Halszka

    autor Szczesliwa kobieta

    blog: http://photohalszka.bloog.pl/

  • dodano: 23 lutego 2014 22:32

    Była z kimś takim przez 5lat.
    Oto skrót historii. Sprawdzanie telefonu, maili, podsłuchiwanie każdej rozmowy,ograniczznie wolności, zamykanie w domu, zabranianie spotkań z koleżankami, matką, wszyscy dookoła mnie byli źli. Zazdość o moje dzieci z 1 związku, pijaństwo, awantury, rękoczyny, urojone zdrady, wąchanie bielizny, chciał przywiązać mnie do łóżka, tak na wszelki wypadek, wspólna praca, bo do swojej nie mogłam chodzić. W między czasie sam latał do burdelu, utrzymywał kontakty z przyjaciółkami.Dzisiaj inną dręczy, na całe moje szczęście:)Nie poddawajcie się.Ja dzisiaj czuję że żyję. Mam mnóstwo przyjaciół, okazuje się że nie jestem taka beznadziejna, faceci się mną interesują, dużo podróżuję. Mam przyjaciela, al czy jeszcze mogę tak zaufać, będzie trudne.Choć mu tak zależy...

    autor ona1

  • dodano: 23 lutego 2014 22:24

    a

    autor ona

  • dodano: 29 stycznia 2014 10:14

    Zagubiona, to się akurat bardzo często zdarza, że partner z syndromem Otella zdradza swoją partnerkę nagminnie. Załączony powyżej artykuł w "Faktach", też o takim właśnie "zdradzającym Otellu" mówi. I to jest chyba najgorszy przypadek, bo taki jeden z drugim "Otello" znęca się wtedy nad swoją partnerką podwójnie. Dlaczego? Ano dlatego, że dręczą go straszliwe wyrzuty sumienia, a także nieodparte myśli, że skoro on zdradza, to jego partnerka - już na 100% - również. A to dla niego - najpotworniejsza tragedia z potwornych, z którą nie potrafi sobie poradzić, wyżywa się więc na partnerce, niemiłosiernie, często bez zahamowań... niczym bestia!

    Myślę jednak, że nie powinnaś popadać w "paranoję" i na kolejnego partnera patrzyć przez pryzmat syndromu Otella. Jeśli zauważyłaś, że w jakiś sposób Cię kontroluje, powinnaś z nim szczerze o tym porozmawiać. Może nawet i o swoich lękach z poprzedniego związku. Tylko szczerą rozmową możesz coś zdziałać, i aby się przekonać, z kim tak naprawdę masz do czynienia. Może to tylko braki w wychowaniu partnera (albo aż!), skłaniają go do takich nieładnych zachowań? Rozmawiaj z nim jak najwięcej o swoich obawach i o tym co Ci się w nim nie podoba i czego sobie z jego strony nie życzysz... i obserwuj delikatnie. Najbliższa przyszłość powinna dać Ci odpowiedź.
    Pozdrawiam serdecznie oraz powodzenia życzę! Halszka

