Bloog Wirtualna Polska
Są 1 122 674 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Polska powstaje z kolan. Historyczne zwycięstwo Polski nad Niemcami

niedziela, 12 października 2014 11:25

 

Polska powstaje z kolan

Historyczne zwycięstwo Polski nad Niemcami  

 

 

 

635486641153591241.jpg

(zdjęcie z Internetu)

 

 

Tak, Polska powstaje z kolan. Nareszcie! I to w każdej dziedzinie życia. Wczorajszy mecz piłki nożnej na Stadionie Narodowym w Warszawie jest tego dodatkowym - i jakże wymownym - dowodem. Polska po raz pierwszy w historii zwyciężyła Niemców. Bardzo zasłużenie zwyciężyła! Jest to także bardzo symboliczne zwycięstwo.

 

Pozytywna energia polskich kibiców, jaka buzowała na Stadionie Narodowym, głośno i barwie, nie dopuściła by Niemcy golami zagroziły Polsce. Przyczyniła się nawet do tego ;), ba, wręcz zaczarowała nogę Łukasza Podolskiego (to mój ulubieniec od początku jego kariery i za jego działalność w Polsce), że ta się co nieco wykrzywiła i Poldi z impetem strzelił w poprzeczkę bramki a nie do bramki. Tym samym, co trzeba podkreślić, ochroniła go przed późniejszą nagonką w Polsce. A ta potrafi być bezlitosna. Poldi zdążył jej doświadczyć już parokrotnie.

 

suddeutsche_polger650 2f.jpg

(zdjęcie z Internetu)

Łukasz Podolski (Poldi) wszedł na boisko dopiero kilkanaście minut przed końcem meczu.

 

 

Cała Polska oszalała z radości. I tej radości niech nikt nawet nie próbuje zakłócić. Jest ze wszech miar zasłużona.

 

Żal mi Niemców, że przegrali. Mieszkam w Niemczech ponad ćwierć wieku i siłą rzeczy zawsze im kibicuję. Ale w tym przypadku, cieszę się ogromnie ze zwycięstwa Polski.

 

 

Wiwat Polscy Piłkarze! Wiwat Polacy! Wiwat Polska!

 



komentarze (20) | dodaj komentarz

Zmniejszam moją aktywność na blogowisku. Czas na nowe projekty

środa, 03 września 2014 11:54

 

Zmniejszam

moją aktywność na blogowisku.

Czas na nowe projekty

 

 

Tak jak obiecałam, zrelacjonowałam pokrótce gdzie w czasie urlopu byłam i co robiłam. Teraz zaś postanowiłam zająć się realizacją nowego projektu, jaki od dawna chodzi mi po głowie. Jaki to projekt? Zdradzać na razie nie będę. ;) Powiem tylko tyle, że jest bardzo pracochłonny. Z tego też względu, chcę zmniejszyć moją aktywność na blogowisku. Co nie oznacza, że nie będę odwiedzać czasami zaprzyjaźnionych blogów. Może też i tutaj czasem coś napiszę? Zobaczę. Czas pokaże.

 

Natomiast na moim blogu fotograficznym "Na cętce źrenicy i w obiektywie" (<kliknij) z pewnością stale zamieszczać będę różne zdjęcia, bo tej akurat przyjemności odmawiać sobie nie chcę. :)

 

Wszystkim moim Blogowym Przyjaciołom serdecznie dziękuję za liczne odwiedziny, komentarze oraz miłe życzenia.

 

Z serducha dziękuję także wszystkim moim Bezimiennym Czytelnikom, że tak często odwiedzają mój blog i czytają moje teksty. To szczególnie dla Was pisałam. Intuicyjnie czułam, że moje teksty wiele dla Was znaczą. Czasami też i ktoś z Was mnie o tym przekonywał.

 

Przez przeszło pięć lat mojej bytności na blogowisku, nazbierało się u mnie do czytania wiele tematów z kategorii: „Z życia wzięte”. Opublikowałam tutaj także wiele fragmentów moich powieści, wiele opowiadań, wspomnień, bajek, rymowanek dla dzieci, wierszy satyrycznych. Kto tylko miałby ochotę do tych tekstów zaglądać, może to zrobić w każdej chwili, klikając w zalinkowane (na samej górze strony) wybrane kategorie, albo tutaj w: WYKAZ wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij). Będzie mi bardzo miło.

 

 

Pozdrawiam Was Wszystkich bardzo gorąco oraz życzę wszelkiej pomyślności w każdej sferze życia!

