Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 110 056 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Spacer po Raciborzu ścieżkami mojej młodości

środa, 20 sierpnia 2014 14:01

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

------------------------------------------------------------

 

 

 

 

Spacer po Raciborzu

ścieżkami mojej młodości

 

 

Już wróciłam. I tak jak obiecałam, melduję posłusznie gdzie byłam i co robiłam w czasie urlopu. Otóż byłam w Polsce. Z najstarszą Wnuczką. Odwiedzałyśmy moją ukochaną Mamę a jej Prababcię oraz moje Rodzeństwo. Miałam większe plany, chciałam odwiedzić jeszcze moich Znajomych z dawnych lat. Marzyło mi się choć w kosmicznym tempie wszystkich „oblecieć”. Niestety, nawet na takie szybkie ich oblatanie czasu mi brakło. A potworny skwar i duchota, jakie panowały w Polsce przez cały okres mojego pobytu, dodatkowo utrudniały mi „skrzydła rozwinąć”. Ba, skutecznie je wręcz upośledzały. Byłam wykończona tymi tropikalnymi upałami. I było mi naprawdę smutno, że i tym razem nie będzie mi dane odwiedzić Znajomych. Ale że koniec końców Wnuczka dała mi „do wiwatu” z realizacją jej planów - dokładniutko sprecyzowanych na długo przed wyjazdem do Polski, o smutku szybko przyszło mi zapomnieć.

 

Otóż moja Wnuczka, oprócz odwiedzenia całej Rodzinki i zobaczenia miejsc, gdzie wychowywała się jej Mama, zaplanowała sobie zwiedzić Raciborskie Muzeum celem przyjrzenia się zwłaszcza 3-tysięcznoletniej „Mumii Egipskiej”, a także, co trudno było zrozumieć, zważywszy na jej wiek (ma 12 lat), zwiedzenie Obozu Koncentracyjnego w Oświęcimiu. Chciała naocznie zobaczyć co w czasie II wojny światowej hitlerowskie Niemcy zrobiły ludzkości, by móc potem swoje doświadczenia przekazać klasie na lekcji historii w swoim niemieckim Gimnazjum. Cośmy się jej wszyscy natłumaczyli, że to nie dla niej, że jest za młoda, za wrażliwa, że Obóz Koncentracyjny można zwiedzać dopiero od 14 roku życia. Jednak nic do niej nie docierało. Uparła się jak „Numer 7” i nie było zmiłuj, trzeba było jechać.

 

O naszej wizycie w Oświęcimiu szerzej napiszę w kolejnym wpisie.

 

Teraz pokażę tylko kilka najważniejszych dla mnie miejsc w Raciborzu. Miejsc, które na zawsze pozostaną w moich wspomnieniach.

 

 

Pomnik Matki Polki (widok zza Odry, od tyłu).

 

1 P8020023.JPG

 

 

Dla mnie ma on bardzo sentymentalne znaczenie. Nazywałam go kiedyś "Pomnikiem Trzech Matek". Dlaczego? Ano dlatego, że pod nim, krótko po jego odsłonięciu, obwieściłam mojej Mamie radosną nowinę, że wnet zostanie Babcią.

Tym razem także odwiedziłam Matkę Polkę, ale fotkę, ze względu na okropny upał, zrobiłam jej zza chłodniejszej nieco Odry. Przez Odrę też wyszeptałam jej kolejną radosną nowinę, że moja Córka zostanie 3 raz Mamą, a ja 5 raz Babcią. ;)

 

 

Sentymentalne zdjęcie "Pomnika Trzech Matek". ;)

 

 2 Trzy MATKI.jpg

 

Będąc już w Parku Zamkowym za Odrą, koniecznie chciałam zobaczyć szkołę, w której pracowałam. To Szkoła Mistrzostwa Sportowego im. Janusza Kusocińskiego.

 

 

Pierwsze dwa zdjęcia zrobiłam 2 lata temu, a trzecie - teraz. Widać jakąś różnicę?

 3 P9170228.JPG

 

 

4 P9170235.JPG

 

 

5 P8020047.JPG

 

 

A to główna ulica Raciborza, ulica Długa. Jej długość to zaledwie 360 m, ale dawno temu była jednak najdłuższą ulicą w granicach otoczonego murami miasta.

 6 P8050098.JPG

 

 

To z kolei pomnik Stanisława Moniuszki, który odsłonięty został w 1961 r. i stoi na Skwerze jego imienia naprzeciw gmachu Sądu Rejonowego.