    autor Szczesliwa kobieta

    blog: http://wp771.bloog.pl/

  • dodano: 27 stycznia 2014 20:02

    Witam,
    mam już za sobą związek z Otellem, przed przeczytaniem tego właśnie wpisu i komentarzy do niego nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że był to właśnie syndrom Otella. Myślałam po prostu, że źle trafiłam, bądź co gorsza to ja robiłam coś nie tak w naszym związku. Na początku był wspaniały, dbał, rozpieszczał. Z czasem pojawiło kontrolowanie telefonu, maili i innych kont na portalach społecznościowych. Jak się okazało na moim komputerze nawet zainstalował keyloggera przez co patrzył co jak i kiedy oglądałam, pisałam. Było milion oskarżeń do zdrady, bycie nie fair i tym podobne. Uważał, że w pracy ja tak naprawdę nie pracuję tylko flirtuję i sypiam na pewno z współpracownikami. Doszło do wyzwisk, szantaży emocjonalnych, na zmianę z zachowaniem przykładnego i kochającego mężczyzny. A w końcu i do rękoczynów. Co dziwne Otello z którym byłam związana niby był zazdrosny i szukał wiecznie błędu, a oskarżając mnie o te wszytskie "zbrodnie" sam nie był wierny. W końcu uwolniłam się od niego, choć pomimo zerwania kontaktu nadal za każdym razem znalazł sposób by utrudnić mi życie.
    Od tego czasu miałam problem żeby komukolwiek zaufać przez bardzo długi czas. Teraz właśnie stało się, związałam się na nowo. Jestem przekonana, że jest on wspaniałym człowiekiem, od samego początku jest dżentelmenem. Jednak niedawno okazało się że mój nowy partner został przyłapany na szpiegowaniu telefonu i tym podobnych, przez co pojawiają się pewne wątpliwości, których mimo wszystko wstydzę się sama przed sobą, gdyż nie mam w zwyczaju oceniać wszystkich ludzi tą samą miarą. Czy znów trafiłam na to samo? Co robić i jak się upewnić czy znów nie zabrnę w coś co ponownie straszliwie mnie zrani? Czy on również poprzez takie szpiegowanie i wypytywanie, zdradza objawy związane z syndromem Otella?

    autor zagubiona

  • dodano: 25 stycznia 2014 9:45

    Ewelino, osoby dotknięte syndromem Otella tak właśnie postępują, najpierw szaleją z zazdrości, znęcają się psychicznie, nierzadko też fizycznie... a potem są czarujący. Taka osoba, nie leczona, nie ma szans, aby się zmienić.
    Jego matki słuchać - w tym wypadku - nie powinnaś, wiadomo, każda matka broni syna. Posłuchaj siebie, swojego głosu rozsądku. I zadbaj wreszcie o siebie i swoją godność.

    Cieszę się, że Ci mój blog pomógł, ale temat "Syndromu Otella", to tylko maluśki ułamek mojego bloga.
    Pozdrawiam oraz powodzenia życzę! Halszka

    autor Szczesliwa kobieta

    blog: http://photohalszka.bloog.pl/

  • dodano: 24 stycznia 2014 13:39

    dziękuje za odpowiedz no właśnie sama sie zastanawiałam to chyba dla tego ze po tym wszyskim potrafił oczarować i być bardzo miłym tylko po czasie doprowadzał do tego że wmawiał mi ze nigdy nie znajdę tak zapaczonego faceta jak on ja dużo w życiu przeżyłam zdrady męża ale nigdy nie chciałąm żeby ktoś to wykorzystywał a mam wrażenie ze on to robił wydawało mu się że chfyciłam pana boga za nogi dostałam sms że ten związek ja rozwalam że nie będe z nikim za chwile drugiego kocham cię a pózniej k... jesteś zerem on jest chory jego mama ma do mnie pretensjie że on mnie tak kocha tylko on by mnie najchętniej zamkną w klace nic mi nie wolno zupełnie a jemu tak oj zakonczyłam to ale musze zmienić nr i odciąć sie choc zaczynam się bać bo jak pisze że zabije jak z kimś będe tego kogoś to szok o tych wyzwiskach już nie wspomnę serdecznie dziękuje za założenie tego bloga pomógł mi pozdrawiam

    autor ewelina

    blog: zespół ottela

  • dodano: 24 stycznia 2014 9:03

    Ewelino, jeśli istotnie jest tak jak piszesz, to dziwię Ci się bardzo, że jeszcze trwasz w tym związku. Co Ciebie przy nim trzyma? Te wulgaryzmy pod Twoim adresem? W imię czego? Zastanów się!
    Gdzie tu jest uczucie? Gdzie szacunek?... Nie doszukałam się.
    Pozdrawiam serdecznie! Halszka