 

 

Różycza dla moich Czytelników.jpg 

 

Bądźcie szczęśliwi… jak i ja jestem. ;)

 



komentarze (15) | dodaj komentarz

Wyd. Amazon wydało moją książkę "Miłość przyszła niepodzianie"

piątek, 29 sierpnia 2014 9:26

 

Wydawnictwo Książkowe Amazon wydało kolejną moją książkę

 

 

Miłość przyszła niespodzianie.jpg 

 

Mam wielką przyjemność powiadomić moich Czytelników, iż Wydawnictwo Książkowe Amazon wydało kolejną (piątą) moją książkę. Tym razem jest to zbiór opowiadań dla dorosłych pod wspólnym tytułem: „Miłość przyszła niespodzianie”.

Okładkę do książki wykonała moja Córka.

 

Oto link: "Miłość przyszła niespodzianie" (Polish Edition)

 

 

Wchodząc na stronę Wydawnictwa Amazon, jak w przypadku każdej poprzedniej mojej książki, można tam przeczytać opis opowiadań, a także fragment jednego z nich, wystarczy kliknąć tam w okładkę tej książki - pod: „Blick ins Buch” (niem. zajrzyj do książki). 

 

 

 

***

 

ZAPRASZAM

na mój blog fotograficzny:

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (17) | dodaj komentarz

Oświęcim - Rezydencja Śmierci (Auschwitz - Residenz des Todes)

sobota, 23 sierpnia 2014 16:03

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

------------------------------------------------------------

 

 

 

Smutna wędrówka

po Oświęcimskiej Rezydencji Śmierci

 

 Oswiecim - Rezydencja Smierci.jpg

 

Książka, którą kupiłam dla swoich Wnuków na terenie Obozu Koncentracyjnego. Celowo wybrałam tę w jęz. niemieckim, by mogły pokazać ją w szkole.

 

 

Jak już wspominałam w poprzednim wpisie, moja Wnuczka jeszcze długo przed wyjazdem do Polski zaplanowała sobie zwiedzić Obóz Koncentracyjny w Oświęcimiu. Chciała na własne oczy zobaczyć co hitlerowskie Niemcy zrobiły ludzkości w czasie II wojny światowej. Przyznam szczerze, że ani jej rodzicom, ani mnie, nie podobały się jej plany. Tłumaczyliśmy jej, że jest jeszcze za młoda (ma 12 lat) i za wrażliwa na takie potworne widoki. Że potem może mieć koszmarne sny. Na stronie internetowej Obozu Koncentracyjnego przeczytaliśmy jej nawet, że dzieciom poniżej 14 roku życia zwiedzanie Obozu jest niewskazane, mieliśmy nadzieję, że to w końcu do niej dotrze. Ale nie, nie dotarło. Ba, okazało się wręcz, że to był nasz błąd, bo wtedy ona uczepiła się słowa „niewskazane” i dopiero zaczęła nam dziury w brzuchach wiercić, twierdząc, że „niewskazane” nie znaczy zabronione… (poniekąd to logiczne, co nie?). Mówiła, że jest już na tyle duża (hihihi…! fakt, jak na swój wiek jest nawet bardzo duża, ma już 170 cm wzrostu), by zrozumieć wszystko co zobaczy, bo i tak już trochę wie z książek i z naszych opowiadań co tam się działo. Że jest już zupełnie gotowa na takie widoki, i że w ogóle i w szczególe… i że chce jechać… i basta!

 

Co było robić? Trzeba było jechać i pokazać jej to miejsce. Miejsce, najbardziej nieludzkiego traktowania ludzi w historii.

 

Z drugiej strony, trzeba przyznać (co też słusznie zauważył mój bratanek, który pojechał z nami do Oświęcimia wraz ze swoją żoną), że to nawet chwalebne, iż moja Wnuczka już w tak młodym wieku interesuje się losami Polski. Że ma taką wewnętrzną potrzebę i takie to dla niej ważne, by na własne oczy zobaczyć to makabryczne miejsce, jakim jest obóz zagłady.

 

Ona sama, ciągle powtarzała, że to zwłaszcza miejsce chce zobaczyć, bo jako Polka, w której płynie też i krew niemiecka i francuska (po ojcu), musi zobaczyć jakimi bestiami byli Niemcy dla Polaków oraz innych Narodów czasie II wojny światowej. Że chciałaby też swoje doświadczenia ze zwiedzania Oświęcimskiego Obozu Śmierci przekazać potem swojej klasie gimnazjalnej na lekcji historii.

 

 

Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, przed wejściem na teren Obozu Koncentracyjnego była straszliwa kolejka. Czekaliśmy 1,5 godziny, by móc wejść do środka.