 

7 P8050149.JPG 

 

Okazały gmach Sądu Rejonowego.

Gmach został oddany do użytku w1826 r. i do dnia dzisiejszego służy celom sądownictwa.

 8 P8050152.JPG

 

 

To w nim rozegrały się dramatyczne chwile, kiedy w klasie maturalnej na lekcji Prawa nasz nauczyciel, najprawdziwszy sędzia tegoż Sądu, zaprowadził nas na najprawdziwszą rozprawę sądową. Rany, co też tam na sali rozpraw się działo! Pisałam o tym w swoich wspomnieniach pt. Rozprawa sądowa jakich mało (<kliknij)

 

 

Nie mogłam nie pokazać mojej Wnuczce też i mojej szkoły średniej, Technikum Ekonomicznego, w którym zdawałam maturę. Szkoła ta mieści się w budynku postawionym w miejscu dawnego klasztoru Dominikanek.

 9 P8050116.JPG

 

 

Szkoła jest połączona z XIV-wiecznym pokościelnym budynkiem należącym do Zgromadzenia Sióstr Dominikanek. To w nim po wielu remontach adaptacyjnych znajduje się Muzeum Miejskie w Raciborzu. Wyeksponowane są w nim wystawy związane z kulturą ludową Ziemi Raciborskiej, sztuką średniowieczną, rzemiosłem artystycznym i militariami. Jest w nim także wystawa prezentującą zabytki egipskie, czyli sławetną mumię, kartonaż i 2 sarkofagi.

 

 

Główne wejście do Muzeum w pokościelnym budynku Zgromadzenia Sióstr Dominikanek. Niestety, zamknięte.

 10 P8050120.JPG

 

 

Kiedy dotarłyśmy z Wnuczką do Muzeum, było już niestety zamknięte. Jednak dzięki naszemu urokowi osobistemu ;) i prośbom, panie z obsługi Muzeum wpuściły nas do środka. Wnuczka mogła więc zobaczyć niektóre ekspozycje muzealne, a zwłaszcza tę „swoją” mumię egipską.

 

Z wiadomych względów fotografować mumii nie można, ale skopiowałam kartę z jej miejscem spoczynku.

 11 Mumia Egipska w Raciborzu.jpg

 

 

Wnuczka na widok mumii w pierwszej chwili się nieco zlękła, ale zaraz podeszła do niej najbliżej jak się tylko dało i w milczeniu oglądała z każdej strony. W końcu, dzięki tym dokładnym obserwacjom, głośno stwierdziła, że to bardzo ładna dziewczyna.

 

Jaka jest tajemnica raciborskiej mumii? Po wielu badaniach niemieckich i polskich naukowców okazało się, że są to zabalsamowane zwłoki kobiety ok. 20-letniej, która zmarła w Tebach ok. 800 lat przed Chrystusem. Zagadką pozostaje wciąż jednak przyczyna jej śmierci w tak młodym wieku. Wiadomo tylko, że jej śmierć była nagła. Mumia sprowadzona została z Egiptu w połowie XIX wieku, kiedy to europejskie elity ogarnęła istna mumiomania. Wielu bogaczy masowo przywoziło wtedy zabalsamowane zwłoki Egipcjan na Stary Kontynent, organizując potem publiczne pokazy odwijania ich z bandaży. Ta ekscytująca i bądź co bądź makabryczną rozrywka miała wtedy wielkie wzięcie. Brrr… Mało kto troszczył się o spokój duszy zmarłego.

 

 

Pokazałam też Wnuczce nasz blok, w którym mieszkaliśmy przed wyjazdem do Niemiec.

 12 P8050154.JPG

 

  

To były czasy! Blok nasz budowała Spółdzielnia Mieszkaniowa, ale 38 jego mieszkań przeznaczonych było dla młodych rodzin. Sami więc pracowaliśmy w naszych przyszłych mieszkaniach, odpracowując w ten sposób 1/3 wkładu mieszkaniowego. Sami też wynajmowaliśmy i opłacaliśmy brygady budowlane. Napracowałam się tam co niemiara, i to nie tylko w bloku, ale także i na nim. Pamiętam, że kiedy wiele godzin ostro sprzątałam dach przed uroczystym oddaniem nam kluczy do mieszkań, to aż zapalenia nadgarstków się nabawiłam. Zimno i wietrznie było wtedy straszliwie. W końcu to był jeszcze marzec.  