    autor Szczesliwa kobieta

    blog: http://photohalszka.bloog.pl/

  • dodano: 23 stycznia 2014 9:16

    witam wszyskich jestem rozwódka 3 lata byłam sama poznałam kogoś lecz ten związek to jeden wielki szok nigdy czegoś takiego nie miałam partner twierdzi że szalenczo mnie kocha wypomina mi wszysko jest zazdrosny o każdego nie moge mieć znajomych wśród męszczyzn często pije jak dzwoni to jest szok pyta czy go kocham mówi że mam go nie zostawić gdy powoli mam doś i mówie konczymy to jestem wyzywana od kurwy suki pojebanej dziwki itp masakra jakaś mimo rozwodu moj były mąz ma nowe życie mi to nie przeszkadza była teściowa jest ciepła osobą i nap na urodz mnie zaprasza to moj partner wtedy wyzywa wpierdalaj do tej suki a póżniej czeka na przeprosiny daje mi swoją mame do telf i każe mi się tumaczyć w sumie nie wiem z czego dodam jeszcze że sam ma dziecko i był w związku z kobietą i uczymują kontakty ja mu nic z tego powodu nie robie ale nie daj boże żeby jakiś facet do mnie coś zagadał wypomina wyzywa przez najbliszy czas nie mam prawa do niczego kiedyś póścił mnie na dyskoteke w sumie postawiłam się on poszedł za to pić pił do rana a jak zadzwonił i odebrałam telf to było gdzie jesteś ja że w łóżku a on kurwa ciekawe z kim miałam już tego doś tak myślałam że to choroba ale on nie chce nic z tym robić doszło do tego że to ja biore tabletki uspokojące a on dalej dzwoni pisze że się puszczam i jestem zerem zamierzam zmienić nr

    autor ewelina

    blog: zespół ottela

  • dodano: 15 stycznia 2014 8:56

    Zazdrosna, masz, zawsze masz drogę wyjścia... bo też w życiu nie ma sytuacji bez wyjścia.
    Skoro uważasz, że psycholog Ci nie pomógł, pomóż sobie sama. Popracuj nad sobą, nad swoim mózgiem. Poszukaj jakiś dobrych kursów z samodoskonalenia, motywacji, medytacji, jogi, itp. Zaopatrz się w podręczniki w tym temacie. Dzięki nim nauczysz się panować nad swoimi emocjami. Czasem wystarczy tylko chcieć. Przełamać się i zrobić pierwszy krok, a potem już pójdzie... Bo chyba nie chcesz doszczętnie zmarnować sobie życia?

    Jeśli się jednak okaże, że i to nie pomaga, zawsze zostaje lekarz i środki farmakologiczne.
    Pozdrawiam oraz życzę powodzenia! Halszka

    autor Szczesliwa kobieta

    blog: http://photohalszka.bloog.pl/

  • dodano: 14 stycznia 2014 19:41

    Witam, ciekawy artykuł, przeraziła mnie bardzo historia tego mezczyzny... Jestem w jego sytuacji, pytam, zadręczam się, analizuje szczególowo różne słowa osoby, z którą jestem, jestem ciągle przez to przygnębiona, czasem mam takie wybuchy złosci, zrywam związek, bo już nie wytrzymuje, a jak ostatnio okazało się, że partner ukrył przede mną pewne spotkanie z osobą która go zafascynowała to dostałam szału, ale oczywiście wytłumaczył mi się i mu wybaczyłam. Najgorsze jest to, że nie wiem co z tym zrobic i to, że sama mam ochote na zdrade - dzięki temu, wydaje mi się czasem, że mogłabym się "odkochac" trochę i zapanowac nad sytuacją, ale wiem że to tak nie działa.. Psycholog niczego sensownego mi nie poradził, a wziął dużo pieniędzy, więc nie mam drogi wyjscia...

    autor zazdrosna

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

wtorek, 23 września 2014

Licznik odwiedzin:  623 194  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Wszystkie teksty oraz zdjęcia opublikowane na moim blogu są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione.

Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie.

(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję osobom, które o nią proszą.

 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tutaj również swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

 

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 623194
Wpisy
  • liczba: 693
  • komentarze: 9707
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 1887 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to