 

2 P8070231.JPG

 

 

Wnuczka wcale się nie nudziła. Pomaszerowała zaraz na skwer przed budynkami Obozu Koncentracyjnego.

 

5 P8070239.JPG

 

 

Czas oczekiwania wykorzystała na oglądanie wystawy z Powstania Warszawskiego.

 

6 P8070245.JPG

 

 

Zanim przekroczyliśmy bramę Obozu, wybrałyśmy przewodnika niemieckojęzycznego, by Wnuczka mogła wszystko dokładniej zrozumieć. Dołączyłyśmy też do grupy Niemców. Byli w różnym wieku, ale najwięcej było starszych osób. Muszę przyznać, że przez całą wędrówkę po Obozie wszyscy byli bardzo skoncentrowani. W milczeniu wsłuchiwali się w słowa przewodnika i mieli bardzo smutne twarze. Niektóre kobiety co rusz ocierały płynące po policzkach łzy.

 

 

9 P8070257.JPG

 

 

Brama z szyldem o treści: „Arbeit macht frei” (oczywiście jest to już tylko kopia) stanęła przed nami otworem.

 

1 P8070260.JPG

 

 

Weszliśmy. Ja osobiście robiłam zdjęcia tylko z zewnątrz. Wnuczka robiła wszędzie, zwłaszcza wewnątrz. Ja nie mogłam. Wszystko co było wewnątrz, omiatałam tylko wzrokiem, a już wiszące w pomieszczeniach ogromne billboardy, na których pokazane były dzieci, zupełnie omijałam. Widoku cierpiących dzieci nie mogę znieść.

 

Pamiętałam, że kiedy jako dwudziestoparolatka pierwszy raz byłam w Obozie, to te obrazki tak mną wstrząsnęły, że tym razem wolałam na nie już nie patrzeć. Wystarczająco przygnębiały mnie słowa naszego przewodnika.

 

Wnuczka szła krok w krok za przewodnikiem, mimo iż można go było słyszeć w każdym miejscu. Mówił przecież przez mikrofon, a my mieliśmy słuchawki na uszach. Ja szłam przeważnie na końcu grupy, ale ciągle przyglądałam się Wnuczce. Widziałam, że dzielnie wszystko znosi. Czasami do niej podeszłam, czasami ona do mnie, o coś zapytała i znów podbiegła do przewodnika. Było widać, że wszystkimi zmysłami chłonie to co ją otacza. Oczy miała smutne, ale opuścić Obozu nie chciała. Pytałam ją o to parę razy.

 

 

18 P8070278.JPG

 

 

19 P8070274.JPG

 

 

21 P8070252.JPG

 

 

20 P8070269.JPG

 

 

Kiedy opuszczałyśmy Obóz, Wnuczka ze łzami w oczach powiedziała:

 

- Widziałam wszystko, wszystko słyszałam, ale dalej nie umiem sobie wyobrazić, jak to możliwe, aby ludzie mogli być takimi bestiami. A że to byli Niemcy, to już w ogóle… - w końcu się rozpłakała i wtuliła we mnie.

 

 

 

Więcej zdjęć z naszej wędrówki po Obozie Śmierci zamieściłam na blogu fotograficznym. Oto link

 

 

 

***

 

ZAPRASZAM

na mój blog fotograficzny:

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (12) | dodaj komentarz

Spacer po Raciborzu ścieżkami mojej młodości

środa, 20 sierpnia 2014 14:01

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

------------------------------------------------------------

 

 

 

 

Spacer po Raciborzu

ścieżkami mojej młodości

 

 

Już wróciłam. I tak jak obiecałam, melduję posłusznie gdzie byłam i co robiłam w czasie urlopu. Otóż byłam w Polsce. Z najstarszą Wnuczką. Odwiedzałyśmy moją ukochaną Mamę a jej Prababcię oraz moje Rodzeństwo. Miałam większe plany, chciałam odwiedzić jeszcze moich Znajomych z dawnych lat. Marzyło mi się choć w kosmicznym tempie wszystkich „oblecieć”. Niestety, nawet na takie szybkie ich oblatanie czasu mi brakło. A potworny skwar i duchota, jakie panowały w Polsce przez cały okres mojego pobytu, dodatkowo utrudniały mi „skrzydła rozwinąć”. Ba, skutecznie je wręcz upośledzały. Byłam wykończona tymi tropikalnymi upałami. I było mi naprawdę smutno, że i tym razem nie będzie mi dane odwiedzić Znajomych. Ale że koniec końców Wnuczka dała mi „do wiwatu” z realizacją jej planów - dokładniutko sprecyzowanych na długo przed wyjazdem do Polski, o smutku szybko przyszło mi zapomnieć.