 

 

13 Uroczyste wręczenie kluczy do mieszkania.jpg

 

 

Nasz były blok od strony podwórka.

 

P8050175.JPG

 

 

14 P8050168.JPG

 

 

Tak dzisiaj zabawiają się dzieciaki na naszym byłym podwórku.

 P8050180.JPG

 

 

Hihihi…! w takiej pozycji spała moja Wnuczka pierwszej nocy w Polsce.

 

15 P8020014.JPG

 

 

Kiedy podnosiłam ją z podłogi i z powrotem kładłam na łóżku, nie wiedziałam co o tym myśleć. Ale kiedy ona przez sen uśmiechnęła się do mnie, uspokoiłam się i pomyślałam, że to pewnie tylko chwilowy zawrót głowy z nadmiaru „polskości” jak na pierwszy dzień. ;)

 

W następnym wpisie zrelacjonuję naszą wizytę w Obozie Koncentracyjnym w Oświęcimiu.

 

Na moim blogu fotograficznym zamieściłam dużo fotek z naszego spaceru po Raciborzu, jeśli ktoś ma ochotę je oglądnąć proszę kliknąć > tutaj

 

 

 

***

 

ZAPRASZAM

na mój blog fotograficzny:

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (10) | dodaj komentarz

Sezon ogórkowy czas zacząć

piątek, 25 lipca 2014 12:15

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

------------------------------------------------------------

 

 

 

Sezon ogórkowy czas zacząć

 

 

Ten śliczny pasikonik przypomniał mi, że i u mnie już czas na sezon ogórkowy.

 

 

1 P7150001.jpg

 

(Więcej zdjęć tych owadów na moim blogu fotograficznym > link).

 

 

Wczoraj żegnałyśmy się z Córką przy furtce jej domu, kiedy równocześnie zobaczyłyśmy tego pasikonika. Siedział sobie spokojnie na furtce, na wysokości naszych twarzy, i obserwował nas swoimi małymi oczkami. Na jego widok obie buchnęłyśmy śmiechem. Skojarzył nam się z wakacjami, z urlopem. Szybko zakończyłyśmy więc wcześniej omawiany temat i zaczęłyśmy omawiać plany urlopowe. Temat ten pochłonął nas tak bardzo, że dopiero nie mogłyśmy się od siebie oderwać. Od furtki z pasikonikiem także. ;)

 

Plany urlopowe zostały dokładnie omówione, przyszedł czas na ich realizację. Nie zdradzę jednak kiedy i gdzie wybywam. Zamelduję się po powrocie i wtedy opowiem gdzie byłam i co robiłam. ;)

 

 

Możliwości urlopowych jest wiele. Jak na załączonych obrazkach.

Uwielbiam te zdjęcia. Wszystkie dla mnie wiele znaczą i przywołują piękne wspomnienia.

 

2 Przemo.jpg

 

 

3 P6030178.JPG

 

 

4 P8040019.JPG

 

 

6 Niech żyją wakacje!.JPG

 

 

A to moje okno w sypialni. Po przebudzeniu mam taki piękny widok. I jak tu nie być już od rana szczęśliwym?

 

7 P7190043.JPG

 

 

Niedaleko mojego domu rośnie gęsty las. Bardzo często po nim wędruję. Uwielbiam to.

 

8 P7120001.JPG

 

 

W głębi lasu zatrzymuję się zawsze przy wielkiej polanie… Dziś sianokosy. Cóż za cudowny zapach rozchodzi się wokoło.

 

9 P7180032.JPG

 

 

Na dobrą sprawę, to ja nigdzie na urlop wyjeżdżać bym nie musiała. Mam wszystko na miejscu… Czasami jednak muszę. ;)

 

10 P7120035.JPG

 

 

CB Unlimitet… Ma się rozumieć! ;)

Do widzenia!

 

Zamelduję się jak już sezon ogórkowy się u mnie skończy.

Udanego i przyjemnego urlopowania Wszystkim moim Gościom życzę!

Bywajcie, moi Drodzy!

 

 

 

 

***

 

ZAPRASZAM

na mój blog fotograficzny:

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (17) | dodaj komentarz

Mój blog wędruje po globalnej wiosce

niedziela, 20 lipca 2014 11:09

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

------------------------------------------------------------

 

 

 

Mój blog

wędruje po globalnej wiosce

 

 

P7160004.jpg 

 

Parę dni temu byłam u fryzjera. Giuseppe, bo tak się nazywa mój fryzjer, po miłej pogawędce i nałożeniu mi farby na włosy, ni stąd ni zowąd, podał mi do ręki książkę. Zaskoczył mnie tym bardzo. Co było w tym tak zaskakującego? Ano to, że zdjęcie na okładce tej książki było mojego autorstwa. Zrobiłam je Giuseppe chyba jakiś rok temu. Zamieściłam je też (jak i wiele innych) na blogu, we wpisie pt. „Fryzjer jak spowiednik” > link. Oczywiście za zgodą Giuseppe. I co się okazało? Otóż okazało się, że to zdjęcie, i kilka innych, zostały niedawno „przechwycone” na Sycylii, przerobione i użyte. Bez mojej wiedzy oczywiście. Także bez wiedzy Giuseppe. Dokonała tego pewna Sycylijska. Dla mnie „pewna”, ale dla Giuseppe siostrzenica z Sycylii.

 

Kobieta ta przez przypadek dotarła na mój blog i w/w wpis. A jak już dotarła, to w głowie zrodził jej się pomysł, aby swojemu wujkowi „z dalekich” Niemiec zrobić niespodziankę i napisać o nim książkę biograficzną. No i zrobiła. Mnie przy okazji także.

 

Książkę tę Giuseppe otrzymał w prezencie urodzinowym. Muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał ten jego prezent.

 

Czy nie mam za złe siostrzenicy Giuseppe, że bez mojej wiedzy skopiowała sobie zdjęcia z mojego bloga? Muszę przyznać, że w jej przypadku jednak nie. Giuseppe jest moim fryzjerem już ponad 20 lat. To ciepły i miły człowiek. A jego bujne życie, w sensie pozytywnym, warte jest opisania.

 

Sama też, już parę lat temu, opisywałam jedną z jego historii, tragiczną, ale z happy endem - we wpisie „Moc pozytywnego myślenia” (Macht des positiven Denkens). Oto link.

 

 

***

 

ZAPRASZAM

na mój blog fotograficzny:

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (13) | dodaj komentarz

Bike-Marathon dla dzieci i młodzieży w Albstadt

poniedziałek, 14 lipca 2014 14:57

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

------------------------------------------------------------

 

 

 

 

Bike-Marathon

dla dzieci młodzieży w Albstadt

 

 

1 P7110090.jpg

 

 

Jak co roku, od 20 lat, w Albstadt odbył się (12 lipca) Rowerowy Maraton Górski, Bike-Marathon. Wzięli w nim udział zawodowi kolarze górscy z wielu krajów świata, ale także i amatorzy. O Bike-Maratonach, w których brali udział także mój Syn i Zięć, pisałam > tutaj.

 

Tym razem jednak nie o maratonie dla dorosłych będę pisać, a o maratonie dla dzieci i młodzieży, który też co roku, ale dzień wcześniej, odbywa się na ulicach naszego miasta. W maratonie biorą udział młodzi kolarze z różnych miejscowości, zrzeszeni w Bike-Klubach.

 

Maraton przebiegał z podziałem na różne grupy wiekowe, od 6 do 18 roku życia. Mnie najbardziej interesowała oczywiście grupa ośmiolatków, siłą rzeczy, startował w niej mój najmłodszy Wnuczek.

 

Oto nasz KOLARZ!

Wjeżdża akurat na miejsce startu. Trochę jest stremowany, ale nic dziwnego, to jego pierwszy raz.

 

2 P7110043.JPG

 

Coraz więcej kolarzy gromadzi się w pobliżu miejsca startu.

 

3 P7110029.JPG

 

Rodzinka-kibiców w komplecie.

 

4 P7110019.JPG

 

Kolarze robią małą rozgrzewkę dookoła miejsca startu.

 

5 P7110038.JPG

 

Ostatnie pocieszenia i porady rodzicielskie.

 

6 P7110048.JPG

 

 Kolarze wjeżdżają na start.

 

7 P7110055.JPG

 

Tu jeszcze ostatnie wskazówki trenerów i…

 

8 P7110059.JPG

 

…odliczanie: fünf, vier, drei, zwei, wystrzał!

 

9 P7110060.JPG

 

Ruszyli!

 

10 P7110064.JPG

 

O rany! A to ci wywrotka na starcie!

Serce mi stanęło na moment, ale na szczęście Wnuczek całkiem nie upadł. Wszyscy kolarze wnet się pozbierali i dziarsko ruszyli za peletonem.

 

11 P7110065.JPG

 

Pierwsi kolarze zbliżają się do mety.