 

Otóż moja Wnuczka, oprócz odwiedzenia całej Rodzinki i zobaczenia miejsc, gdzie wychowywała się jej Mama, zaplanowała sobie zwiedzić Raciborskie Muzeum celem przyjrzenia się zwłaszcza 3-tysięcznoletniej „Mumii Egipskiej”, a także, co trudno było zrozumieć, zważywszy na jej wiek (ma 12 lat), zwiedzenie Obozu Koncentracyjnego w Oświęcimiu. Chciała naocznie zobaczyć co w czasie II wojny światowej hitlerowskie Niemcy zrobiły ludzkości, by móc potem swoje doświadczenia przekazać klasie na lekcji historii w swoim niemieckim Gimnazjum. Cośmy się jej wszyscy natłumaczyli, że to nie dla niej, że jest za młoda, za wrażliwa, że Obóz Koncentracyjny można zwiedzać dopiero od 14 roku życia. Jednak nic do niej nie docierało. Uparła się jak „Numer 7” i nie było zmiłuj, trzeba było jechać.

 

O naszej wizycie w Oświęcimiu szerzej napiszę w kolejnym wpisie.

 

Teraz pokażę tylko kilka najważniejszych dla mnie miejsc w Raciborzu. Miejsc, które na zawsze pozostaną w moich wspomnieniach.

 

 

Pomnik Matki Polki (widok zza Odry, od tyłu).

 

1 P8020023.JPG

 

 

Dla mnie ma on bardzo sentymentalne znaczenie. Nazywałam go kiedyś "Pomnikiem Trzech Matek". Dlaczego? Ano dlatego, że pod nim, krótko po jego odsłonięciu, obwieściłam mojej Mamie radosną nowinę, że wnet zostanie Babcią.

Tym razem także odwiedziłam Matkę Polkę, ale fotkę, ze względu na okropny upał, zrobiłam jej zza chłodniejszej nieco Odry. Przez Odrę też wyszeptałam jej kolejną radosną nowinę, że moja Córka zostanie 3 raz Mamą, a ja 5 raz Babcią. ;)

 

 

Sentymentalne zdjęcie "Pomnika Trzech Matek". ;)

 

 2 Trzy MATKI.jpg

 

Będąc już w Parku Zamkowym za Odrą, koniecznie chciałam zobaczyć szkołę, w której pracowałam. To Szkoła Mistrzostwa Sportowego im. Janusza Kusocińskiego.

 

 

Pierwsze dwa zdjęcia zrobiłam 2 lata temu, a trzecie - teraz. Widać jakąś różnicę?

 3 P9170228.JPG

 

 

4 P9170235.JPG

 

 

5 P8020047.JPG

 

 

A to główna ulica Raciborza, ulica Długa. Jej długość to zaledwie 360 m, ale dawno temu była jednak najdłuższą ulicą w granicach otoczonego murami miasta.

 6 P8050098.JPG

 

 

To z kolei pomnik Stanisława Moniuszki, który odsłonięty został w 1961 r. i stoi na Skwerze jego imienia naprzeciw gmachu Sądu Rejonowego.

 

7 P8050149.JPG 

 

Okazały gmach Sądu Rejonowego.

Gmach został oddany do użytku w1826 r. i do dnia dzisiejszego służy celom sądownictwa.

 8 P8050152.JPG

 

 

To w nim rozegrały się dramatyczne chwile, kiedy w klasie maturalnej na lekcji Prawa nasz nauczyciel, najprawdziwszy sędzia tegoż Sądu, zaprowadził nas na najprawdziwszą rozprawę sądową. Rany, co też tam na sali rozpraw się działo! Pisałam o tym w swoich wspomnieniach pt. Rozprawa sądowa jakich mało (<kliknij)

 

 

Nie mogłam nie pokazać mojej Wnuczce też i mojej szkoły średniej, Technikum Ekonomicznego, w którym zdawałam maturę. Szkoła ta mieści się w budynku postawionym w miejscu dawnego klasztoru Dominikanek.

 9 P8050116.JPG

 

 

Szkoła jest połączona z XIV-wiecznym pokościelnym budynkiem należącym do Zgromadzenia Sióstr Dominikanek. To w nim po wielu remontach adaptacyjnych znajduje się Muzeum Miejskie w Raciborzu. Wyeksponowane są w nim wystawy związane z kulturą ludową Ziemi Raciborskiej, sztuką średniowieczną, rzemiosłem artystycznym i militariami. Jest w nim także wystawa prezentującą zabytki egipskie, czyli sławetną mumię, kartonaż i 2 sarkofagi.