 

12 P7110066.JPG

 

Mój Wnuczek jest szósty.

 

13 P7110068.JPG

 

Pod gołębnikiem kolarze w kolejce czekają po odbiór nagród i koszulek „FINISHER”.

 

14 P7110075.JPG

 

 Kolejna grupa kolarzy, tym razem 10-latków, przygotowuje się do startu.

 

15 P7110091.jpg

 

…I poszli!

 

16 P7110093.JPG

 

Pierwsi 10-letni kolarze zbliżają się do mety.

 

17 P7110097.JPG

 

Na miejscu startu, i mety zarazem, gromadzi się dużo widzów. Ciągle też dojeżdżają nowe grupy starszych kolarzy, których start dopiero nastąpi.

 

18 P7110094.JPG

 

I znów kolejna grupa kolarzy szykuje się do startu.

 

19 P7110102.JPG

 

Start! Ruszyli z kopyta… to jest, z pedałów, chciałam powiedzieć. ;)

 

20 P7110103.JPG

 

A oto najmłodszy zwycięzca w swojej grupie, 6-latni Maxymillian. Uśmialiśmy się z niego, bo wjechał na metę i momentalnie się zatrzymał, po czym się rowerkiem odwrócił, i na samej mecie, dumny jak paw, czekał na kolejnych, ale przecież „gorszych” od siebie kolarzy.

 

P7110088.jpg

 

 Wnuczek w zdobytej koszulce „FINISHER”.

 

21 P7110086.JPG

 

 

Mina Wnuczka świadczy o tym, że nie za bardzo był zadowolony ze swojego wyniku. Liczył na lepszy. Jest faworytem w swojej grupie w naszym mieście. Pewnie gdyby nie ta wywrotka kilku kolarzy na starcie, która go na chwilę zablokowała, zająłby lepsze miejsce.

 

Ale co tam miejsce. Wytłumaczyliśmy mu, że nie ma co się martwić, bo i tak świetnie jechał i wszyscy bardzo, ale to bardzo dumni jesteśmy z niego. Podziałało. Potem była już tylko radość. W końcu to jego pierwszy maraton kolarski w życiu.

 

A jest też przecież jeszcze i piłkarzem (bramkarzem) w tutejszym Klubie Piłkarskim, bierze także udział w Zawodach Narciarskich, i jakby tego było mało - gra na gitarze w Szkole Muzycznej.

 

Czasami się zastanawiam, skąd on ma tyle siły na te wszystkie swoje pasje. Bo że to są jego pasje, to pewne. Sam sobie wybrał dziedziny sportu, które chce trenować, i instrument, na którym chce grać, i na wszystkie zajęcia zawsze pędzi z wielką radością. O jego wszystkich pasjach pisałam > tutaj.

 

 

 

***

 

ZAPRASZAM

na mój blog fotograficzny:

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (14) | dodaj komentarz

Gdybym no tylko złotą rybką była... (z cyklu: "Pół żartem, pół serio")

środa, 09 lipca 2014 16:45

========================================================

WYKAZ

wszystkich moich tekstów opublikowanych na blogu

i zalinkowanych - wg kategorii (<kliknij)

-------------------------------------------------------------

 

 

Gdybym no tylko złotą rybką

była…

 

(z cyklu: „Pół żartem, pół serio”)

 

 

Gdybym była złotą rybką.jpg

 

 

Wprawdzie nie rybą, a rakiem jestem, ale że na bezrybiu i rak ryba, to myślę, że moja fantazja aż tak przesadzona znów nie jest.

Fantazja, to moje drugie imię, pofantazjować więc sobie, co bym zrobiła, gdybym złotą rybką była, to dla mnie żadna trudność. A że pogodzić się nie mogę ze wszystkimi potwornościami, jakie w ostatnich latach ze spotęgowaną siłą gnębią ludzkość, fantazjowanie o złotej rybce stało się dla mnie wewnętrzną potrzebą. Ba, nakazem wręcz… skoro moce odgórne zostawiły naszą Planetę Ziemia odłogiem, a pięć największych religii zamiast ludzkości pomagać godnie żyć, coraz bardziej ludzkość konfliktuje. Skoro coraz więcej chamstwa i nienawiści, coraz więcej wojen, coraz więcej ogłupiałych ludzi ześwinionych dopalaczami, narkotykami, alkoholem, skoro coraz więcej tragedii rodzinnych spowodowanych przez tych upodlonych, odurzonych używkami… Och, jak ja bym chciała złotą rybką być! Bo…

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkich pijaków

do odwyku zmusiła.

 

polska_c_5.jpg

(zdjęcie z Internetu)

 Aha, to tacy Polacy są?!

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkich balangowiczów

żyć w trzeźwości nauczyła.

 

polska_c_2.jpg

(zdjęcie z Internetu)

A to ci „studenci”!

Widać, że w Polsce nie ma bata na takich obrzydliwych pijusów.

Każde miejsce bezczeszczą.


Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym niewiernych małżonków

rozumu nauczyła.

 

Niewiernych małżonków rozumu nauczyć.jpg

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym choć na chwilę była,

to bym wszystkie ludzkie bestie

do piekła wtrąciła.

 

Złych ludzi do piekła.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym choć na chwilę była,

to bym całą Kulę Ziemską

z podłości oczyściła.

 

Posprzątać świat z podłości.jpg

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkie żywe istoty

opieką otoczyła.

 

Wszystkie żywe istoty opieką otoczyć.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym na ludzką krzywdę

ludzkość uwrażliwiła.

 

Na ludzką krzywdę ludzkość uwrażliwić 1.JPGNa ludzką krzywdę ludzkość uwrażliwić 2.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkich uciśnionych

parasolem ochronnym otoczyła.

 

Wszystkich uciśnionych parasolem ochronnym otoczyć.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkim parom

miłości życzyła.

 

Wszystkim parom miłości życzyć.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym o pomoc dla świata

Wszechświat uprosiła.

 

O pomoc dla świata Wszechświat uprosić.JPG

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym całą ludzkość

żyć radośnie nauczyła.

 

Nauczyć ludzi żyć radośnie.jpg

 

Gdybym była złotą rybką,

gdybym złotą rybką była,

to bym wszystkich dobrych ludzi

życzenia spełniła…

 

Wojtusia rybka - zyczenie spełnione.jpg

 

 

I taaakie piękne życie wszyscy byśmy mieli,

takie, że mało roboty z nami mieliby Anieli.

 

 

***

 

ZAPRASZAM

 

na mój blog fotograficzny:

 

 

Na cętce źrenicy i w obiektywie > link

 



komentarze (25) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 22 sierpnia 2014

Licznik odwiedzin:  604 663  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O mnie

Piszę, rozkoszuję się przyrodą, zażywając ruchu na jej łonie oraz fotografując ją... a potem znów piszę. W międzyczasie robię też wiele innych, jak mniemam, pożytecznych rzeczy. Lubię żyć aktywnie oraz w miarę moich możliwości, pomagać ludziom. Nie wiem, co to nuda. Dużo się uczę, a uczę się przede wszystkim siebie, aby swoją zdolność bycia szczęśliwym, móc rozwijać jeszcze bardziej… dla siebie, dla innych.

O moim bloogu

Wszystkie teksty oraz zdjęcia opublikowane na moim blogu są mojego autorstwa, stanowią moją własność i są prawnie chronione.

Nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie.

(Ustawa o prawach autorskich - Dz.U. z dnia 4 lutego 1994 r., nr 24, poz. 83)

Rozpowszechnianie materiałów z mojego bloga jest dozwolone wyłącznie za moją zgodą. Nadmieniam, że często ją daję osobom, które o nią proszą.

 

O czym tutaj piszę?

Mieszkam poza granicami Kraju już ponad 25 lat, dlatego opisywane tutaj moje spostrzeżenia z dnia codziennego, to niejako konfrontacja życia w Polsce z życiem w Niemczech, i na odwrót. Konfrontacja, która potrafi czasami zadziwić, czasami zdenerwować, czasami wręcz bawić i śmieszyć.

Publikuję tutaj również swoje wspomnienia, teksty epistolarne oraz fragmenty twórczości, i tej już wydanej, i tej, która czeka na wydanie.

 

5 - Bajkopisarka z pierwszym krytykiem i z postaciami z jej pierwszej baj ki.jpg

Bajkopisarka Halszka z pierwszym krytykiem i postaciami z jej bajki "Deszczowa przygoda". 

Zdjęcie z artykułu "Marzenie o bajkach" w Czasopiśmie "Samo Życie"

 

schowaj...

Statystyki

Odwiedziny: 604663
Wpisy
  • liczba: 691
  • komentarze: 9606
Galerie
  • liczba zdjęć: 887
  • komentarze: 231
Punkty konkursowe: 5367
Bloog istnieje od: 1854 dni

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Lubię to