 

 

Główne wejście do Muzeum w pokościelnym budynku Zgromadzenia Sióstr Dominikanek. Niestety, zamknięte.

 10 P8050120.JPG

 

 

Kiedy dotarłyśmy z Wnuczką do Muzeum, było już niestety zamknięte. Jednak dzięki naszemu urokowi osobistemu ;) i prośbom, panie z obsługi Muzeum wpuściły nas do środka. Wnuczka mogła więc zobaczyć niektóre ekspozycje muzealne, a zwłaszcza tę „swoją” mumię egipską.

 

Z wiadomych względów fotografować mumii nie można, ale skopiowałam kartę z jej miejscem spoczynku.

 11 Mumia Egipska w Raciborzu.jpg

 

 

Wnuczka na widok mumii w pierwszej chwili się nieco zlękła, ale zaraz podeszła do niej najbliżej jak się tylko dało i w milczeniu oglądała z każdej strony. W końcu, dzięki tym dokładnym obserwacjom, głośno stwierdziła, że to bardzo ładna dziewczyna.

 

Jaka jest tajemnica raciborskiej mumii? Po wielu badaniach niemieckich i polskich naukowców okazało się, że są to zabalsamowane zwłoki kobiety ok. 20-letniej, która zmarła w Tebach ok. 800 lat przed Chrystusem. Zagadką pozostaje wciąż jednak przyczyna jej śmierci w tak młodym wieku. Wiadomo tylko, że jej śmierć była nagła. Mumia sprowadzona została z Egiptu w połowie XIX wieku, kiedy to europejskie elity ogarnęła istna mumiomania. Wielu bogaczy masowo przywoziło wtedy zabalsamowane zwłoki Egipcjan na Stary Kontynent, organizując potem publiczne pokazy odwijania ich z bandaży. Ta ekscytująca i bądź co bądź makabryczną rozrywka miała wtedy wielkie wzięcie. Brrr… Mało kto troszczył się o spokój duszy zmarłego.

 

 

Pokazałam też Wnuczce nasz blok, w którym mieszkaliśmy przed wyjazdem do Niemiec.

 12 P8050154.JPG

 

  

To były czasy! Blok nasz budowała Spółdzielnia Mieszkaniowa, ale 38 jego mieszkań przeznaczonych było dla młodych rodzin. Sami więc pracowaliśmy w naszych przyszłych mieszkaniach, odpracowując w ten sposób 1/3 wkładu mieszkaniowego. Sami też wynajmowaliśmy i opłacaliśmy brygady budowlane. Napracowałam się tam co niemiara, i to nie tylko w bloku, ale także i na nim. Pamiętam, że kiedy wiele godzin ostro sprzątałam dach przed uroczystym oddaniem nam kluczy do mieszkań, to aż zapalenia nadgarstków się nabawiłam. Zimno i wietrznie było wtedy straszliwie. W końcu to był jeszcze marzec.  

 

 

13 Uroczyste wręczenie kluczy do mieszkania.jpg

 

 

Nasz były blok od strony podwórka.

 

P8050175.JPG

 

 

14 P8050168.JPG

 

 

Tak dzisiaj zabawiają się dzieciaki na naszym byłym podwórku.

 P8050180.JPG

 

 

Hihihi…! w takiej pozycji spała moja Wnuczka pierwszej nocy w Polsce.

 

15 P8020014.JPG

 

 

Kiedy podnosiłam ją z podłogi i z powrotem kładłam na łóżku, nie wiedziałam co o tym myśleć. Ale kiedy ona przez sen uśmiechnęła się do mnie, uspokoiłam się i pomyślałam, że to pewnie tylko chwilowy zawrót głowy z nadmiaru „polskości” jak na pierwszy dzień. ;)

 

W następnym wpisie zrelacjonuję naszą wizytę w Obozie Koncentracyjnym w Oświęcimiu.

 

Na moim blogu fotograficznym zamieściłam dużo fotek z naszego spaceru po Raciborzu, jeśli ktoś ma ochotę je oglądnąć proszę kliknąć > tutaj

 

 

 

***

 

ZAPRASZAM

na mój blog fotograficzny:

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (12) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


wtorek, 21 października 2014

Licznik odwiedzin:  637 195  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Wszystkie teksty oraz zdjęcia opublikowane na moim blogu są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione.

Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie.

(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję osobom, które o nią proszą.

 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tutaj również swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

 

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 637195
Wpisy
  • liczba: 694
  • komentarze: 9769
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 1915 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to